Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Ciekawa historia

1 września 2013

- Opowiedz wreszcie, ile można czekać? – denerwowała się Ewa, a piersi falowały jej coraz mocniej. – Co on potem zrobił?

- Kto? Bo nie wiem, o kogo ci dokładnie chodzi.

- No ten, od cyrku. Jakbyś gadał na temat, wiedziałbyś, o co chodzi – skrytykowała moją rozrzutność narracyjną. A to przecież stary trik – zaczynałem opowiadać jedną historyjkę, potem urywałem i zaczynałem inną. I tak dołączałem kolejne, a oni musieli mnie słuchać, żeby dowiedzieć się, co się w każdej z historii wydarzyło. Wredne, ale skuteczne, jeśli wiesz, jak z tego korzystać. No dobra, opowiem resztę, bo jeszcze chwila i cycki jej odpadną.

- No to było tak - wtedy, kiedy pojawił się w tamtej wsi, nikt jeszcze o nim nie słyszał. Dopiero potem, jakieś pół roku później, kiedy do wsi przywędrował cyrk… A z cyrkiem to czasem różnie bywa. Ja na przykład nie przepadam za cyrkiem, nie lubię patrzeć na te biedne zwierzęta, tresowane, męczone, niedożywione i w niewoli. Bo zwierzę też ma prawo do wolności. Wolność to największa wartość w życiu, prawda? Też tak myślicie? W niektórych krajach na przykład… - zacząłem się rozkręcać, lecz tym razem Ola nie pozwoliła mi na swobodne pływanie po oceanie porywających tematów. A musiałem jeszcze trochę ich potrzymać w tym miejscu, dla dobra opowieści.

- No nie, ten znowu o pierdołach zaczyna! Gadaj wreszcie do rzeczy! Co się stało z tamtym chłopakiem? Z tamtym konkretnym! Jasiek, czy jak mu tam było. Historia cyrku, zwierząt i polityka nas nie interesuje, prawda dziewczyny? – powiodła wzrokiem po adresatkach. Magda, Ewa i Kinga przytaknęły, Błażej nie musiał, bo Kinga zrobiła to już za niego. Zresztą Błażej i tak nie słuchał, bo był zajęty miłowaniem swojej przyszłej żony.

- A nie chcecie jeszcze upiec kiełbasek? – zapytałem ze złośliwym uśmiechem.

- Nie! – krzyknęła Magda. – Nikt tu nie jest głodny! Niech szlag trafi kiełbaski! Gadaj wreszcie!

- Szkoda, bo ja bym coś zjadł – powiedziałem i zacząłem spoglądać na kiełbaski, które leżały w woreczku foliowym obok Błażeja. – Ale jakoś wytrzymam. No więc dalej było tak…