Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

6 typów mężczyzny cierpiącego, czyli kobieta w przymierzalni

24 listopada 2015, komentarze (5)

Dla większości mężczyzn zakupy w towarzystwie ukochanych niewiast to przeżycie, którego prędko nie da się zapomnieć, zwłaszcza kiedy chodzi o ubrania. Kobieta kupująca odzienie potrzebuje dużo czasu, tolerancji i wielkiej swobody (także finansowej), facet potrzebuje jedynie wytrzymałości (także finansowej) i cierpliwości, żeby jakoś dotrwać do końca procesu, którego większość samców raczej nie lubi. Tak przynajmniej wynika z pewnych obserwacji, które znów miałem okazję poczynić w pewnym centrum handlowym. Wtopiwszy się w dekoracje i przyjąwszy wygodną pozycję strategiczną, poddałem obserwacjom mężczyzn, których kobiety zamykają się z naręczem ubrań w kabinie przymierzalni, a oni zostają gdzieś na zewnątrz. I co z owych obserwacji wyszło? Poniżej naciągane wnioski, z przymrużeniem oka, absolutnie laickie i niepotwierdzone wiedzą ani psychologiczną ani żadną inną. I nie aspirujące do powagi, ma się rozumieć.

Zatem kiedy kobieta znika w kabinie, jej mężczyzna ulega metamorfozie i zachowuje się jak jeden z poniższych typów:

ZGODNY UNIKACZ

w ogóle nie wchodzi na teren przymierzalni, kręci się po terenie sklepu, udając zainteresowanie towarem i zachowując bezpieczny dystans. Ma to widocznie jakieś lecznicze działanie, bo nie musi uczestniczyć w procesie decyzyjnym dotyczącym ostatecznego zatwierdzenia wybranych części garderoby. To pokazuje także inną rzecz – taki mężczyzna ślepo aprobuje wybory swojej żony/partnerki/kochanki/sympatii i będzie ją wielbił, cokolwiek ta na siebie włoży.

WIESZAK

stoi cichutko przy kabinie, twarzą dotyka zasłony, zagląda do środka na sygnał werbalny dany z wewnątrz, po czym – w większości przypadków – przytakuje, często z wyrazem twarzy ponurym lub wysoce zrezygnowanym. Może to świadomość szykującego się wydatku powoduje taką mimikę, będącą przecież w jakiejś formie odbiciem stanów wewnętrznych, a i zasobności portfela również. Dodatkowo służy pomocą w kwestii podtrzymywania ubrań, które już zostały przymierzone. Co ciekawe, w języku norweskim i duńskim słowo wieszak brzmi „stumtjener”, co można przetłumaczyć jako „niemy służący”. Hm, coś w tym jest.

PIELGRZYM

kręci się w po terenie przymierzalni z umysłem zaprzątniętym kwestiami filozoficznymi lub/religijnymi, w tę i z powrotem, podchodząc do kabiny na wezwanie strojącej się w środku kobiety, a kiedy ta odsuwa zasłonę i ukazuje mu się w nowej, pełnej krasie, on – podobnie jak Wieszak – raczej przytakuje, a jego wyraz twarzy mówi wtedy jednoznacznie, że najlepiej byłoby skończyć już tę nierówną, upodlającą walkę i wyjść. Po czym kobieta zasuwa za sobą zasłonę i przystępuje do mierzenia kolejnej części garderoby, która – jak wiadomo – jest dziś po okazyjnej cenie.

WESOŁY ROMEK

głośno rozmawia ze swoją oblubienicą o sprawach codziennych – „myślisz, że przywiozą nam dziś watę na ocieplenie naszego nowego domu?”, komentuje jej pasmanteryjne wybory, nieproszony wsadza głowę do kabiny, stosuje lingwistyczne gierki mające na celu przyśpieszenie procesu przymierzania, żartuje, że „ojej, jeszcze tyle ubrań do przymierzenia”, wyzłośliwia się, że „w tym wyglądasz jak twoja mamusia, skarbie”, chichocze, dorzuca, że „cokolwiek nie włożysz, żabko, i tak będziesz najpiękniejsza, krówko, zwłaszcza dziś wieczorem”, po czym stosuje dalsze zaloty pod postacią np. chrząkania mającego stanowić miłosne pomrukiwanie.

