Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Dejot Kaczka, czyli tu nie będzie...

30 grudnia 2017

Koniec roku już jutro, więc od jakiegoś czasu trwają wszelakie podsumowania, zestawienia, wybory najpiękniejszych sukienek noszonych przez...

Rower wie, czyli nie ma przypadków, są tylko znaki

20 października 2015, komentarze (7)

Bo bywają chwile, kiedy w ogóle nic się nie chce. Nawet przysłowiową ręką kiwnąć. O nodze już nie wspominając. A tu gdzieś z tyłu głowy tajemniczy głos, który znasz doskonale, ale do którego za nic w świecie nie chcesz się przyznać, więc ten głos powtarza, że wypadałoby się ruszyć i jednak coś zrobić. Cóż, w ogólnym rozrachunku warto coś robić, bo w ten sposób człowiek nabiera mocy, organizm zaczyna produkować endorfiny, zaczyna krążyć energia, która to urodzi kolejne porcje energii. Takimi czynnościami może być sport lub wszystko, co robisz z pasją i całkowitym oddaniem, wchodząc w stan przepływu.

Ale czasem się nie da. Na przykład wtedy, kiedy jesteś chory i, mimo że wyrywasz się na dwór, w świat, do lasu, parku lub innego zestawu zarośli, nie powinieneś tego robić, bo tylko pogorszysz swój stan. Czyli – odczekaj swoje, wyleż i po prostu wyzdrowiej. Łatwiej powiedzieć, gorzej wykonać, bo kiedy za oknem jako taka pogoda, a tu z nosa leci i gardło drapie... Niby by się poszło, przecież nic się nie stanie, tylko trochę pojeżdżę na tym rowerze, tam parę kółek koło tego zdechłego dzika…

I pewnie walczyłoby się ze sobą jeszcze długo, gdyby z pomocą nie przyszła siła zewnętrzna. Miałem tak właśnie ostatnio, że powinienem był leczyć gardło, do którego na skutek kontaktu międzyludzkiego dostały się wirusy i mnie otruły (dzięki ci, zarazicielu!), a powłoka cielesna rwała się na dwa kółka. I właśnie dwa kółka złączone ramą wypowiedziały się w tej sprawie dość jasno – nie będzie jazdy na skutek przebicia dętki i znacznych, graniczących z całkowitymi, ubytków powietrza. Czyli – flak, kapeć, guma. Zmiana dętki to parę minut, jednak cała sytuacja dała do myślenia: sam nie wiem, co zrobić, a tu rower mi podpowiada, co jest ważniejsze. I posłuchałem. Zamierzałem nawet zabrać się od razu za wymianę dętki, jednak gdy podchodziłem do roweru, on zaczynał pomrukiwać i gniewnie potrząsać łańcuchem. Dałem spokój, chyba jeszcze nie czas.

Tak, rower wie. Wygląda na to, że kapeć nie jest przypadkowy. W sumie to pierwszy kapeć, który się temu rowerowi przytrafił. Ktoś powiedział, że nie ma przypadków, tylko znaki, i chyba wypada się z tym zgodzić. W życiu dostajesz masę takich znaków, często nieuświadamianych, znaków, które mogą dać lub uratować coś bardzo cennego, czasem nawet życie. Czegoś zapomniałeś, wracasz do domu, łapiesz następny autobus, a w tym czasie ten pierwszy, na który miałeś zdążyć, ma wypadek. Nie docierasz na randkę, bo mylisz adres knajpy, miotasz się wściekły po ulicy i w tym czasie spotykasz kogoś, z kim rozpoczynasz nowy etap życia… itd.

Nie ma przypadków, są znaki. Wierzę w to powiedzenie. Wierzę też rowerowi, bo on wie. Mam wprawdzie jeszcze kolarzówkę, ale tam – o dziwo – z tylnego koła też zaczyna schodzić powietrze. Spisek jakiś, układ, system czy co u licha?

7 komentarzy

Marcin M, 20.10.2015, 23:16

Coś w tym jest - kiedyś zamiast na zajecia poszedłem na piwo ze znajomym a tam poznałem moją przyszłą żonę. Nie wiem czy to dobrze, czy źle, oby to pierwsze. Rowerowi tez wierzę, kiedy nie ma w nim powietrza, to nie wsiadam ;)

ben, 21.10.2015, 11:27

A czy te rowery przepowiadają jakieś inne rzeczy, jakieś wygrane w lotto albo chociaż pogodę?

Mariusz Włoch, 21.10.2015, 11:44

Tego jeszcze nie wiem, ale jak tylko się dowiem, to się pochwalę.

hamama, 21.10.2015, 16:50

Zjawiska, zdarzenia i znaki można odbierać na różne sposoby, najprościej chyba można coś odbierać dobrze lub źle, potem cała reszta jest podporządkowana temu początkowemu wrażeniu. Następnie pojawia się interpretacja i tu jest podobne pole do popisu. Staram się odbierać znaki jako coś dobrego, ale nie zawsze się to udaje. Czy powinnam zmienić nastawienie?

Mariusz Włoch, 21.10.2015, 22:19

Zmiana nastawienie może pomóc, pomóc może też przestawienie "filtra", żeby wyłapywał właściwe i przydatne w życiu znaki.

J, 22.10.2015, 11:23

A ja wierze w podświadomość - jak mam coś zrobić i mi się WYJĄTKOWO nie chce, albo coś ciągle przeszkadza w realizacji działania, to po prostu tego nie robię. Z reguły obraca się to w dobrą stronę. Czyli nie tylko działanie daje pozytywne efekty. Zaniechanie również!

Mariusz Włoch, 22.10.2015, 18:08

J. ja widzę to tak - zaniechanie działania jest także reakcją na znak, zatem wszystko działa tak, jak trzeba. I faktycznie wtedy wystarczy obserwować, jakie będą tego dobre efekty, bo z reguły takie bywają.