Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Słówka na twardym dysku, czyli o pożytkach z ćwiczenia pamięci

28 kwietnia 2016, komentarze (2)

Kiedy rozpoczynasz naukę czegoś nowego, potrzebujesz podstawowej wiedzy, czegoś w rodzaju fundamentu. Bazy, którą opanujesz pamięciowo i będziesz przechowywać na najlepszym twardym dysku wszech czasów – we własnej głowie.

W zależności od dziedziny – w matematyce czy fizyce będzie to z pewnością jakiś zestaw wzorów, w muzyce nazwy dźwięków czy schematy podziałów rytmicznych, w języku ojczystym skrzynka narzędziowa z podstawową wiedzą gramatyczno-leksykalną, by móc zbudować zdanie i przekazać sensowną treść.

W nauce języków sprawa wygląda podobnie jak we wszystkich wspomnianych wyżej dziedzinach razem wziętych:

- potrzebujesz kilku podstawowych wzorów, aby ułożyć sensowne zdanie, a odpowiednio zmieniając kolejność wyrazów czy dodając dodatkowy element utworzyć z tego zdania pytania otwarte i zamknięte (czyli odrobina matematyki)

- z dziedziny muzyki przyda ci się otwarte i czułe ucho, aby naśladować intonację i akcent wyrazowy, charakterystyczny dla naturalnych użytkowników i dobrych trenerów językowych

- wiedza gramatyczno-leksykalna rozumie się sama przez się: zaczynasz od prostych zdań i budujesz bazę leksykalną, czyli zestaw słówek.

I ze słówkami bywa największy kłopot. Bo sporo osób nie ma ochoty wbić sobie tych słówek do głowy, licząc, że jakoś sobie przypomną albo jakoś to będzie. Jakoś to faktycznie jest, ale nie do końca tak, jak sobie ktoś taki wymarzył. Na początkowym etapie nauki trzeba wkuć tak dużą liczbę słów, jak tylko się da. To procentuje później, bo potem będziesz z nich korzystać i z lekkością budować treści i prowadzić rozmowy. A na tym z grubsza polega jeden z głównych elementów komunikacji. Nie mając zasobu słów, niewiele – jeśli cokolwiek - powiesz. Koniec, kropka.

Innym niepokojącym sygnałem jest fakt bezwarunkowej wiary w technologię – czyli założenie, że jeśli nie znasz jakiegoś słowa, zawsze możesz je sprawdzić. Owszem, to prawda, i sam często z dobrodziejstw technologii korzystam. Tylko że robię z tym coś więcej. Przenoszę zdobyte informacje do głowy i tam już je zostawiam (i powtarzam, bo niepowtarzane niestety szybko wyparują).

Celnie na ten temat pisał nieżyjący już włoski pisarz Umberto Eco w artykule „O pożytkach z oglądania się za dziewczynami”:

To prawda, że jeśli masz ochotę dowiedzieć się, kim był Karol Wielki albo gdzie leży Kuala Lumpur, wystarczy nacisnąć klawisz. Postępuj tak, kiedy musisz, lecz zaraz potem spróbuj zapamiętać, czego się dowiedziałeś, by nie robić tego ponownie, jeśli przez przypadek będziesz miał taką konieczność, choćby dlatego, że musisz odrobić lekcje.”

A po co ćwiczyć pamięć? Choćby po to, by spowolnić starzenie się mózgu czy poszerzać zakres wiedzy ogólnej. Poza tym po to, by zapamiętać adres domu ukochanego / ukochanej, zauroczyć go / ją jakimś celnym cytatem z ostatnio przeczytanej książki („Litwo, ojczyzno moja”), i bez trudu powiedzieć, jak brzmiało „Jak masz na imię?” na przykład po niemiecku. Od „Jak masz na imię?” zaczyna się nauka posługiwania się językiem. Potem dochodzą bardziej zaawansowane rzeczy, bazujące na tych podstawowych.

I na koniec jeszcze jeden cytat z artykułu Umberto Eco:

"Pamięć jest mięśniem takim samym jak mięśnie w nogach. Jeśli nie będziesz jej ćwiczył, zwiędnie, a ty staniesz się sprawny inaczej, czyli (powiedzmy to sobie szczerze) idiotą.”

Może pan Eco nie był szczególnie delikatny, ale jakoś trudno się z nim nie zgodzić.

2 komentarze

hamama, 02.05.2016, 20:52

Zgadzam się, pamięć to podstawa. Ostatnio zaczęłam znów zapamietywać numery telefonów, to też podobno dobre ćwiczenie :)

kama, 16.05.2016, 12:26

A mnie się to wydawało oczywiste, że słówka się kuje na pamięć, no cóż, może nie wszyscy tak mają....