Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Nie taki PiS straszny, czyli o technice ciągłego zadowolenia

12 listopada 2015, komentarze (5)

Ta prosta technika objawiła się podczas jakichś mistrzostw świata w piłce. Jakiej piłce, nie pamiętam, ale to w sumie nie aż tak istotne. No bo co zrobić, kiedy drużyna, której się kibicuje, nie daje rady i przegrywa? Trzeba zmienić priorytety. Zacząłem zatem kibicować drużynie, która akurat w meczu prowadziła, a jeśli był remis, to tej, która była akurat w posiadaniu piłki. Tym sposobem nie odczuwałem żadnego stresu i mogłem z radością oglądać dowolny mecz, bo zawsze wygrywał mój faworyt.

Podobnie można postąpić w wielu innych sprawach, np. w przypadku partii politycznych. Skoro wygrała taka a taka partia, to należy jej kibicować tak długo, jak długo utrzyma się w grze, czyli u władzy. A że w końcu od władzy będzie musiała odejść, to wtedy można zacząć wspierać inną – tę, którą wygra kolejne wybory. I tak - satysfakcja gwarantowana w nieskończoność.

Zatem zgodzie z założeniami techniki ciągłego zadowolenia powinienem zacząć kibicować zwycięzcy wyborów. Mimo gróźb wprowadzenia przeróżnych narzędzi do religijnego prześladowania obywateli, jakoś nie wierzę, aby państwo demokratyczne mogło się cofnąć aż tak bardzo. Chyba aż tak zaściankowi nie jesteśmy, nie te czasy, po prostu. Mam za to nadzieję, że PIS spełni swoje obietnice, choć w wielu punktach są one mocno nierealne. Po co? Choćby po to, żeby choć jakaś część społeczeństwa została uszczęśliwiona. A szczęśliwe społeczeństwo wydziela lepszą energię i lepiej się komunikuje, więc zaspokojenie tychże wydaje się wskazane i powinno przynieść dobre skutki. Tyle że ciągle zaspokajane społeczeństwo podniesie poziom żądań i roszczeń…

…i po czterech latach znowu przyjdzie czas na rozliczenie. I tu historia z pewnością się powtórzy. Bo okaże się, że nie wszystko było tak pięknie, jak przed wyborami i że ktoś nowy naobiecywał tego samego w nieco inny sposób. Tak to już jest i nie stawiałbym na wielkie zmiany w tym temacie. Zatem cieszmy się i kibicujmy wygranym, aby mogli pokazać, na co ich stać, nie czyniąc przy tym szkód większych, niż wymaga tego sytuacja. Bo może akurat – wbrew wszystkiemu – zrobią dla kraju coś naprawdę dobrego. Może uda się coś zbudować, nawet z pozycji leżenia krzyżem. I choć nie głosowałem na PIS, kibicuję wygranym i trzymam za nich kciuki. Niech im idzie jak najlepiej. Przecież chcą najlepiej dla Polski, nieprawda? Po to chyba politycy rwą się do rządzenia, czyż nie? Będzie dobrze. Aż chce się powiedzieć: Lubię to.

A na serio - technika ciągłego zadowolenia może i ma pewne plusy, ma jednak także jedną zasadniczą wadę: może zamienić człowieka w ustawicznie wniebowziętego bezwolnego oportunistę, a wtedy w którą stronę pójdziemy?

5 komentarzy

Tomek, 13.11.2015, 16:30

Zacząłem stosować tą technikę zaraz po tym, jak przeczytałem wpis - dopingowałem na przemian moją żonę i teściową, bo akurat sie kłóciły. Działało, nieźle się bawiłem nawet... tyle że potem i tak musiałem zostać z żoną... chociaż teściowa zdecydowanie wygrała tamtą walkę. Cóż, starsza już, więc i doświadczenia ma kobiecina więcej. Młoda musi się jeszcze sporo nauczyć, ale całkiem nieźle jej idzie.

Anna, 13.11.2015, 18:02

Możemy pójść w stronę słońca, aż po horyzontu kres :)

martac, 14.11.2015, 17:58

Po wczorajszych wydarzeniach w Paryżu, wkrótce przeciwnicy wiadomej partii zaczną im być wdzieczni za to co robią, chyba nie chciałabym takim rzeczy w Polsce.

kama, 16.11.2015, 15:46

martac, to ty będziesz wdzięczna PiS za ich postawę wobec imigrantów. Pozwól ich przeciwnikom mieć własne zdanie!

Anna, 19.11.2015, 11:52

Może jednak w stronę słońca wbrew wszechwładnej PiS? A może jakiś deszcz się trafi i będzie tęcza? :D Pan Maziarski w Wyborczej słusznie napisał - Polacy pogonilii wszechwładną PZPR, pogonią i PiS, tylko ile nam to zajmie?