Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Taniec z poziomami, czyli tu chodzi o...

10 września 2018

Oznaczanie podręczników językowych poziomami jest dziś czymś tak oczywistym, że dla większości osób właśnie to kryterium staje...

Echolalia Aldony, czyli po co uczyć się zadawać pytania

12 kwietnia 2018

Zadawanie pytań to bardzo ważna część komunikacji międzyludzkiej. Zadajemy pytania, żeby się czegoś dowiedzieć, a przy tej okazji z reguły poszerzamy horyzonty. Zachowujemy w ten sposób także pewną równowagę między rozmówcami, bo jakoś nie mogę zmusić się do konwersacji z kimś, kto poza „tak” lub „nie” (obsługa w większości sklepów już tak ma) nic z siebie nie wydusi. Nie wiem, jak to jest z tobą, ale mnie tacy rozmówcy męczą. Może po prostu nie chce im się ze mną gadać, nie ma przecież obowiązku, żeby zawsze i wszędzie rozmawiać ze wszystkimi (ale ładna generalizacja wyszła).

Kiedy uczysz się nowego języka – mam na myśli czynną naukę używania języka – zadawanie pytań pozwala ci wejść na poziom równoprawnego partnera w rozmowie. Nieważne, że znasz dopiero 20 wyrazów – jeśli umiesz się nimi dobrze posługiwać, to i tak jesteś o rok-dwa przed wszystkimi, którzy uczą się języków poprzez wypełnianie luk w ćwiczeniach. Oni wypełniają, ty mówisz. Oni patrzą na język, ty się nim posługujesz. Tak z grubsza wygląda główna różnica. Ale mówienie też wymaga pewnej jakości. Można byle jak, można dobrze, kwestia wyboru.

Podręczniki Direct Communication Method zbudowane są na zasadzie rozmowy między trenerem i uczestnikami kursu. W pewnym uproszczeniu to pytania i odpowiedzi. No i tu z pomocą przychodzi jedna z bohaterek, Aldona, która występuje we wszystkich wersjach językowych podręczników DCM, a której „podarowałem” pewną dydaktyczną właściwość, tzn. coś podobnego do echolalii. Na początek wyjaśnienie – co to jest echolalia? Wikipedia mówi w skrócie tak:

Echolalia – zaburzenie myślenia, objawiające się jako niepotrzebne powtarzanie słów lub zwrotów wypowiedzianych przez inne osoby. Często występuje u osób z autyzmem, zespołem Tourette’a oraz schizofrenią.

Książkowa Aldona nie cierpi – przynajmniej na razie – na żadną z wymienionych wyżej przypadłości, powtarza pierwsze z serii zadanych jej pytań, dodając sobie w ten sposób odwagi i zyskując trochę czasu na „rozgrzanie się” i udzielenie odpowiedzi – uczy się przecież nowego języka i nie czuje się w nim jeszcze zbyt pewnie. W normalnym życiu ludzie często stosują ten zabieg jako rodzaj asekuracji czy upewnienia się, że dotarło do nich pytanie (kwestię zrozumienia pytania na razie pomijam).

Weźmy parę przykładów – na początek z wersji duńskiej:

- Aldona, hvordan danser Ingo?

- Hvordan danser Ingo? Han danser forfærdeligt, siger han.

Teraz przykład z wersji angielskiej:

- Aldona, does your husband weigh under 80 kilos?

- Does my husband weigh under 80 kilos? No, he doesn’t weigh under 80 kilos – he weighs over 120 kilos! He’s fat and he knows that!

Przykład po niemiecku: 

- Aldona, jetzt bist du dran – magst du E-Books?

- Mag ich E-Books? Ja, ich mag E-Books. Sie sind sehr bequem.

No i może jeszcze coś po włosku:

- Aldona, come stai oggi?

- Come sto oggi? Oggi sono un po’ stanca.

Pytania w książkach DCM są w ogóle tak skontruowane, aby użytkownik nauczył się rozpoznawać, kogo dotyczy pytanie, na kim ma się w danym momencie skoncentrować i jak dobrać właściwą formę pytania. Chodzi o bycie "tu i teraz". W przykładzie po duńsku Aldona tylko powtarza pytanie w niezmienionej wersji – nie ma po prostu konieczności zmian, bo pytanie dotyczy osoby trzeciej. Pozostałe przykłady pokazują coś innego – Aldona powtarza pytanie, ale jest zmuszona dostosować je do odbiorcy, w tym przypadku kieruje pytanie do siebie. Czyli - musi zmienić perspektywę. I tak po angielsku, na pytanie „Czy twój mąż dużo waży?” zaczyna od konwersji pytania na „Czy mój mąż dużo waży?” pozostawienie pytania w wyjściowej wersji nie miałoby po prostu sensu. Zatem ucząc się masz okazję obserwować, jak można w prosty sposób radzić sobie z dobieraniem wersji pytania do odbiorcy – tu najczęściej „do siebie”. Co ciekawe, uczestnicy prawdziwych zajęć bardzo często mówią, że tego nie potrafią (oczywiście zanim w ogóle zaczną).  

Pojawiają się wtedy takie głosy: No jak to, to mam sobie zadawać pytanie?

Odpowiadam wtedy pytaniem: A nigdy w życiu tego nie robisz?

Częsta odpowiedź: Nie.

No to podsuwam rozwiązanie: A gdy np. ktoś cię zrobił w konia, ręce ci opadły, nie stajesz czasem i nie mówisz: i co ja teraz zrobię? Albo jako typowa ciocia kucasz przy dziecku swojej siostry i (po obślinieniu go ciocianymi całusami) pytasz: A jak ja mam na imię? 

No i na kogo kierowane są powyższe pytania? Na pierwszą osobę liczby pojedynczej! Robimy to na co dzień, tylko z reguły nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bo pytania „odmieniają się” przecież przez osoby. Spójrzmy:

Wie heiße ich?

Wie heißt du?

Wie heißt er/sie?

Wie heißen wir?

Wie heißt ihr?

Wie heißen sie?

Dziś opowiedziałem parę słów o Aldonie, jednak każdy bohater w książkach DCM ma swoją rolę. Każdy z nich ma coś do przekazania użytkownikowi podręcznika. A co do pytań zadawanych samemu sobie – tego typu pytania mogą wydawać się dziwne, może nawet groźne, bo wtedy nieopatrznie człowiek zacznie się nad sobą zastanawiać i odkryje coś, co doda mu skrzydeł albo coś dokładnie odwrotnego. Hmm. I znów masz wybór, jak to zinterpretujesz i co z tym następnie zrobisz.

Co z tym następnie zrobię? No tak, końcówka „na Aldonę”. 

Brak komentarzy