Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Żadna rozłąka nie trwa przecież wiecznie

25 czerwca 2015

Popatrzyłam na ciebie z politowaniem i poszłam do kuchni. Chcesz się tarzać na podłodze, proszę bardzo, tylko kto ci później doczyści garnitur? Poszłaś do kuchni, usiadłaś przy stole i patrzyłaś przez okno. Za oknem przeleciał nieduży klucz ptaków, a ty przygotowywałeś się do wyjazdu. To było egoistyczne, przejaw myślenia tylko o sobie.

Teraz wie, że to nie tak, że mogła być mądrzejsza i coś zrobić. Trzęsły mi się ręce, nie dałam rady. Wyjechałeś tak szybko, prawie urażony. Prawda, mogłaś. Może teraz ci się uda. W każdym razie wtedy wyjechałem, może nieco inaczej niż planowałem, ale jednak wyjechałem. Nie mam do ciebie pretensji, po prostu nie umiałaś inaczej. No tak, nie potrafią się tacy dogadać, a ja mam potem od cholery roboty.

Wczoraj po ciebie ruszyła. Na pewno już na nią czekasz, spakowana i gotowa. Poznasz ją, bo ona pozna ciebie. Najlepiej będzie, jak staniesz przy oknie, to szybciej ją zauważysz. Do zobaczenia, skarbie!

Monika stała przy oknie i czekała. Połknęła kolejną tabletkę. Lepiej. Dużo lepiej. Nogi zaczynały domagać się odpoczynku, jednak ona nie zwracała na to uwagi. No i co, stoję tu już długo i nic się nie dzieje. Cierpliwości, ona zaraz po ciebie przyjdzie. Idę po ciebie, jestem już niedaleko, strasznie kręte uliczki na tym osiedlu. I chodniki nierówne. I jeszcze te cholerne psy chcą mi poszarpać ubranie. Dobrze, że mam się czym bronić. Wolę tradycyjne narzędzia, chociaż z tym paralizatorem radzę sobie coraz lepiej.

W końcu się pojawiła. Wyszła zza sklepu mięsnego. Monika poznała ją od razu. Widziała ją już wielokrotnie. To w sumie celebrytka, obecna w każdych wiadomościach, w każdej sekundzie medialnego życia, jednocześnie upragniona i znienawidzona. A nie mówiłem, że ją poznasz. A kto by jej nie poznał, mistrz Polikarp rozmawiał z nią już wieki temu.

Monika czekała i ogarniała ją coraz większa radość. Takiego gościa przyjmuje się raz w życiu.