Dziecko też człowiek

Grupka dzieci bawiła się przed blokiem. Była sobota, dochodziła godzina piętnasta. Nagle w jednym z okiem pojawiła się ondulacja, a wraz z nią głowa właścicielki:
- Romek, chodź szybko na obiad! – zawołała gromkim głosem.
- Mamusiu, dziecko też człowiek! Pozwól mi pobawić się jeszcze przez chwilę! Przecież obiad nie ucieknie! – zaoponował Romek.
- No dobrze, synku, pobaw się.
Romek bardzo się ucieszył i ruszył w pogoń za kolegą, bo właśnie został berkiem. Tak to jest, kiedy chwilę się zagapisz, bo akurat mama woła cię na obiad.
- A wiesz, że kupiłam ci twoją ulubioną puszkę pedigree pal? – krzyknęła mamusia, niby tak od niechcenia i żeby Romek nie usłyszał.
Ale Romek usłyszał. Miał doskonały słuch. Natychmiast postawił uszy.
- Chłopaki, muszę lecieć! – krzyknął do kompanów, obsikał najbliższe drzewo i pognał do domu.