Aktywne słuchanie

Słyszałem go dobrze, bo akurat wyłączyli na moment muzykę - za chwilę miał przygrzmocić żywy zespół grający szlagiery, które zdechły dawno temu. No, Andrzej, ciekawe, jak zakończy się twoja szarża. Na miejscu dziewczyny wziąłbym drinka, wypił, poprosił o następnego, a po kilku kolejkach poszedł gdzie indziej.
Jednak dziewczyna postąpiła zupełnie inaczej. Zareagowała tak, jakby w ogóle nie usłyszała tego, co Andrzej powiedział.
- Sto pięćdziesiąt za godzinę plus hotel.
Andrzej stał oniemiały. Chyba nie tego się spodziewał. Wyglądał raczej na kogoś, kto aktywnie szuka żony, kto chce rozpocząć niekończącą się epopeję filmową, pełną wzlotów i upadków, a tu taki film krótkometrażowy mu się trafił! Najwyraźniej był w szoku, bo utkwił wzrok w podłodze i powtórzył swoje zdanie otwierające. Dziewczyna zrezygnowała z drinka i poszła do toalety. Zespól zaczął grzmocić i nic poza łomotem nie było słychać.
Pół godziny później znowu dopchałem się do baru i poprosiłem o wodę mineralną. Dostałem piwo. Żywca. Dziewczyna stała tam nadal, ale nie przejawiała mną najmniejszego zainteresowania. Teraz ja miałem działać, jeśli miałbym taką ochotę. Nie miałem.
Pokręciłem się po klubie, pogadałem z paroma znajomymi, to znaczy pokrzyczeliśmy sobie w uszy, po czym zachciało mi się spać. Tak się czasem dzieje. Niby sobota, niby feromony fruwają w powietrzu, a tu człowiek marzy o tym, żeby się po prostu położyć. Dobrze, że to nie jest karalne.
Wyszedłem z klubu, ominąłem chwiejących się imprezowiczów i postanowiłem odejść lekko na bok, by wezwać taksówkę. Nie chciałem zamawiać taksówki pod same drzwi Rockera, bo już nieraz straciłem pojazd na rzecz rozśpiewanych panienek. Mały spacer dobrze mi zrobi, pomyślałem. Było ciepło, ptaszki poćwierkiwały, co mogło stanowić balsam dla skołatanych narządów słuchu.
Szedłem sobie równym krokiem, gdy nagle naprzeciw mnie wyrosły dwie żeńskie, dość atrakcyjne postaci. Przypomniał mi się Andrzej i postanowiłem zagrać jego sposobem.
- Przepraszam panie, która jest godzina? - zapytałem z zachowaniem zasad dobrego wychowania. Lecz tu spotkała mnie niemiła niespodzianka. Uśmiech spełzł mi z twarzy, kiedy noga jednej z dziewczyn trafiła mnie w przyrodzenie, a pięść drugiej w oko.