Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

17 września, czyli zrozumieć...

17 września 2017

Kiedy chodziłem do podstawówki, takiej ośmioklasowej jak teraz, na lekcjach historii mówiono nam coś w stylu: 17 września 1939 roku...

Toksyczne relacje, czyli o tym, że chyba nie warto się truć

3 marca 2016, komentarze (6)

Jednym ze sposobów na osiągnięcie życiowego zadowolenia jest podobno otaczanie się właściwymi ludźmi. Prawdę tę powtarza się w większości różnych poradników czy przemówień związanych z rozwojem i trudno się z nią nie zgodzić. To tak jak z jedzeniem – nie warto jeść rzeczy trujących, bo ci zaszkodzą, mogą też zabić.

A co z toksycznymi relacjami? Jakie efekty może mieć kontakt z toksycznymi ludźmi?

Może byłoby lepiej, gdybyś tego nie czytał, bo być może zaraz do ciebie dotrze, że ktoś z twojego otoczenia jest właśnie takim toksycznym typem. A kto to taki? Ujmę to najprościej jak umiem – toksyczny człowiek to ktoś, kto zatruwa ci jakąś część twojego życia (oby nie całe).

Kontakt z toksycznymi ludźmi osłabia. I kiedy masz się z kimś takim spotkać, czy to zawodowo czy prywatnie, to czujesz rosnący dyskomfort, nie chcesz tego spotkania, zaczynasz kombinować, wymyślać wymówki itd. Tak naprawdę to twoja podświadomość broni cię przed zatruwaniem organizmu. No bo czy naprawdę chcesz iść na spotkanie z kimś, kto ci mówi, że pogardza tobą i wszystkim, co robisz? Chyba niekoniecznie. A taki ktoś prawi ci takie wątpliwe komplementy, potem dziwi się, że nie chcesz się z nim spotykać.

Toksyczni ludzie obrzydzają ci to, co robisz – w mniej lub bardziej otwarty sposób. I mimo że lubisz np. swoje zajęcie czy swoje hobby, po iluś razach możesz zacząć się zastanawiać, czy tak faktycznie jest. Bo toksyczny poda ci masę przykładów ilustrujących fakt, że twoje zajęcie/hobby jest generalnie do dupy. Co ciekawe, że to samo jest ok., jeśli wykonuje je ktoś inny, i toksyczny może nawet się nim zachwycać. Czyli – coś jest dobre, pod warunkiem, że nie robisz tego ty. Dziwne, prawda?

Toksyczni ci zazdroszczą. Tego, że jakoś tam sobie żyjesz i nie narzekasz za dużo. To ich boli, więc chcą ci dołożyć parę drzazg do paleniska zmartwień. Wydaje mi się, że tak mogą przejawiać się kompleksy. Albo coś jeszcze gorszego, nie wiem.

Toksyczni wysysają z ciebie energię. Nawet po wydawałoby się miłym spotkaniu, padasz na twarz i nie masz na nic siły ani ochoty. Brak ci energii, możesz też odczuwać podenerwowanie. I skąd to? Ano stąd, że podczas kontaktu z toksycznym włożyłeś masę energii w to, żeby jakoś utrzymać cię na powierzchni, podczas gdy on nieustannie ciągnie cię w dół, powtarzając przy tym (o ironio losu!), że chce dla ciebie jak najlepiej.

„Dziwny jest ten świat”, śpiewał w nieśmiertelnym przeboju śmiertelny Czesław Niemen. Śpiewał też, że „ludzi dobrej woli jest więcej”. To dobra wiadomość. Bo czemu masz się otaczać jakimiś toksycznymi typami, skoro na świecie jest tylu ludzi? Szansa na znalezienie tych właściwych osób, tych bratnich dusz, wymaga pewnej inwestycji energetycznej i czasowej, jednak mimo wszystko się opłaca. Tacy ludzie na ciebie czekają, wystarczy tylko nastroić umysł na właściwe fale i przywołać ich do swojego życia. Sam też muszę to zrobić, bo mi się nadajnik lekko rozstroił i ściąga jakieś dziwne rzeczy.

Powodzenia. W końcu każdy z nas jest w jakiejś mierze i w jakiejś formie toksyczny.

6 komentarzy

Arletta P., 03.03.2016, 22:56

Niby wszystko wiadomo, ale to co napisałeś całkowicie do mnie przemawia, niemalże na głos! Ostatnio zakończyłam jedną wieloletnią znajomość/pozorną przyjaźń i dziękuję Ci Mariusz za te słowa, bo czasem tak jest że stajemy się ofiarą takiej relacji- a jak wiadomo ofiara niełatwo rezygnuje z kata i nachądzą wątpliwości czy oby nie sięgnąć po telefon...,ale nie, wystarczy przeczytać co napisałeś i wiem, że to była dobra decyzja. Pozdrawiam

Mariusz Włoch, 03.03.2016, 23:48

Mam nadzieję, że teraz wszystko idzie w Twoim życiu w lepszą stronę :) Dziękuję i pozdrawiam również.

Marcin M, 05.03.2016, 20:55

"Każdy z na s jest w jakiejś mierze i w jakieś formie toksyczny", coś w tym jest. Z drugiej strony trochę muchomorka nie powinno zaszkodzić :)

Jadzia, 07.03.2016, 11:20

Uciekać, uciekać, uciekać od wampirów jak najdalej się da! Chociaż to nie zawsze jest możliwe. najtrudniej chyba wyrwać się toksycznym rodzicom.

Krista, 07.03.2016, 17:07

Sztampa - toksyczni rodzice!

hamama, 07.03.2016, 19:00

Toksyczni rosdzice to częsty przykład ale trzeba tu podejść ostrożnie i z rozsądkiem, bo rodzice robią wszystko najlepiej jak potrafią, kiedy wychowują dziecko. Dopiero z perspektywy czasu niektorzy z nich zauważą, że mogli zrobić dzieciom coś niedobrego. Aż się boję, co sama zobaczę za iles tam lat.