Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

5 kreatywnych miejsc, czyli gdzie dopada mnie natchnienie

21 lutego 2016, komentarze (7)

Natchnienie to coś, co pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie i z reguły w miejscu, które przeznaczone jest do mocno odmiennych celów. Postanowiłem zrobić małe zestawienie takich miejsc, może się okaże, że ktoś z czytających odkryje, że ma podobnie, a ponadto może mi doradzi, z jakich dodatkowych opcji powinienem skorzystać, aby budzić w sobie kreatywność większą. Zatem moja lista pięciu miejsc natychających wygląda następująco:

SEDES. W tym miejscu mam szansę na zalew natchnienia minimum raz dziennie. Sedes ma tę zaletę, że z reguły wygodnie się na nim siedzi, a to jak wiadomo sprzyja uwolnieniu kłębiących się myśli. Poza tym wykorzystuję tu zjawisko równowagi, bo skoro część zostaje wydalona, to w to miejsce musi pojawić się coś nowego.

PRYSZNIC. Tu doznaję natchnienia raz na tydzień, powinno chyba wystarczyć? No dobra, czasem nieco częściej. Woda spłukuje kurz i zabrudzenia cielesne, przestaję myśleć, bo i po co mi to pod prysznicem, a mózg z nieznanych mi powodów nagle ożywa. Może zastanawia się, co zrobić z tą nagłą czystością.

ROWER. Długie trasy na rowerze to wymarzona opcja dla rozważenia jakiegoś zagadnienia, za i przeciw, znalezienia rozwiązania. Minus jest taki, że mózg pożera dużo energii, więc można opaść przedwcześnie z sił, zwłaszcza jeśli dodatkowo zaczynam myśleć o jedzeniu. Na drogach typowo rowerowych mózg jest zajęty czymś innym, mianowicie omijaniem zawalidróg i opędzaniem się od psów. Najczęstsze połączenie – po jednej stronie ścieżki rowerowej pies, po drugiej jego właściciel. W takiej wersji nie są groźni, najgorsza jest łącząca ich smycz.

SPACER PO MIEŚCIE. To ciekawe doświadczenie, bo chodząc po mieście mijam dużo ludzi, a każdy z nich niesie ze sobą jakąś informację, daje jakiś znak, coś podpowiada, pośrednio pokazuje, jaka historia może się z nim wiązać. Obserwowanie ludzi i odgadywanie, co dotąd przeżyli, to niezwykle kreatywna zabawa, uczy przy okazji spostrzegawczości. To natchnienie niewerbalne.

PROWADZENIE WARSZTATÓW. Tu mam do czynienia z połączeniem natchnienia werbalnego z niewerbalnym. Uczestnicy moich warsztatów przekazują masę fantastycznych informacji, pomagają też spojrzeć na wiele spraw od zupełnie innej strony, takiej, na którą sam bym z pewnością nie wpadł. To niezwykle wzbogacające doświadczenie.

A czasami natchnienie nie przychodzi. I tyle. I z reguły jest tak, że im bardziej się napinam, tym ono mniej chce przyjść, wtedy trzeba zrobić reset, oddać się innym czynnościom, dać natchnieniu szansę, aby zechciało powrócić. I już nie mogę się doczekać lata, kiedy znów będę mógł wskoczyć na rower i pojechać w góry, aby tam cieszyć się pięknymi widokami i przywoływać natchnienie. Zanim to jednak nastąpi, siądę sobie na sedesie.

7 komentarzy

martac, 22.02.2016, 11:08

Miałam kiedyś tak, że wszelkie pomysły przychodziły, kiedy kładłam się spać; oczywiście zasnąć się nie dało, wstawałam i zapisywałam wszystko, żeby nie zapomnieć i żeby zasnąć. Potem natchnienie częściej przychodziło w pracy, szczególnie, kiedy nic się nie działo, ale to chyba każdy tak ma :)

J, 22.02.2016, 13:54

Dla mnie stanowczo prysznic jest takim miejscem. Najgorzej, że wtedy przypomina mi się, czego nie zrobiłam w ciągu mijającego dnia :(

J, 22.02.2016, 14:04

Tak sobie myślę, może wtedy mózg też mi się myje? :)

Mariusz Włoch, 22.02.2016, 17:52

J, to może prysznic z rana przypominałby, co masz zrobić w ciągu nadchodzącego dnia? ;)

J, 22.02.2016, 18:37

To nie głupi pomysł z tym prysznicem z rana, tylko to już zmiana nawyku, a to gruba sprawa :)))

Marcin M, 23.02.2016, 18:33

To ja mam takie miejsce, które jest połączeniem wszystkich tych, które wymieniłeś - TRAMWAJ W ŚRODKU LATA. W środku tłok, kombinuję, jak tu znaleźć ciut więcej miejsca, niektórzy ludzie dają mi natchnienie i znaki, że jakiś czas już się nie myli i przydałby się prysznic, marzę o spacerze, bo to luźniej i lepsze powietrze i tak dalej. Tramwaj to bardzo kreatywne miejsce :)

Mariusz Włoch, 23.02.2016, 20:08

Marcin, przykład dość makabryczny. NIe włączyłeś roweru i sedesu w tę całość :)