Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Grudzień w środku lata, czyli Tomasza...

9 sierpnia 2018

Do napisania czegoś mądrego na temat albumu Tomasz Stańki December Avenue zabierałem się już ponad rok temu, zaraz po nabyciu płyty. Powyższe...

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Dejot Kaczka, czyli tu nie będzie...

30 grudnia 2017

Koniec roku już jutro, więc od jakiegoś czasu trwają wszelakie podsumowania, zestawienia, wybory najpiękniejszych sukienek noszonych przez...

Zanim dowodzenie przejmie karp, czyli aglio olio e peperoncino

12 grudnia 2013, komentarze (2)

Zanim dowodzenie przejmie karp i reszta świątecznego jadłospisu, coś lekkiego i łatwego w przygotowaniu: aglio olio e peperoncino według Sylwii.

Składniki:

- 500 g spaghetti

- ok. 100 ml oliwy z oliwek, najlepiej z pierwszego tłoczenia

- świeża lub suszona papryczka peperoncino (może być każda ostra)

- 8 dużych ząbków czosnku

- pęczek posiekanej zielonej pietruszki

Wrzuć makaron do osolonego wrzątku i gotuj według uznania.

Wlej oliwę na dużą patelnię.

Czosnek pokrój w cieniutkie plasterki, posiekaj papryczkę i wrzuć wszystko na patelnię i posól.

Postaw na średnim ogniu i podgrzewaj, aż czosnek się zeszkli.

Czosnek nie powinien się zezłocić, bo będzie gorzki.

Po odcedzeniu wrzuć makaron do bardzo gorącego oleju i wszystko przesmaż przez minutę.

Dorzuć dużo pietruszki, wymieszaj i od razu podawaj.

Smacznego!

2 komentarze

Ida, 14.12.2013, 19:05

Całkiem niezłe, choć pewnie następnym razem wyjdzie mi lepsze. Przy sobocie smakowało nienajgorzej.

głodna, 16.12.2013, 12:38

W zasadzie robię podobnie. Papryczkę, czosnek i pietruszkę siekam na bardzo drobno, solę i zostawiam na jakąś godzinę, następnie podgrzewam na ciepłej oliwie z oliwek, żeby pyszny aromat udzielił się oliwie ( nie gorącej!), dodaje makaron, zwiększam ogień, pół minuty. Gotowe. Żeby podkręcić smak dodaje grilowane krewetki i odrobinę tartego parmezanu. Absolutnie proste a zarazem genialne:). Inna wersja to świeża bazylia, chilli, czosnek i orzeszki pinii, bez krewetek. Kiedyś orzeszki pinii miksowałam z oliwą, teraz prażę i daję na wierzch.