Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Żadna rozłąka nie trwa przecież wiecznie

25 czerwca 2015

I poszła. Wybiegła. Zawsze lubiła biegać, wysportowana była. Mi się nigdy nie chciało. Wiem o tym, ale nie każdy musi być wysportowany i ciągle biegać. Ty masz inne zalety. Prawda, mam. Jestem królową domu. Jesteś królową domu. Usiądź na tronie, popraw koronę i czekaj.

Moniko, nie mogę tu dłużej bez ciebie wytrzymać. Musisz się tu do mnie przenieść. Wyślę po ciebie kogoś, kto cię tu sprowadzi. Dostałem zgodę. Niczym się nie przejmuj, ona cię rozpozna, wygląda zresztą dość charakterystycznie. Czekaj na nią, przyjdzie po ciebie już wkrótce.

Ona? Dlaczego ona? Przyjdzie po mnie jego kochanka? I kto to w ogóle jest? To zabrzmiało jak groźba. Nie miała pojęcia, skąd takie wrażenie, jednak wystraszyła się. Ktoś po nią przyjedzie i zabierze tam, gdzie jest jej mąż. I to będzie kobieta. Chociaż tak naprawdę to nie jest ważne – chodzi głównie o to, żeby tam się znaleźć. Wzięła kolejną tabletkę. Pomogła. Zawsze pomagały. Zawsze pomagają.

Tamtego dnia Maciek wszedł do mieszkania niezwykle podniecony. Ociekał potem i miał czerwone policzki.

- Dostałem pracę! Przyjęli mnie! Zaraz wyjeżdżam! – wołał od progu.

Monika ruszyła w jego kierunku, zdruzgotana właśnie usłyszaną wiadomością. Chciało jej się płakać i walić głową w ścianę.

- Gratuluję! To świetnie! – powiedziała i chciała go objąć, żeby nie widział tego, co działo się na jej twarzy. Nie udało się. Maciek z niezwykłą zręcznością wymknął jej się z rąk. Położył się na podłodze i zaczął się wygłupiać – dyszeć, szarpać krawat, wierzgać nogami. Monika stała nad nim i nie bardzo wiedziała, co się właściwie dzieje, czy to jakaś sztuczka, czy nowy sposób okazania gwałtownej radości.

- Mam… mam… – charczał tymczasem i jeszcze bardziej poczerwieniał na twarzy.

- Co masz? Jeszcze jakiś nowy prezent dla mnie? Dziękuję, nie chcę – powiedziała cicho, choć tak, by ją usłyszał. Właściwie to sama nie była pewna, czy miał ją usłyszeć, czy nie. Nie chciała kolejnego prezentu. Zgadza się, nie chciałaś, ale mogłaś chociaż się zainteresować.

Mieszkali na dziewiątym piętrze, wędrówka po schodach bywała czasem długa i męcząca. Z drugiej strony podczas takiej wędrówki można było wiele rzeczy przemyśleć. Maciek widocznie wpadł na jakiś nowy pomysł, który nie mógł jej się spodobać. No dobra, wcale się nie podobał.