Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Solidne podstawy, czyli Direct...

26 lipca 2018

Lada moment ukaże się na rynku – po Direct Communication Method włoski 1 i 6-cio częściowej serii do niemieckiego Direktes Deutsch –...

Sztuka łączenia, czyli jak zostać...

5 lipca 2018

Zdaję sobie sprawę, że trwają wakacje, po mundialowych boiskach toczy się napędzana pieniędzmi sponsorów piłka, że opiekane słońcem...

Echolalia Aldony, czyli po co uczyć...

12 kwietnia 2018

Zadawanie pytań to bardzo ważna część komunikacji międzyludzkiej. Zadajemy pytania, żeby się czegoś dowiedzieć, a przy tej okazji z reguły...

Tak jak Kamil Stoch, czyli o turnieju czterech języków

8 stycznia 2017, komentarze (4)

Sukces polskich skoczków znów przypomina o pewnej kwestii, o której większość ludzi woli nie pamiętać. Zwycięstwo Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni ma wiele wspólnego ze skuteczną nauką języka – tu i tam trzeba się porządnie przyłożyć i zaangażować, dać się z siebie, jeśli nie wszystko, to przynajmniej maksymalnie dużo. Bez tego nie będzie efektów. Sport i nauka czegokolwiek to bliźniaki – w obu przypadkach potencjalny sukces jest proporcjonalny do właściwego zaangażowania, jeśli dysponujesz odpowiednimi kompetencjami. Bo to nie tak, że zawsze i wszędzie, i wszystko.

Może ty albo ktoś z twoich znajomych postanowił, że nauczy się jakiegoś języka. Albo dwóch, trzech lub nawet czterech. Zatem padły noworoczne postanowienia, które jak co roku rodzą nowe iluzje i sprawiają, że inni widzą w nas kogoś, kim tak naprawdę wcale nie jesteśmy ani tym bardziej nie zamierzamy być. Piszę o iluzjach, bo w większości przypadków tak to się właśnie kończy. Chyba że jesteś chlubnym wyjątkiem, patrzysz realnie na świat, faktycznie weźmiesz się do roboty i osiągniesz to, co postanowiłeś osiągnąć.

Więc raz jeszcze – polscy skoczkowie odnieśli niewiarygodny sukces i wypada im z tego tytułu gratulować. Tyle że warto pamiętać, że pracowali na niego przez długie lata, kosztował ich sporo wyrzeczeń i ogrom pracy, podczas gdy reszta świata czekała na coś, czym mogłaby nakarmić swój głód sukcesu.

Oprócz wkładu własnego w osiąganiu celów niezwykle przydatna jest pomoc innych. Czasem wystarcza, aby nie przeszkadzali, bo „gdzie kucharek sześć” itd. Bo pewnie znasz to uczucie, kiedy bierzesz się za coś, a tu ktoś z bliskich usilnie cię przekonuje, że nie dasz rady i że to nie dla ciebie. Kamil Stoch mówi w jednym z wywiadów, że za jego sukcesem „kryje się pomoc wielu osób. Ja myślę o żonie, która sprowadza mnie na ziemię po sukcesach i podnosi po porażkach. Tak samo rodzice, siostry, trenerzy, koledzy z drużyny. Sukces to rodzaj podziękowania dla nich wszystkich.”

Cóż, z takiego wsparcia wypada tylko i wyłącznie się cieszyć, jednak w ostatecznym rozrachunku „skoki to jednak sport indywidualny. Można się wspierać, ale nikt za mnie nie odwali roboty na treningu, nikt się nie przygotuje do zawodów”. Teraz pytanie retoryczne – czy ktoś nauczy się za ciebie mówić po angielsku lub prowadzić samochód? Raczej nie. Tę część roboty musisz „odwalić” sam. Jeśli naprawdę tego chcesz i weźmiesz pod uwagę poziom swoich kompetencji, jest duża szansa, że ci się uda. Jeśli miałeś długą przerwę w uczeniu się czegokolwiek, zanim zaczniesz przyznaj się sam przed sobą, że potrzebujesz więcej czasu na rozruch i „rozgrzanie” sprzętu. Przez długie lata twój mózg przyzwyczaił się do zupełnie innych zadań, więc wypada dać mu szansę, aby się przestawił i dopasował do nowej sytuacji.

Sukces, zwycięstwo, zadowalający efekt. To nie bierze się znikąd. Technologia nie sprawi, że będziesz mówić w iluś tam nowych językach. Oglądanie podręczników czy filmików w internecie również nie zadziała, jeśli nie pójdą za tym dalsze działania. Dziś lansuje się tezę, że wszystko jest łatwe, lekkie i przyjemne i nie wymaga wkładu energii. Nie wierz w to, nic w sprawie twojego rozwoju nie wydarzy się bez twojego minimalnie aktywnego udziału. Żeby wygrać w totka, trzeba przynajmniej kupić kupon.

Kamil Stoch zapytany o znaczenie swoich sukcesów, mówi: „Nie potrafię powiedzieć, które trofeum jest ważniejsze, a które mniej ważne. Każde miało swoją historię, dramaturgię. Za każdym stały praca, wysiłek, upór, determinacja. Zwycięstwo to rodzaj nagrody dla sportowca.”

A umiejętność mówienia w nowych językach to nagroda dla kogoś, kto wziął się do roboty i przejął odpowiedzialność za swoje działania. Ot, i cały przepis.

4 komentarze

hamama, 11.01.2017, 12:42

Za każdym razem, kiedy tu wchodzę, oczekuję, że pojawi się wpis i odkryjesz jakiś magiczny sposób, że nic nie trzeba robić i wszystko samo wejdzie do głowy i będziemy wszystko umieć. A tu się okazuje, że jednak trzeba się postarać. Kamil Stoch nic by nie osiągnął od samego oglądania skoków Adama Małysza na wideo. Z językami tak samo, trudno się z tym nie zgodzić.

Mariusz Włoch, 12.01.2017, 17:42

hamama - poszukuję takiego magicznego sposobu. Gdy tylko go znajdę, natychmiast podzielę się efektami!

Aneta, 30.01.2017, 09:45

No to do ROBOTYYYYYY!!!!! ????????????????

martac, 30.01.2017, 15:44

Do roboty!