Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Have a nice day, czyli słów kilka o byciu miłym

15 września 2013, komentarze (5)

Podczas nauki nowego języka wypada opanować zwroty, których używa się wtedy, kiedy trzeba być miłym i nawiązać kontakt. Powszechnie wiadomo, że podczas komunikowania się z innymi ludźmi lepiej być miłym niż niemiłym.

W każdym języku istnieje szereg zwrotów czy pojedynczych słów, których w pewnych sytuacjach po prostu trzeba używać: How are you? Nice to meet you! Hvordan går det? Hyggelig å se deg!, itd. Używamy takich zwrotów, bo wypada. Bo w ten sposób pokazujemy, że w pewien sposób szanujemy naszego rozmówcę, jego kulturę i potrafimy się w niej odnaleźć.

Jednak czasem grzeczność i ogólne zadowolenie przybiera dość karykaturalne formy. Być może dlatego Amerykanin zawsze czuje się dobrze – nieważne, że właśnie zmarła mu matka i przegrał milion dolarów w kasynie. How are you?, zapytasz go, a on - pewnie z szerokim uśmiechem na twarzy - pewnie odpowie: Thanks, I’m fine. How about you? No I głupio byłoby powiedzieć, że jest ci źle, więc mówisz: I’m fine, thanks. Tak to już jest i chyba nieprędko się zmieni.

W pewnych sytuacjach zwroty, z których mogłoby wynikać, że chcemy dla kogoś dobrze, tracą swój pierwotny wydźwięk. Wyrzucają cię z pracy i życzą miłego dnia, lekarz w swoim prywatnym gabinecie przepisuje ci stertę leków i życzy dużo zdrowia - dużo więcej szczerości zawarte jest w zwrocie połamania nóg, czego życzy się sportowcom przemieszczającym się za pomocą biegu.

O takiej właśnie lekkiej przesadzie powstał kiedyś utwór, który wykonała legendarna grupa Ramones. Piosenka nosi tytuł Have a nice day, pochodzi z płyty Adios amigos! Powiem tylko, że nie ma co liczyć na występ Ramones na żywo, bo większość członków zespołu już niestety nie żyje na skutek nadmiaru uroków rockandrollowego życia. A tekst piosenki idzie tak (nie tłumaczę, bo praktycznie wszyscy znamy angielski, prawda?):

I heard it from the gangster, I heard from the priest,

I heard it from my best friend, way down in the middle east

Have a nice day! That’s all I hear every day

Have a nice day! I don’t believe a word you say

I heard it from the landlord when he kicked me out,

I heard it from the spirits as they possessed my house

When they look me in the eye I turn the other way

It’s just a trained reaction, something they gotta say

I heard it in New Zealand I heard it at the club

I heard it from my doctor before he pulled the plug…

Have a nice day! That’s all I hear every day

Have a nice day! I don’t believe a word you say

No i jak tu nie być miłym!

5 komentarzy

, 15.09.2013, 18:54

Allora, buona giornata! :)

, 17.09.2013, 15:55

Polakom to chyba nie grozi. Posłuchaj ludzi na ulicy, tam tylko "k****" słychać. Wolałbym chyba czasem troche tej sztucznej serdeczności.

, 17.09.2013, 15:58

lepiej być człowiekiem, który głośno przeklina, niż małym, cichym s**********

Mariusz Włoch, 19.09.2013, 21:07

Moi drodzy, każdy komentarz jest cenny i wnosi coś nowego, jednak mam prośbę - wszędzie pełno jest wulgaryzmów, dlatego tutaj ich nie będzie. Przy okazji - wielką sztuką stanowi umiejętność przeklinania bez używania wulgaryzmów. A w tekście powyżej chodzi o to, że przesadzona uprzejmość może czasami przynieść odwrotny skutek, więc - jak to w życiu - lepiej po prostu zachować zdrowy rozsądek. A w nauce języków przede wszystkim.

maria, 19.09.2013, 22:55

A ja tam lubię tą sztuczna serdeczność, można się w nią schować i bezkarnie uczestniczyć w tzw. życiu społecznym. Świetny kamuflaż. Niekoniecznie oznacza to, że ktoś jest fałszywy, powiedziałabym, że jest raczej ostrożny i powściągliwy. Poza tym, kogo obchodzi, co tak naprawdę myślicie:). Zresztą nie o myślenie tu chodzi, tylko o emocję.