Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Grudzień w środku lata, czyli Tomasza...

9 sierpnia 2018

Do napisania czegoś mądrego na temat albumu Tomasz Stańki December Avenue zabierałem się już ponad rok temu, zaraz po nabyciu płyty. Powyższe...

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Dejot Kaczka, czyli tu nie będzie...

30 grudnia 2017

Koniec roku już jutro, więc od jakiegoś czasu trwają wszelakie podsumowania, zestawienia, wybory najpiękniejszych sukienek noszonych przez...

Stralsund, kostka brukowa, ceny wynajmu mieszkań w Szczecinie

22 września 2013, komentarze (3)

W niedzielę 8 września wybrałem się w dłuższą trasę rowerową – tym razem do Stralsundu w Niemczech. Pogoda nieco kaprysiła, mocno wiało, jednak wiatr jakoś szczególnie nie przeszkadzał, a na niektórych odcinkach nawet sprzyjał.

Ruszyłem ze Szczecina w kierunku Löcknitz, potem prosto do Pasewalku. Postanowiłem skorzystać z głównej i jednocześnie najkrótszej trasy, którą jeżdżą samochody. Do Pasewalku można też dojechać spokojniejszą trasą, wiodącą przez pola i małe wioski, jednak wtedy nadkłada się drogi. Wjeżdża się w tę drogę we wsi Rothenklempenow, parę kilometrów na północ od Löcknitz.

Z Pasewalku ruszyłem w kierunku Anklam. Niezbyt interesującą to trasa, niestety – jedzie się główną drogą razem z samochodami, których tamtego dnia było naprawdę dużo. Długie, proste odcinki, są też kawałki ścieżek rowerowych – przyzwoitych, asfaltowych, więc rower szosowy spokojnie sobie radzi z taką nawierzchnią.

Za Anklam rozpoczął się odcinek do Greifswaldu – główną drogą, znów w towarzystwie aut, jednak kierowcy nie wnosili pretensji do mojej obecności. Rowerzysta to przecież zwyczajny uczestnik ruchu. W centrum Greifswaldu trzeba się trochę porozglądać, aby znaleźć drogę wyjazdową na Stralsund, jest także kilka miejsc, gdzie rowery spędza się z ulicy i każe jechać po szutrze, jednak to tylko paręset metrów.

A potem ostatni kawałek trasy: Greifswald – Stralsund. I tu spotkała mnie raczej niemiła niespodzianka. Okazało się, że na pięknej, asfaltowej drodze obowiązuje minimalna prędkość 30 km/h – zacząłem się zastanawiać, czy mogę poruszać się rowerem po takiej drodze, jechałem przecież prawie 40 km/h. Ruszyłem tą drogą, jednak wielu kierowców uznało, że na takiej trasie nie ma dla mnie miejsca. Zjechałem zatem na drogę oznaczoną jako ścieżka rowerowa – wzdłuż drogi numer 105 ciągnie się stara droga, która czyni honory ścieżki rowerowej.

To najgorszy odcinek -  dwadzieścia parę kilometrów po kostce to żadna radość dla rowerzysty. Może na rowerze górskim jest to jeszcze w miarę znośne, ale na kolarzówce już mniej. Pewna część ciała narażona jest na mocne wstrząsy.

Następnym razem pojadę do Stralsundu inną trasą – przez Horst i Wittenhagen. Wedle googlowskich map nie powinno być tam kostki brukowej. Jeśli ktoś już tamtędy jechał, niech da znać. Jeśli nie, opowiem o trasie, kiedy już ją pokonam.

A w Stralsund miałem okazję oddać się konwersacji z pewnym mało trzeźwym obywatelem, który miał nadzieję, że poczęstuję go papierosem. I mimo że w celu uniknięcia konwersacji powiedziałem, że nie znam niemieckiego, on mówił do mnie w swoistym dialekcie, coś jakby menel-deutsch – naprawdę ciężko zrozumieć tę odmianę niemieckiego. Obywatel sprawiał sympatyczne wrażenie, więc odrzuciłem kamuflaż i chwilę później miło gawędziliśmy o cenach wynajmu mieszkań w Szczecinie. Pod koniec rozmowy mój kompan pochwalił mnie za to, że nie palę, bo przy takim sporcie to palenie mogłoby mi zaszkodzić.

Stralsund to ładne miasteczko, więc warto się tam udać, zwłaszcza na rowerze. A potem wystarczy tylko skierować się na wyspę Rügen…

Długość trasy: 171 km, czas jazdy 5 h 30 min.

PS. Jak to w końcu jest – czy na drodze, na której obowiązuje prędkość minimalna np. 30 km/h, można poruszać się rowerem, jeśli spełniasz warunek 30 km/h?

3 komentarze

Tomasz, 26.09.2013, 18:43

ładny odcinek, jechałem kiedyś do Anklam, potem do Świnoujścia, a stamtąd następnego dnia po polskiej stronie do Szczecina. A w Stralsundzie jeszcze nie byłem na rowerze. Kto wie, może się spotkamy gdzieś na trasie. pozdrowienia

Tomasz, 26.09.2013, 18:46

a co do tej minimalnej prędkości i rowerów to nie mam pojęcia, nigdy się nad tym nie zastanawiałem; po prostu się jedzie - teraz się może okazać, że to niezgodne z prawem; wie ktoś coś konkretnego na ten temat?

, 26.09.2013, 23:02

he he, z pijaczkami zawsze na poważne tematy można pogadać, a nie o pierdołach z pudelka czy innych celebrytowych forów. dobrze, że tacy nagrzani na rowerach nie jeżdżą