Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Trener nowych czasów

Walka z systemem, czyli czasem trzeba...

11 maja 2017

W większości przypadków cały proces przebiega tak: ktoś chce się uczyć języka, więc zasięga informacji, dowiaduje się, czego może...

Za drogo, czyli czym się różni koszt od inwestycji

5 listopada 2015, komentarze (5)

Inwestycja to nie to samo, co koszt. Inwestujesz i to cię rozwija, a przynajmniej daje takie możliwości. Z kosztami jest inaczej - ponosisz koszty stania w miejscu, robienia czegoś ciągle w ten sam sposób, odrzucania okazji do uczenia się i robienia nowych rzeczy. I w rezultacie ponosisz koszty własnego nieuctwa, zarówno tego rozumianego jako przyswajanie nowych umiejętności, jak i tego życiowego, praktycznego, ludzkiego. Bo w przeważającej części przebieg twojego życia, kariery, związków i uczenia się zależy od tego, co masz w głowie i jak to jest tam poukładane.

„Ja się tego nie nauczę” i się nie nauczysz. „To dla mnie za trudne” i jest za trudne, bo na starcie się poddajesz. „Ona nie jest dla mnie” i nie jest, bo nic nie zrobisz, aby się o tym przekonać. Ponosisz koszty własnego nastawienia. Czasem ma to i dobre strony, jednak w większości przypadków czegoś wartościowego się pozbawiasz. Zyskujesz z zainwestowania w podniesienie np. własnych kwalifikacji.

To w jakich sytuacjach jedynie ponosisz koszty? Na przykład kiedy kupujesz podręcznik do nauki języka. Samo kupienie niczego cię nie nauczy, jeśli nie zainwestujesz odpowiedniej ilości w czasu we właściwe skorzystanie z tego podręcznika i przyswojenie sobie zawartej tam wiedzy.

Z chodzeniem na przeróżne kursy jest tak samo. Chodzisz, siedzisz, patrzysz na zegarek i nie chcesz brać czynnego udziału w zajęciach ani korzystać ze wskazówek trenera, który to – przynajmniej w teorii – dysponuje większą wiedzą od ciebie. Ponosisz koszty związane z opłatami i straconym czasem, bo nie inwestujesz energii w aktywne uczestnictwo.

Ponoszenie kosztów wiąże się często z tworzeniem wachlarza wymówek czy spełnianiem oczekiwań mamy. Dotyczy to także oglądania darmowych filmików w Internecie - jeśli nic z tym nie zrobisz dalej, cały czas jesteś na poziomie ponoszenia kosztów, także emocjonalnych. Inwestycja zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zaczynasz stosować nową wiedzę i nabywać w ten sposób nowe, przydatne umiejętności. To zmienia twój sposób postrzegania siebie. Może właśnie wtedy nabierasz ochoty na jakieś warsztaty, które na początku wydawały się drogie.

Właśnie, kwestia ceny. Od jakiego momentu zaczyna się „drogo”? Cóż, to kwestia postrzegania, wyboru i priorytetów. Dla każdego z nas słowo „drogo” oznacza co innego. Wiąże się to z wychowaniem, progiem zasługiwania, przekonaniami i całą masą innych czynników. Bo np. sportowe auta kosztują masę pieniędzy, a mimo to są chętni na wydatek, który innym wydaje się absurdalny. To kwestia wyboru, że się powtórzę.

Kibicuję inwestorom – tym, którzy nie boją się zmian, którzy ucząc się czegoś nowego otwierają sobie drzwi do pomieszczenia z masą nowych możliwości. Życie inwestora wymaga wyrzeczeń, ma się rozumieć. Mało co w życiu przychodzi do nas samo i natarczywie prosi się o wzięcie (choć się zdarza). Co ciekawe, wielu ludzi nawet nie dostrzega takich okazji, tak bardzo schowani są w strefie własnego komfortu. Inwestycja w siebie może dać ci radość, tak przynajmniej sądzę. Przynajmniej warto sprawdzić. Jeśli tego nie zrobisz, możesz na zawsze pozostać na poziomie ponoszenia kosztów. A to nie zawsze się opłaca. I nie mam na myśli tylko pieniędzy. Bo pieniądze szczęścia nie dają, ale – jak podają niektóre źródła - mogą szczęściu pomóc.

5 komentarzy

Marcin M, 05.11.2015, 21:33

Przejrzyście pokazana ta różnica i właśnie sobie uswiadomiłem, że czasem inwestuję a czasem poniszę koszty. Co do pieniędzy to się z zgadzam , że pomagają szczęściu - facet z pieniędzmi będzie miał więcej szczęścia w nawiązywaniu znajomości z kobietami :)

Tomek, 06.11.2015, 22:06

A ja uważam, że pnieniądze szczęście dają... szczególnie tym paniom, które wychodzą za mąż za bogatych, dla nich to inwestycja, dla ich mężów trwałe ponoszenie kosztów... Ktoś sie z tym zgadza?

Mariusz Włoch, 06.11.2015, 22:16

Tomek, chyba zawężasz trochę temat :)

Tomek, 06.11.2015, 22:49

Życie, po prostu...

ben, 08.11.2015, 15:33

Z tym inwestowaniem i kosztami to jest chyba tak, że jak ktoś ponosi tylko koszty, to prawdopodobnie dlatego że nie wie, że są też inwestycje - w ten sposób rodzi się typowy narzekacz. Z kolei taki inwestor rzadko ponosi koszty, bo jak już wydaje pieniądze, to mu się one zwracają i przynoszą zyski - kiedy za to coś mu nie wyjdzie, umie przekuć to w coś pozytywnego i wyciągnąć naukę. Czyli koszt zamienia się w inwestycję.