Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Trener nowych czasów

Walka z systemem, czyli czasem trzeba...

11 maja 2017

W większości przypadków cały proces przebiega tak: ktoś chce się uczyć języka, więc zasięga informacji, dowiaduje się, czego może...

Przykro mi, czyli niczego cię nie nauczę ani do niczego nie zmotywuję

8 grudnia 2015, komentarze (10)

Przykro mi, ale niczego cię nie nauczę. Przykro mi również z tego powodu, że do niczego cię nie zmotywuję. I nie myśl, ze znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie to zrobić. Czy piszę te słowa, bo właśnie dopadło mnie wypalenie zawodowe czy kryzys wiary w ludzki rozwój? Nie. Wręcz przeciwnie.

Zastanówmy się najpierw, co oznacza słowo „nauczyciel” – to ktoś, kto z założenia ma nauczać innych. I w efekcie może i czegoś nauczy. Jednak w tej nazwie tkwi podstawowy błąd – bo człowiek nie jest w stanie drugiego człowieka niczego nauczyć. Może mu wyjaśnić, jak coś działa, może mu także pokazać, jak coś robić, a drugi człowiek, ten, który jeszcze nie umie, będzie mógł sam się tego nauczyć. A jak będzie mógł się tego nauczyć? Choćby poprzez naśladowanie poczynań tego, który już to umie, i wykonywanie jakiejś czynności coraz lepiej i lepiej. I w pewnej chwili stwierdzi, że już umie. Że już się nauczył wykonywać tę czynność tak samo, jak ten, który mu ją pokazywał. A może nawet lepiej. Co to oznacza? Że nie ma nauczycieli, mogą być co najwyżej inspiratorzy.

No bo przecież nikt nie nauczył cię posługiwać się innym językiem. Do tej pory nikogo niczego nie nauczyłem. Gdyby tak miało brzmieć podsumowanie kariery zawodowej, nie byłoby się czym chwalić. Jednak warto pewną sprawę zrozumieć. Bo naprawdę nikogo niczego nie nauczyłem. Jedyne, co robiłem, to pokazywałem, jak coś działa – język, mechanizmy radzenia sobie z brakiem pewności siebie czy czym się akurat zajmowaliśmy. Pokazywałem i tłumaczyłem, skąd to jest i do czego będzie ci to potrzebne bądź w czym będzie to dla ciebie przydatne. I ty to brałeś albo nie. Mówiłeś „nie” – w porządku, nic na siłę. Mówiłeś „tak” – zaczynałeś robić to, co ja, a potem szło ci już tylko i wyłącznie lepiej. Bo wkładałeś w to swoją pracę i zaangażowanie, bo wiedziałeś, w jakich sytuacjach będziesz mógł zastosować te nowe umiejętności. Ja cię nie uczyłem. Stałem z boku i co najwyżej korygowałem pewne drobne aspekty procesu twojej nauki. Bo to była, jest i będzie zawsze twoja nauka. Musisz sam ruszyć w tę podróż i dotrzeć do celu.

Druga rzecz to motywacja. A motywacja jest tylko w tobie. Jako prowadzący przeróżne zajęcia nigdy nikogo do niczego nie zmotywowałem (wiem, tak brzmi kliniczna wersja językowej generalizacji, korzystam z niej tutaj dla celów eksplanacyjnych [a to dopiero słowo!]). Mogłem co najwyżej inspirować ludzi, by sami znaleźli w sobie motywację do podjęcia działania. Jeśli tego nie zrobili, nic się nie działo. Motywacja to twój zasób wewnętrzny. Zasobem zewnętrznym może być inspiracja – coś, co sprawi, że zmotywujesz się do działania i coś ze sobą zrobisz albo przestaniesz coś z sobą robić. Kierunek twoich działań lub ich braku to twoja prywatna sprawa.

Zatem jeśli chcę się nauczyć budować np. wzmacniacze lampowe, muszę najpierw znaleźć kogoś, kto wprowadzi mnie w temat (np. wujek Google), a potem pokaże, jak się takie wzmacniacze buduje. A ja zabiorę się wtedy za budowę takiego urządzenia, wysadzę pewnie nie raz bezpieczniki, obym tylko chałupy nie spalił, pewnie prąd mnie pokopie, może mu nawet oddam, jeśli się da, i może kiedyś, po serii prób (błędy też dopuszczam) i ostatecznego sukcesu, posłucham muzyki na zbudowanym przez siebie wzmacniaczu. I mam też nadzieję, że ta osoba zainspiruje mnie do zgłębiania tematu i doskonalenia się w tym, co chciałbym robić (te wzmacniacze to tylko przykład, chociaż nigdy nie wiadomo). Że ta osoba zainspiruje mnie do tego, abym znalazł w sobie motywację do działania. Nikt nie zrobi tego za mnie.

Z drugiej strony mogę przecież kupić gotowy produkt zamiast bawić się w budowanie takiego ustrojstwa. Jak zwykle wybór należy do mnie. Chociaż, kto wie, może niebawem nasza nowa władza, wzorem nieboszczki PZPR znów będzie wiedzieć, co dla obywateli jest najlepsze i jakich wyborów powinni dokonywać.

10 komentarzy

Tomek, 09.12.2015, 12:11

Biorąc pod uwagę dobro sąsiadów i całej dzielnicy, już ty lepiej nie bierz się za "grzebanie" w prądzie :)

Tomek, 09.12.2015, 12:11

i oczywiście też dla Twojego dobra! :))))

ivo, 09.12.2015, 17:43

nie boisz się tak wprost przyznawać, że nigdy nikogo, niczego nie nauczyłeś? ;)

Mariusz Włoch, 09.12.2015, 18:50

Nie boję się, bo to prawda - to dzięki mnie wiele osób nauczyło się przydatnych rzeczy, tyle że oni sami się nauczyli, to zasługa każdego z nich.

sport84, 10.12.2015, 14:03

fakt, dupa w troki i do roboty, nic samo z siebie się nie stanie, choćbyśmy nalepszych trenerów mieli

Mariusz Włoch, 10.12.2015, 16:04

Zgadza się, chociaż, jak to mówią, dobry trener nie jest zły ;)

taknie, 10.12.2015, 17:55

a można kupić taki gotowy zestaw - płyta z oprogramowaniem do mózgu? wgrywasz i już gadasz w dowolnym języku albo robisz coś, czego chciałeś się nauczyć

Mariusz Włoch, 10.12.2015, 20:29

Ja osobiście takiej płyty nie posiadam, ale sprawdź na Allegro, tam jest dużo cudownych rzeczy ;)

Marcin M, 11.12.2015, 13:29

Chciałbym odnieść się do ostatniej części wpisu - masz może jakiś sposób, żeby zainspirować aktualną władzę, aby zmotywowała się do odejścia i wzięła sie do nauki, może być cokolwiek?

Jadzia, 11.12.2015, 16:43

Słyszałam, że jest projekt referendum w sprawie skrócenia kadencji sejmu.