Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Trener nowych czasów

Walka z systemem, czyli czasem trzeba...

11 maja 2017

W większości przypadków cały proces przebiega tak: ktoś chce się uczyć języka, więc zasięga informacji, dowiaduje się, czego może...

Highway to hell, czyli co daje pytanie ucznia tylko o to, co już wie

15 czerwca 2016, komentarze (5)

Jedna z tendencji w szerzeniu wiedzy mówi, że ucznia powinno się pytać tylko o to, co umie. Cóż, może to i nienajgorsze rozwiązanie – w ten sposób pytający zawsze otrzyma pożądaną odpowiedź, a pytany uczeń zawsze będzie w stanie takiej pożądanej odpowiedzi udzielić. Czyli – wszystko fajnie, obie strony zadowolone. Jednak tu pojawiają się pewne wątpliwości, rzucające cień na ten kojący stan ogrzany sztucznym ciepłem wzajemnej adoracji.

Bo jeśli zapytasz kogoś o coś, czego nie wie, nie dostaniesz odpowiedzi. To akurat normalne. Tyle że pytany może źle się poczuć z powodu niemożliwości udzielenia odpowiedzi. To zależy od stanu emocjonalnego osoby pytanej i wielu innych spraw, jednak gdybyśmy się kierowali tylko i wyłącznie tak pojmowanym dobrem ucznia, nauczenie go nawet najprostszych rzeczy stałoby się niemożliwe.

Bo pytanie o rzeczy, których uczeń nie wie, ma za zadanie – tak przynajmmniej do tego podchodzę - w pierwszej kolejności pobudzić ciekawość. W porządku, myśli sobie świadomy uczeń, jeszcze tego nie wiem, ale z pewnością mogę się tego dowiedzieć. W takiej chwili trener może stać się drogowskazem i pomóc w znalezieniu źródeł czy innych pomocy, dzięki którym ciekawość uczącego się zostanie zaspokojona. Tyle że zanim do tego dojdzie, typowy nauczyciel oceni ucznia niedostatecznie i zabije w nim prawdziwą chęć uczenia się. Wzbudzi tymczasową „chęć wymuszoną”, która oczywiście trwa bardzo krótko i zwykle wywołuje negatywne stany. A te raczej hamują rozwój.

Pytanie ucznia o to, co wie, to wbrew pozorom utwierdzanie go w niewiedzy i jednoczesne odwodzenie od tego, by ów stan zamienił na stan „wiedzy”. Nazwałbym to „zamiataniem pod dywan” – no dobra, skoro tego nie wiesz, to nie będę cię już o to pytał, najważniejsze, żeby było nam tu miło i przyjemnie.

Znacznie bardziej opłacalne staje się rozbudzenie ciekawości i takie pokierowanie uczniem, aby poczuł inspirację do samodzielnych poszukiwań. W dzisiejszych czasach takie poszukiwania nie są szczególnie trudne - technologia i dostęp do informacji ułatwia bardzo wiele rzeczy. Trudność polega na tym, aby umieć się w tym technologicznym gąszczu odnaleźć i skorzystać z informacji, które okażą się rzeczywiście przydatne i praktyczne, a przy okazji inspirujące do jeszcze dalej zakrojonych poszukiwań. Cóż, teoria, w której właśnie się zagalopowałem, wygląda pięknie i gładko, jednak w życiu napotykamy na wiele przeszkód, które zmuszeni jesteśmy pokonywać.

Innymi słowy – trener ma pomóc swemu podopiecznemu w znalezieniu odpowiedzi na postawione pytanie. I tu banał - w najprostszych rozwiązaniach tkwi największa siła. Nie znasz słówka? Skorzystaj ze słownika. Nie masz koniecznych informacji? Znajdź je i opowiedz mi o tym następnym razem, bo wiem, że dasz radę.

Udowodnienie komuś, że czegoś nie wie, jest dziecinnie proste. Tak proste, że aż nieprzyzwoite, bo w takich przypadkach gra toczy się o wciąż popularne „no i kto ma rację?”, a wtedy to nie jest już rozmowa między ludźmi, tylko bezsensowny pojedynek dwóch umysłów egotycznych, gdzie każdy chce udowodnić drugiemu, że jest lepszy, cokolwiek miałoby to oznaczać.

Pytanie uczestnika zajęć o to, co umie, jest wskazane i dobre, pod warunkiem, że łączymy te pytania z tym zakresem wiedzy bądź umiejętności, których jeszcze nie opanował. Dobre pokierowanie tym procesu sprawi, że uczestnik odnajdzie w sobie motywację i podąży śladem ciekawości.

Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła – hm, może i tak, ale jeśli nawet tam trafisz, to nie ma się co martwić – spotkasz tam przecież bardzo wielu znajomych. Za niektórymi już tęsknię.


5 komentarzy

ivo, 19.06.2016, 19:45

Chyba każdy pamięta, jak pytają w szkole - udowodnić, że uczeń nic nie umie!

ivo, 19.06.2016, 19:45

no i upokorzyć przy klasie

Mariusz Włoch, 19.06.2016, 21:37

ivo, zgadza się, szkoła to specyficzne miejsce, chociaż zdarzało mi się pytać uczniów tylko o to, co wiedzieli - podczas hospitacji :)

Tom, 21.06.2016, 18:23

E tam nie przesadzajcie - upokarzanie uczniów w dzisiejszych czasach to już sporadyczne przypadki

cornel, 22.06.2016, 13:51

AC/DC RULES!!!!!