Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Trener nowych czasów

Walka z systemem, czyli czasem trzeba...

11 maja 2017

W większości przypadków cały proces przebiega tak: ktoś chce się uczyć języka, więc zasięga informacji, dowiaduje się, czego może...

Trzecia pozycja percepcyjna, czyli chłodny wniosek Bogusława Lindy

18 października 2015, komentarze (9)

Szybkie przypomnienie: w pozycji pierwszej patrzysz na rozmówcę z własnej perspektywy, w pozycji drugiej następuje odwrócenie ról i patrzysz na siebie oczami rozmówcy. Przyjmując pozycję trzecią stajesz z boku. A stojąc z boku, bez emocji, możesz znaleźć odpowiedzi na wiele pytań, np. dlaczego druga osoba jest w danej chwili agresywna (kiedy np. za pomocą kałasznikowa przekonuje cię do swoich religijnych racji, a ty masz do argumentacyjnej obrony tylko puszkę z paprykarzem szczecińskim). „Trójka” w pewnym sensie oznacza, że wszystko będzie dobrze i że wypada zachować zimną krew i miejsce na chłodne wnioski.

Trzecia pozycja percepcyjna to pozycja bezstronnego obserwatora. Nie jesteś ani sobą ani swoim rozmówcą, tylko kimś, kto na was patrzy i nie bierze bezpośredniego udziału w akcie waszej komunikacji. Ten stan to dysocjacja, nie postrzegasz własnymi zmysłami, jesteś „poza sobą” i patrzysz na siebie z boku. Na „trójce” przejawiasz potrzebne zainteresowanie, a twoje emocje zostają zminimalizowane (właściwie to nie powinieneś ich nawet doświadczać, bo jesteś zdysocjowany, oddzielony od nich). Do głosu dochodzi dążąca do obiektywności analiza, może się pojawić uczenie się, jesteś wtedy jak lekko zobojętniały, acz racjonalny obserwator (jakbyś oglądał film z wesela, gdzie siedzisz obok cioci Gieni i zajadasz schabowego).

Na „trójce” idziesz w stronę obiektywizmu, choć z tym obiektywizmem to dyskusyjna sprawa – nie mam pewności, czy obiektywizm w ogóle istnieje w „czystej” postaci, wszystko jest przecież postrzeganiem i jakąś formą oceny, mniej lub bardziej nasiąkniętą elementem osobistych emocji. Tu chodzi bardziej o to, aby na moment uzyskać zimne spojrzenie na sprawę. W końcu nie bierzesz czynnego udziału w całej sytuacji, więc łatwiej możesz zrozumieć zachowania osoby A i B. Jako obserwator łatwiej zrozumiesz procesy zachodzące między rozmówcami (czyli tak naprawdę między wami), bo teoretycznie nie powinieneś faworyzować żadnej ze stron.

Czy taka pozycja percepcyjna może w ogóle mieć jakiekolwiek minusy? Ano może – nieustannie stojący z boku obserwator to w dłuższej perspektywie droga do obojętności. Wszystko zależy od sytuacji, owszem, jednak nieodczuwanie niczego może zrobić z ciebie robota czy manekina, choć w takiej wersji, która doskonale potrafi ocenić sytuację i wybrać najlepszą z dostępnych opcji.

To nie tak, że któraś z tych pozycji jest jedynie słuszna i właściwa – nie ma czegoś takiego. Jak to zwykle w życiu bywa, wszystko jest względne i ma zastosowanie w określonych okolicznościach. Tu jest tak samo. Czasem potrzebujesz spojrzeć na sprawę z własnej pozycji, odczuć to, i sprawdzić, czy dana sytuacja jest dla ciebie dobra. Pozycja druga może ci pomóc zrozumieć partnera czy np. dorastającą córkę, która – masz wrażenie – coraz bardziej się od ciebie oddala. A pozycja trzecia może czasem sprawić, że jakiś spór w związku, sprawiający wrażenie śmiertelnie poważnego i groźnego, wyda się nagle płytki, błahy i śmieszny. A śmiech ma cudowne znaczenie w takich chwilach – patrzycie na siebie i w końcu któreś z was mówi, że musieliście być strasznie głupi, żeby z jakiejś pierdoły zrobić coś, co mogło zepsuć wszystko, co do tej pory zbudowaliście.

Wniosek jest taki, że każda pozycja uczy cię czegoś nowego – wierzę, że jesteś otwarty na naukę. Jeśli masz ochotę, doskonal swoją komunikację i patrz na siebie z różnych perspektyw. Jak to mówią, trening czyni mistrza.

I kiedy już zacznie ci się wydawać, że wspiąłeś się na wyżyny zdolności negocjacyjnych, umiesz stosować właściwe pozycje percepcyjne adekwatnie do sytuacji, a twoja komunikacja przekracza już poziom doskonałości, nagle pojawi się Bogusław Linda i powie: Co ty, k****, wiesz o pozycjach!

9 komentarzy

Jadzia, 19.10.2015, 16:51

ciekawe, co Boguś wie o pozycjach:D

hamama, 19.10.2015, 18:53

Ostatni akapit bardzo dobrze podsumowuje nasze wyobrażenie o własnych zdolnosiciach - komunikacyjnych, relacyjnych i innych: "I kiedy już zacznie ci się wydawać, że wspiąłeś się na wyżyny zdolności negocjacyjnych, umiesz stosować właściwe pozycje percepcyjne adekwatnie do sytuacji, a twoja komunikacja przekracza już poziom doskonałości, nagle..." Bogusław Linda stał się bodźcem do nauki i rozwoju, ciekawe, co on sam o tym sądzi.

Marcin M, 19.10.2015, 19:55

Dziwi mnie, że takich rzeczy, oczywistych rzeczy, nie uczą w szkole. Przecież to mogłoby rozwiązać wiele spraw wychowawczych.

ivo, 20.10.2015, 18:02

Wiem, że nic nie wiem o pozycjach percepcyjnych. No nie, tyle, co dowiedziałem się z tych wpisów. Ile jeszcze rzeczy nie wiem?

Mariusz Włoch, 20.10.2015, 19:28

ivo, myślę, że jeszcze kilka się znajdzie, ale w tym jesteśmy podobni.

martac, 20.10.2015, 23:17

Mój ex tak często zmieniał pozycje percepcyjne, że prawie go nie było w domu :)

Mariusz Włoch, 20.10.2015, 23:26

martac - to na jakiej pozycji Twój ex zakończył swą karierę?

martac, 20.10.2015, 23:44

Na aucie :)

Mariusz Włoch, 21.10.2015, 11:26

Pozycja "na aucie" to przy lekkim naciągnięciu także trzecia pozycja - nie uczestniczy, tylko obserwuje, ale brać udziału w grze nie może.