Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Echolalia Aldony, czyli po co uczyć się zadawać pytania

12 kwietnia 2018

Zadawanie pytań to bardzo ważna część komunikacji międzyludzkiej. Zadajemy pytania, żeby się czegoś dowiedzieć, a przy tej okazji z reguły poszerzamy horyzonty. Zachowujemy w ten sposób także pewną równowagę między rozmówcami, bo jakoś nie mogę zmusić się do konwersacji z kimś, kto poza „tak” lub „nie” (obsługa w większości sklepów już tak ma) nic z siebie nie wydusi. Nie wiem, jak to jest z tobą, ale mnie tacy rozmówcy męczą. Może po prostu nie chce im się ze mną gadać, nie ma przecież obowiązku, żeby zawsze i wszędzie rozmawiać ze wszystkimi (ale ładna generalizacja wyszła).

Kiedy uczysz się nowego języka – mam na myśli czynną naukę używania języka – zadawanie pytań pozwala ci wejść na poziom równoprawnego partnera w rozmowie. Nieważne, że znasz dopiero 20 wyrazów – jeśli umiesz się nimi dobrze posługiwać, to i tak jesteś o rok-dwa przed wszystkimi, którzy uczą się języków poprzez wypełnianie luk w ćwiczeniach. Oni wypełniają, ty mówisz. Oni patrzą na język, ty się nim posługujesz. Tak z grubsza wygląda główna różnica. Ale mówienie też wymaga pewnej jakości. Można byle jak, można dobrze, kwestia wyboru.

Podręczniki Direct Communication Method zbudowane są na zasadzie rozmowy między trenerem i uczestnikami kursu. W pewnym uproszczeniu to pytania i odpowiedzi. No i tu z pomocą przychodzi jedna z bohaterek, Aldona, która występuje we wszystkich wersjach językowych podręczników DCM, a której „podarowałem” pewną dydaktyczną właściwość, tzn. coś podobnego do echolalii. Na początek wyjaśnienie – co to jest echolalia? Wikipedia mówi w skrócie tak:

Echolalia – zaburzenie myślenia, objawiające się jako niepotrzebne powtarzanie słów lub zwrotów wypowiedzianych przez inne osoby. Często występuje u osób z autyzmem, zespołem Tourette’a oraz schizofrenią.

Książkowa Aldona nie cierpi – przynajmniej na razie – na żadną z wymienionych wyżej przypadłości, powtarza pierwsze z serii zadanych jej pytań, dodając sobie w ten sposób odwagi i zyskując trochę czasu na „rozgrzanie się” i udzielenie odpowiedzi – uczy się przecież nowego języka i nie czuje się w nim jeszcze zbyt pewnie. W normalnym życiu ludzie często stosują ten zabieg jako rodzaj asekuracji czy upewnienia się, że dotarło do nich pytanie (kwestię zrozumienia pytania na razie pomijam).

Weźmy parę przykładów – na początek z wersji duńskiej:

- Aldona, hvordan danser Ingo?

- Hvordan danser Ingo? Han danser forfærdeligt, siger han.

Teraz przykład z wersji angielskiej:

- Aldona, does your husband weigh under 80 kilos?

- Does my husband weigh under 80 kilos? No, he doesn’t weigh under 80 kilos – he weighs over 120 kilos! He’s fat and he knows that!

Przykład po niemiecku: 

- Aldona, jetzt bist du dran – magst du E-Books?

- Mag ich E-Books? Ja, ich mag E-Books. Sie sind sehr bequem.

No i może jeszcze coś po włosku:

- Aldona, come stai oggi?

- Come sto oggi? Oggi sono un po’ stanca.

Pytania w książkach DCM są w ogóle tak skontruowane, aby użytkownik nauczył się rozpoznawać, kogo dotyczy pytanie, na kim ma się w danym momencie skoncentrować i jak dobrać właściwą formę pytania. Chodzi o bycie "tu i teraz". W przykładzie po duńsku Aldona tylko powtarza pytanie w niezmienionej wersji – nie ma po prostu konieczności zmian, bo pytanie dotyczy osoby trzeciej. Pozostałe przykłady pokazują coś innego – Aldona powtarza pytanie, ale jest zmuszona dostosować je do odbiorcy, w tym przypadku kieruje pytanie do siebie. Czyli - musi zmienić perspektywę. I tak po angielsku, na pytanie „Czy twój mąż dużo waży?” zaczyna od konwersji pytania na „Czy mój mąż dużo waży?” pozostawienie pytania w wyjściowej wersji nie miałoby po prostu sensu. Zatem ucząc się masz okazję obserwować, jak można w prosty sposób radzić sobie z dobieraniem wersji pytania do odbiorcy – tu najczęściej „do siebie”. Co ciekawe, uczestnicy prawdziwych zajęć bardzo często mówią, że tego nie potrafią (oczywiście zanim w ogóle zaczną).  

Pojawiają się wtedy takie głosy: No jak to, to mam sobie zadawać pytanie?

Odpowiadam wtedy pytaniem: A nigdy w życiu tego nie robisz?

Częsta odpowiedź: Nie.

No to podsuwam rozwiązanie: A gdy np. ktoś cię zrobił w konia, ręce ci opadły, nie stajesz czasem i nie mówisz: i co ja teraz zrobię? Albo jako typowa ciocia kucasz przy dziecku swojej siostry i (po obślinieniu go ciocianymi całusami) pytasz: A jak ja mam na imię? 

No i na kogo kierowane są powyższe pytania? Na pierwszą osobę liczby pojedynczej! Robimy to na co dzień, tylko z reguły nie zdajemy sobie z tego sprawy. Bo pytania „odmieniają się” przecież przez osoby. Spójrzmy:

Wie heiße ich?

Wie heißt du?

Wie heißt er/sie?

Wie heißen wir?

Wie heißt ihr?

Wie heißen sie?

Dziś opowiedziałem parę słów o Aldonie, jednak każdy bohater w książkach DCM ma swoją rolę. Każdy z nich ma coś do przekazania użytkownikowi podręcznika. A co do pytań zadawanych samemu sobie – tego typu pytania mogą wydawać się dziwne, może nawet groźne, bo wtedy nieopatrznie człowiek zacznie się nad sobą zastanawiać i odkryje coś, co doda mu skrzydeł albo coś dokładnie odwrotnego. Hmm. I znów masz wybór, jak to zinterpretujesz i co z tym następnie zrobisz.

Co z tym następnie zrobię? No tak, końcówka „na Aldonę”. 

Brak komentarzy