Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Ciekawa historia

1 września 2013

- …bo wiecie, jak to jest, czasem są takie momenty, że historia robi się naprawdę ciekawa, a wtedy po prostu nie można wytrzymać – powiedziałem, chwyciłem butelkę i wlałem w siebie porządny łyk piwa. Ciekawa – przynajmniej w moim mniemaniu - historia, którą właśnie przerwałem po raz kolejny, i to znów w najmniej oczekiwanym momencie, sprawiała, że dziewczyny aż się podnosiły, ze złości albo z emocji, jakby to miało przyśpieszyć narrację.

- No i co było dalej? – zapytała Ewa, ciemnowłosa masażystka o zmysłowych kształtach i gorącym sercu. Jej głos i piersi zadrgały.

Tylko się uśmiechnąłem. Dobry narrator nie musi wcale dużo gadać. Liczy się jakość opowieści, nie ilość zawartych w niej słów. No i gra pauzą. Tak, to było chyba w tym wszystkim najważniejsze. Dobra pauza może zdziałać cuda. Co prawda bywają momenty, że przy kolejnej pauzie słuchacze tracą panowanie nad sobą i chcą cię zamordować, ale, mimo wszystko, warto.

Siedzieliśmy przy ognisku nad brzegiem jeziora. Siedziałem najbliżej wody, albo woda siedziała najbliżej mnie, sam nie wiem, właściwie to woda była tuż za moimi plecami, reszta załogi w liczbie pięciu osób (wolne dziewczyny: Ewa, Magda, Ola, oraz zaślepiona sobą para w stanie przedślubnym: Kinga i Błażej) otaczali ognisko od strony lądu. Za nimi rozpościerał się las, coraz bardziej mroczny, była już chyba północ, więc zjawisko poniekąd normalne, także w czerwcu. Nawet ogień nie rozpraszał gęstniejącego mroku, wydawało mi się, że składa mu hołd i za chwilę zgaśnie. A wtedy dziewczyny przysiądą się bliżej mnie, bo przecież w końcu chyba zaczną bać się tego lasu. To byłoby dla nich dobre. Ciemność jest wspaniałym sprzymierzeńcem prawdziwego mężczyzny.

- Dalej? – lubiłem się podroczyć. Znowu upiłem płynu. Grałem na czas i to denerwowało ich coraz bardziej.