Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Wstać lepszą nogą, czyli tydzień...

21 kwietnia 2017

Na wstępie tego stronniczego wpisu polecę zapożyczeniem z Gombrowicza: Wojciech Waglewski wielkim muzykiem i poetą jest, a jego muzyka i poezja...

Cała dla mnie, czyli o częściowej ucieczce przed walentynkami

14 lutego 2016, komentarze (7)

To fajne uczucie, kiedy plaża jest cała dla mnie. Takie rzeczy zdarzają się tylko poza sezonem, zwłaszcza wtedy, kiedy pogoda dodatkowo przyczynia się do tego, aby na plażę nikt nie miał ochoty wychodzić. Dzisiaj pogoda jakoś specjalnie nie zachęcała do nadmorskich spacerów, bo mocno wiało i było zimno. Ale chcąc podleczyć gardło, do którego dwa tygodnie temu wlazł mi wirus przyniesiony przez jedną z uczestniczek zajęć (jakże niewdzięczny jestem z okazji takich prezentów, ale na pewne sprawy nie ma się, niestety, wpływu), postanowiłem nawdychać się jodu, którego to podobno morze wydziela teraz najwięcej.

Jak to z tym jodem jest naprawdę, tego nie wiem, w każdym razie spacer po plaży okazał się miłym doznaniem. Chodziliśmy sobie praktycznie sami po miękkim piasku, trzymając kaptury, żeby ograniczyć działanie wiatru, który kierowany wścibstwem chciał nadmuchać wszędzie tam, gdzie by tylko zdołał. Morze głośno szumiało, tak, jak lubię, bo wtedy można choć trochę poczuć, jaką moc skrywa w sobie ta wielka kałuża.

Luty i morze to niezbyt popularne połączenie, bo to czas, kiedy większość społeczeństwa przesiaduje raczej w knajpach. Dlatego na plażach jest więcej miejsca i można po prostu po nich chodzić, a nie niczym komandosi przedostawać się z punktu A do punktu B, jak to z reguły bywa latem. No i można zaparkować, gdzie się tylko chce, bez konieczności udawania, że ten tarasujący drogę pojazd nie należy akurat do mnie. Same zalety. Tylko że kąpać się trudno, jeśli nie jesteś morsem. Jeszcze nie jestem morsem, a pewnie to też dobrze wpłynęłoby na zdrowie.

Plaża w lutym to także świetna okazja, by zażyć DDS – Dziennej Dawki Samotności. Oczyszczające doświadczenie, z połknięciem dawki morskiej energii.

Ale potem i tak spotkaliśmy masy ludzkie, co jest rzeczą naturalną, nie prowadzimy przecież pustelniczego trybu życia  – w pewnym momencie się głodnieje i trzeba zajrzeć do jakiejś knajpki. A tam pełno, korki, tłok. Zwłaszcza dziś, bo w teren ruszyły pary patrzące sobie głębiej w oczy z nadzieją na coś więcej w ujęciu krótkotrwałym i długotrwałym. Zatem w knajpkach tłok i korki – trzeba swoje odczekać, zanim na stolik wjedzie przysłowiowy schabowy z ziemniakami. Czyli nie da się tak całkiem uciec przed zgiełkiem walentynek. Ale chyba owo „święto” nie jest całkiem groźne tak długo, jak ktoś nie zmusza nas, byśmy je obchodzili.

A potem spokojny powrót do domu, z podleczonym gardłem i dobrym nastawieniem na rozpoczynający się nowy tydzień.

7 komentarzy

Marcin M, 15.02.2016, 08:14

Też lubię całą plażę dla siebie, ale rzadko się to zdarza, muszę pomyśleć o kawałku prywatnej :) Co do leczniczego jodu, to na zdjęciu widoczny jest gołym okiem!

ivo, 15.02.2016, 12:25

Jod jest jak cholesterol - czy ktoś go widział????

Jadzia, 15.02.2016, 14:49

Cudnie. Mam znajomą, która z Wrocławia co roku na tydzień w lutym przyjeżdża nad polskie morze żeby powdychać jodu, więc coś z tym jodem musi być na rzeczy :)

hamama, 15.02.2016, 21:25

Szkoda, że takich plaż nie ma latem, wtedy wypoczynek nad morzem miałby zupełnie inną wartość. Wyjeżdżamy czasem nad morze latem, ale po takim "wypoczynku" czuję ogromne zmęczenie od natłoku ludzi, hałasu i rosnącego chamstwa. Tylko zimą nie da sie leżeć godzinami ani tym bardziej opalać...

Tomek, 15.02.2016, 22:02

Wszystko super. Ale najbardziej podoba mi sie przedostatnie zdanie i...DDS....Pozdrawiam

Mariusz Włoch, 16.02.2016, 09:33

Tomek, DDS jeszcze nigdy nie zawiódł, pod warunkiem, że się nie przesadza z rozmiarem dawki...

Anna, 16.02.2016, 11:56

Tak, DDS polecam gorąco - nikogo nie widzieć i do nikogo się nie odzywać codziennie przez 15 minut - BEZCENNE!!!