Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Odpuszczać czy nie, czyli o...

20 maja 2018

Po internecie poniewiera się pewne przypisywane różnym osobom (Anthony Hopkins, Meryl Streep itd.) zdanie o treści następującej: Kiedyś...

Jakby co...

29 września 2013, komentarze (8)

Istoty ludzkie komunikują się na miliony ciekawych sposobów. Ten, o którym chcę opowiedzieć dzisiaj, nazywam metodą „Jakby co” (JC). Na czym to polega? Opiszę to na przykładzie i założę się, że każdy z czymś takim się zetknął, czy to w życiu prywatnym czy zawodowym.

Najczęściej spotykam się z metodą JC, kiedy w moim ośrodku pojawia się potencjalny klient – nie ma znaczenia, czy pojawia się w sprawie zajęć językowych czy szkoleń rozwojowych, sprzedażowych, itd.

W większości przypadków tego typu klient jest z reguły słabo zmotywowany, a czasem nie ma w nim ani grama motywacji i absolutnie nie chce żadnych zmian w swoim życiu. Podejrzewam, że odwiedza wiele miejsc oferujących w jakimś stopniu podobne usługi. Może robi to po to, aby uspokoić sumienie i powiedzieć, że jednak gdzieś był i o coś się zapytał. No i oczywiście zły los sprawił, że nie ma dla niego tego, czego potrzebował. Tyle że niekiedy bywa tak, że nie do końca potrafi  sprecyzować, czego właściwie potrzebuje.

No i tu chyba tkwi problem – jasne określenie, czego taka osoba potrzebuje. Jeśli w ogóle potrzebuje, oczywiście. Niekiedy ciężko się o tym przekonać, bo klient pytany o pewne oczywiste rzeczy zaczyna się kręcić, wić i w końcu nagle stwierdza, że mu się śpieszy i musi iść. Oferta wprawdzie bardzo mu się podoba, jest nią bardzo zainteresowany, na pewno z niej skorzysta, jednak nie zostawi numeru telefonu, bo go nie pamięta, imienia i nazwiska też nie podaje, bo jeszcze za wcześnie, bo przemyśli to wszystko, bo zapyta żonę/męża, itd. I wtedy pada to ważne zdanie: JAKBY CO, TO ZADZWONIĘ/PRZYJDĘ/NAPISZĘ.

To właśnie w tym momencie mam ochotę zapytać – ale jakby co konkretnie? Czy zadzwoni, jeśli dojdzie do trzęsienia ziemi, powodzi, urodzi się ośmiomiliardowy obywatel planety Ziemia? Trudno powiedzieć, co kryje się pod tym enigmatycznym stwierdzeniem.

Ośmielę się stwierdzić, że kryje się pod tym coś bardzo prozaicznego – taki człowiek nie ma ochoty się uczyć czy rozwijać i nie umie albo nie chce tego zakomunikować w prosty sposób. A prosty sposób mógłby brzmieć na przykład tak: nie, dziękuję, nie jestem zainteresowany ofertą.

I wszystko byłoby jasne.

To asertywne komunikowanie swoich potrzeb.

Ciekawi mnie, co o tym sądzisz i jak wiele razy zetknąłeś się z czymś takim.

I jak na ciebie działa stwierdzenie któregoś ze znajomych, że niestety nie może ci pomóc, bo właśnie mu coś wypadło. Ale jakby co, to zadzwoni.

Jakby co, napisz o tym.

8 komentarzy

Andrzej, 02.10.2013, 19:42

Tak, takie zachowania klientów zdarzają się często, chociaż chyba gorzej jest wtedy, kiedy ktoś się umówi na konkretną porę, a potem się nie pojawi. Nie ma siły, żeby potem chociaż odebrał telefon - człowiek przestaje nagle istnieć. Udaje zmarłego, a to chyba nie do końca NLP :)

Ala, 04.10.2013, 21:53

chyba czas przywyknąć - mamy za dużo bodźców, zbyt łatwo wszystko dostajemy na tacy a firmy proszą się, żebyśmy skorzystali z ich produktów, więc podjęcie decyzji i zobowiązanie się do czegoś konkretnego staje się wyzwaniem na miarę maratonu

Anka, 04.10.2013, 21:55

Jakby co - piszę :) Normalka, najpierw zawracają dupę a potem i tak kupią w necie

, 04.10.2013, 21:56

Co tam daleko szukać klientów - na co dzień wokoło to samo - dużo gadania, mało działania

Jadzia, 04.10.2013, 22:02

Oczekujemy od innych właściwych zachowań i postaw, więc sami dajmy przykład. Odpowiedzcie sobie na pytanie: kiedy ostatnio mówiłam/em wprost, o co mi chodzi, czego potrzebuję i co mi się nie podoba? A ile razy w tym samym czasie udawałam/em, że wszystko jest OK, albo wręcz odwrotnie, reagowałam/em przesadną agresją? Asertywność kłania się nam się w pas każdego dnia!

zizi, 07.10.2013, 21:16

Nie wiem, czemu to idzie w tę stronę, że tylko klienci mówią jakby co, przecież różni fachowcy są w tym lepsi - umawia się na przykład taki murarz, rozgrzebuje budowę, potem znika i tyle zostaje z budowy; a jak go wreszcie dopadniesz i chcesz dać w pysk, to ciężko pokrzywdzony nagle; jakby co to może przyjść i skończyć budowę, hehe

zizi, 07.10.2013, 21:17

a gdzie można spotkać tę pannę ze zdjęcia? Jakby co, można chyyba pogadać, co?

panna ze zdjęcia, 08.10.2013, 15:53

Szłam dzisiaj koło twojego domu, zizi, a ty mnie nie widziałeś :)