Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

3+, czyli co język niemiecki ma wspólnego z fizyką

7 października 2015, komentarze (8)

Okazuje się, że refleks i znajomość gramatyki niemieckiej mogą poprawić ocenę z fizyki. Niemiecki i fizyka to na pierwszy rzut oka dość karkołomne połączenie, jednak okazuje się, że nie do końca. Bo dawno, dawno temu, kiedy nie było jeszcze internetu, chodziłem do pierwszej klasy liceum i na fizyce – przedmiocie, który spędzał wielu z nas sen z powiek - dostałem piątkę z niemieckiego.

W pierwszej klasie ogólniaka nie mieliśmy szczęścia do nauczycieli fizyki – zmieniali się co chwila i żaden nie mógł zagrzać na dłużej miejsca. Do momentu, gdy naszą klasę przejął pewien obywatel w mundurze i w stopniu kapitana. Wbrew wcześniejszym obawom nasz kapitan nie zaprowadził żelaznej koszarowej dyscypliny, wręcz przeciwnie – mrożąca powaga zasad fizyki jak gdyby stopniała, zelżała, a w młodych uczniowskich sercach zaświeciło wiosenne słońce. A wszystko za sprawą pewnych powszechnie dostępnych płynów, które sprawiały, że pan profesor pokazywał swe drugie oblicze. Tak, zgodnie z piosenką – „alkohol miał dobre, ale i złe strony.”

I właśnie któregoś późnego popołudnia, kiedy cała klasa świetnie się bawiła, a procenty wyzierały z ciała pana kapitana wraz z wydychanym powietrzem, nasz prowadzący wpadł na pomysł czegoś w rodzaju lingwistycznych kalamburów. Zadanie polegało na odgadnięciu, co łączy wymieniane wyrazy. A wymieniał dziewięć niemieckich przyimków, które mogą łączyć się z dativem (celownik) lub akkusativem (biernik) w zależności od tego, jaką sytuację opisują, np.

Ich lege das Buch auf den Stuhl. (Kładę książkę na krzesło / na krześle.)

Das Buch liegt auf dem Stuhl. (Książka leży na krześle.)

Zatem pan kapitan wymienił szybko słowa: an, auf, hinter, in, neben, über, unter, vor, zwischen. Szybko skojarzyłem i odpowiedziałem, dzięki czemu zgodnie z umową otrzymałem ocenę bardzo dobrą, czyli piątkę (szóstek wtedy jeszcze nie było). To znaczy – prawie otrzymałem. Bo chwilę później pan kapitan postanowił zrobić coś, co wcześniej mu się nie zdarzyło – pokażcie no pracę domową, powiedział. I w pierwszej kolejności przyszedł do szczęśliwego zwycięzcy, czyli mnie. A tu niestety, pracy domowej nie było. W związku z czym dostałem dwóję za brak pracy domowej.

I po szczęściu. Ale wtedy wpadłem na pewien negocjacyjny pomysł: A nie dałoby się zrobić z tych dwóch ocen jakiejś takiej jednej uśrednionej? - zapytałem. A kiedy nauczyciel się namyślał (szło to wolniej, bo procenty robiły swoje), dodałem: równiutka czwórka wychodzi! Jednak tu mój podstęp się nie udał – kapitan zgodził się wprawdzie na kompromis, ale z jego wyliczeń wyszło 3+. Musiałem się zgodzić, przecież to lepsze niż pała. I tym sposobem niemiecki pomógł mi dostać całkiem przyzwoitą ocenę z fizyki.

Powyższa opowieść pokazuje dwie rzeczy: po pierwsze - nigdy nie wiesz, kiedy twój nauczyciel przyjdzie na lekcję wstawiony, po drugie - nigdy nie wiesz, kiedy może ci się przydać wiedza językowa. Bo gdyby tak lepiej się przyjrzeć, to się okaże, że praktycznie wszystkie dziedziny są ze sobą jakoś połączone, w mniej lub bardziej oczywisty sposób, i każdego dnia można te połączenia odkrywać.

To jak można połączyć naukę języka z tańcem lub sportem? A w jaki sposób fotografia może wspomóc naukę języka? Co jazda na rowerze ma wspólnego z rozwojem językowych umiejętności komunikacyjnych?

Może na pierwszy rzut oka powyższe pytania wydają ci się dziwne, ale z reguły tak to już jest. Pokombinuj, wyjdź poza ramy, a znajdziesz rozwiązania, które z pewnością cię zaskoczą. Kto wie, może kiedyś na fizyce też dostałeś piątkę z niemieckiego. A może to dopiero przed tobą.

8 komentarzy

ivo, 08.10.2015, 17:55

A ja miałem tak, że kiedy w liceum we wrześniu mieliśmy opowiadać o spędzonych wakacjach, to na angielskim mogłem mówić o tym płynnie po rosyjsku i na odwrót. Ale żaden z tych nauczycieli nie chciał mi tego zaliczyć :)))

hamama, 09.10.2015, 10:45

To ja mam inne połączenie - wf z chemią. Polegało to na tym, że pani od chemii wysyłała jednego z ładniejszych kolegów po drożdżówki do sklepu, a on w zamian dostawał lepsze oceny z chemii. Taki układ działał całe cztery lata ogólniaka (stare czasy!)

Mariusz Włoch, 09.10.2015, 21:56

Biorąc pod uwagę obecne zasady o zawartości sklepików szkolnych, to tamto połączenie chemii z wf zapowiadało w pewien sposób przyszłość.

ivo, 09.10.2015, 23:07

a ja myślałem, że pan od wf pił C2H5OH w kantorku w ramach łączenia dyscyplin :)

martac, 11.10.2015, 19:49

Zastanawia mnie jedno - jak ten was uczył, skoro przychodził nietrzeźwy do pracy? Miał jakieś specjalne względy albo nadludzkie zdolności?

Mariusz Włoch, 11.10.2015, 19:58

Czasy były inne, a nauczyciel fizyki był bardzo potrzebny, więc parę kieliszków nikomu nie przeszkadzało.

martac, 11.10.2015, 20:31

To musiały być fajne czasy dla nauczycieli fizyki mówiących po niemiecku ;)

Mariusz Włoch, 11.10.2015, 21:48

Chyba takie faktycznie były, bo nasz fizyk nie wyglądał na niezadowolonego :)