Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Norweskie zaplecze, czyli jakie słowniki pomagają w nauce norweskiego

17 marca 2016, komentarze (3)

Często dostaję zapytania, jakie słowniki do języka norweskiego są dobre. Trudno to jednoznacznie określić, bo jednemu odpowiada taki słownik, a drugiemu inny. Podzielę się tym, jakie słowniki mam i z jakich korzystam. Może komuś się ten krótki spis przyda.

Najpopularniejszy przed paroma laty był słownik wydawnictwa Ad Infinitum z Oslo (na zdjęciu - pierwszy z prawej, lekko schowany). Cóż, nie był to może słownik najwyższych lotów, na dodatek był bardzo drogi (norweskie ceny!), ale na rynku nie było wielkiego wyboru. Słownik nie zawiera wielkiej liczby słówek, na dodatek są to często słowa, które powoli wyszły z użycia, albo takie, których młodzież nie rozumie. Potem słownik przeszedł tuning i zyskał czerwone okładki oraz znacznie więcej słów. Nie miałem styczności z wersją stuningowaną, ale podobno jest o wiele lepiej.

Dobrym słownikiem polsko-norweskim / norwesko–polskim jest słownik wydawnictwa Vega (na zdj. drugi z lewej). Dużo aktualnych słówek, dobre tłumaczenia, plus liczne przykłady zastosowania słów w zdaniach. Poza tym zawarto tam też wymowę w zapisie fonetycznym, więc wymagana jest umiejętność odczytania tych „robaczków” w nawiasach. Niemniej jednak słownik bardzo praktyczny.

Warto nabyć także słownik obrazkowy (na zdj. drugi z prawej). Fajna i przydatna rzecz – połączenie obrazów ze słowami z pewnością przyśpiesza zapamiętywanie słownictwa. A czasem zaglądam tam z czystej ciekawości, by nauczyć się czegoś nowego.

Teraz coś dla bardziej zaawansowanych – słownik norwesko-norweski wydawnictwa Cappelen (na zdj. w środku). Przystępnie, rzeczowo, choć czasami jedno słowo odsyła do innego, a tamto odsyła z powrotem, widocznie autorom nie przychodziło do głowy dobre wyjaśnienie. Przyznam się, że też nie wiem, jak wytłumaczyć niektóre słowa, których na co dzień się po prostu używa, a nie je tłumaczy.

Na koniec słowo o słownikach tematycznych – jest ich na rynku cała masa: dla pielęgniarek, opiekunów osób starszych itd. Nie wiem dokładnie, jak to jest z ich poziomem – często zawierają rozmówki związane z tematem i podstawowy zakres słownictwa, więc być może to wystarcza. Z takich, które znam i z których czasem korzystam to słownik na zdjęciu (pierwszy z lewej) – prawniczy, i budowlany, który gdzieś mi się chwilowo zawieruszył. Jeśli potrzebujesz słownictwa fachowego, jest duże prawdopodobieństwo, że je tam znajdziesz.

Poza tym istnieje masa słowników internetowych, ale to ewentualnie temat na inną okazję.

3 komentarze

afka92, 17.03.2016, 19:14

Polecam obrazkowy, jest świetny!

J, 18.03.2016, 10:15

mnie od dziecka fascynowały słowniki obrazkowe, bo uczyłam się z nich nie tyle słówek, co zdobywałam wiedzę o świecie :)

patr, 20.03.2016, 19:20

Ten słownik z Ad infinitum z czerwonymi okładkami "po tuningu" jest dużo lepszy, warto go mieć, tylko że jest drogi - ponad 400 pln.