POMNIK CEZARA

stoi nieruchomo przed kabiną z lekko uniesionym podbródkiem, wpatrzony w dal nie zauważa nic, co nie zasługuje na zauważenie. Kobieta odsuwa zasłonę i ukazuje się w nowym ubraniu, obserwator z półprzymkniętymi oczami albo nieznacznie przytakuje albo delikatnie kręci głową. Brakuje tylko kciuka – kciuk w górę, czyli „bierz ten łach”, albo w dół „zostaw tę szmatę”. Kobieta wraca do kabiny, facet przyjmuje pozycję wyjściową, ziemia nadal się kręci.

UGOTOWANY

typ chyba najbardziej rozpowszechniony - daje światu do zrozumienia, że „to nie ja”, „mnie tu raczej nie ma”. To typ przyjmujący różne strategie kinestetyczne – albo stoi nieruchomo, albo delikatnie się przemieszcza na odcinku 2-3 kroków, lub też dziarsko maszeruje od końca do końca przymierzalni, swą buńczuczną postawą informując otoczenie, że on tu nie przynależy, że właściwie znalazł się tu przez pomyłkę, a nawet go wrobiono i teraz jest ugotowany, i zaraz – jeśli tylko intergalaktyczne okoliczności na to pozwolą – opuści to niesprzyjające miejsce.

Co ciekawe, męscy zakupowi nieszczęśnicy udają, że nie widzą nikogo wokół, w szczególności innych towarzyszy niedoli, którzy przecież mogą cierpieć tak samo, albo jeszcze bardziej niż główny cierpiący. A gdyby tak się zjednoczyć, założyć jakieś stowarzyszenie mężczyzn niewiedzących, co z sobą zrobić, gdy ich kobiety przymierzają stertę ubrań? To może być jakieś rozwiązanie. Tylko czy męska duma na to pozwoli?

A może jeszcze prościej? Panowie, czy nie lepiej cenną radą pomóc kobiecie – która przecież tego od was oczekuje – i nie dość, że przyśpieszyć proces zakupowy, to jeszcze sprawić swej białogłowie radość z kupowania? No tak, tylko co będzie, jeśli takiej uszczęśliwionej spodoba się kupowanie jeszcze bardziej? Hm, jak zwykle wszystko ma jasne i ciemne strony, zatem i tu sprawa jest niełatwa, a i wybór odzienia trudny, ale tak to już chyba jest w stosunkach damsko-męskich.

5 komentarzy

Marcin M, 25.11.2015, 10:59

Stosunki damsko-męskie skomplikowane są, prawda. Prawdziwe jest też to, że meżczyźni cierpią, kiedy kobiety mierzą ubrania i nawet widziałbym siebie gdzieś w tej szóstce. Z drugiej strony kobiety mocno ożywają, kiedy meżczyzna zaczyna przymierzać jakieś ciuchy. Ciekawe, prawda?

Tom, 25.11.2015, 13:04

Marcin, dokładnie, właśnie sobie pomyślałem, że większość kobiet jest podekscytowana, kiedy to mężczyzna wchodzi do przymierzalni i coś nowego zakłada na siebie!

kama, 25.11.2015, 14:09

Ja mam w domu coś pomiędzy wieszakiem a pomnikiem Cezara, chyba się nie obrazi :)

Marcin M, 25.11.2015, 21:06

Między wieszakiem a pomniekiem Cezara to nie najgorzej, właśnie stwierdziłem, że podczas takich imprez najbliżej mi do ugotowanego :)

hamama, 28.11.2015, 11:37

Jest jeszcze inny typ - DOMOWIEC, taki, któy na zakupy w ogóle nie wychodzi (z korzyścią dla wszystkich).