Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

17 września, czyli zrozumieć...

17 września 2017

Kiedy chodziłem do podstawówki, takiej ośmioklasowej jak teraz, na lekcjach historii mówiono nam coś w stylu: 17 września 1939 roku...

DDS, czyli jakie korzyści daje odrobina samotności

20 września 2015, komentarze (9)

DDS to nie Dorosłe Dziecko Stolarza ani Duża Dolewka Samogonu. DDS to coś, czego potrzebuję praktycznie każdego dnia, bo to mój sposób na podładowanie akumulatorów. DDS – Dzienna Dawka Samotności. Może z tobą jest podobnie, mianowicie tak, że czasem chcesz zostać z dala od innych, odizolować się od całego świata, być w nim, ale jednocześnie jakby poza nim. I popatrzeć na ten świat jak gdyby z boku. Albo przez pewien czas w ogóle nie patrzeć.

„Lubię ten stan, rozkoszne sam na sam”, śpiewa Hey, „Czasami wolę być zupełnie sam”, śpiewa Coma, „The loneliness of the long distance runner” śpiewa Iron Maiden. Samotność wydaje się zatem w pewien sposób wskazana, emocjonalnie i energetycznie, niekiedy nawet konieczna. Pod warunkiem, że nie jest to samotność wymuszona. Bo bycie samemu to nie to samo co bycie samotnym.

Nie wiem, jak jest z tobą, ale ja lubię zaszyć się gdzieś, gdzie jestem sam i nikt nie wytrąca mnie z błogiego stanu równowagi – górski czy leśny szlak, brzeg strumyka i szemrząca woda, w oddaleniu od ludzkiego zgiełku. Czasowe odcięcie się od czynnika ludzkiego jest potrzebne, w głównej mierze dlatego, że na co dzień pracuję z ludźmi i uczestniczę w nieustannej wymianie energii. Energii, która nie zawsze jest dobra i budująca.

Bo ludzie dają energię, ale także ją zabierają. A kiedy zaczyna energii brakować, trzeba naładować akumulatory. Bo jeśli wyczerpiesz się całkowicie, możesz zrobić sobie wielką krzywdę. Dlatego dobrze jest mieć miejsce tylko dla siebie, gdzie nikt ci nie przeszkadza.

DDS oznacza porcję czasu dla siebie, bezcenne chwile na przemyślenie spraw, które nagle znajdują rozwiązanie, a wraz z nimi często pojawiają się nowe pomysły. Ponadto rytm kroków na górskim szlaku czy podczas długiej jazdy na rowerze uspokaja i pozwala odzyskać równowagę wewnętrzną poprzez rytm zewnętrzny. Jeśli kiedyś doświadczyłeś czegoś podobnego, doskonale to rozumiesz.

Oczywiście, sprawa odzyskiwania energii i ładowania akumulatorów wiąże się z temperamentem. Nie wiem, czy typowy ekstrawertyk cieszyłby się kilkugodzinną wyprawą w góry i słuchaniem ciszy. Ekstrawertycy czerpią energię z kontaktów z innymi ludźmi, bo tak zostali „zaprogramowani”. Problem pojawia się wtedy, kiedy muszą zostać sami. Pokuszę się o uproszczenie - bycie samemu osłabia ekstrawertyka, introwertyka natomiast wydaje się wzmacniać.

Na szczęście jesteśmy różni i każdy z nas inaczej sobie radzi z codziennymi wyzwaniami. Jedno jest pewne - kontakt międzyludzki, podstawa bycia człowiekiem, jest niezbędny, piękny i nas rozwija, jednak w przypadku jego nadmiaru niektórzy mogą czuć się wyczerpani. I wtedy może się przydać DDS.

Kontakt z naturą, a dzięki temu i z sobą samym, może mieć wielkie znaczenie. Czy jest to zatem najlepszy sposób na życie i codzienność? Niekoniecznie. I tu posłużę się jednym z celniejszych zdań ze świata reklamy: każdy sposób na życie jest dobry, a najlepszy jest twój.

9 komentarzy

J, 20.09.2015, 17:07

Introwertycy po prostu czerpią energię do funkcjonowania z wnętrza samych siebie a ekstrawertycy z kontaktów z innymi. Ponoć dla zdrowia psychicznego i wewnętrznej równowagi dobrze jest pobyć sam na sam z sobą i swoimi myślami 15 minut dziennie. W natłoku bodźców, którymi jesteśmy bombardowani każdej sekundy odcięcie się od świata choćby na kwadrans może być ratunkiem dla nas samych.

novy, 20.09.2015, 18:54

czasami wystarczy zamknąć za sobą na chwilę drzwi do pokoju i od razu człowiekowi lepiej

Mariusz Włoch, 20.09.2015, 19:02

15 minut dziennie - właśnie mnie oświeciło, że takich piętnastominutówek znalazłoby się więcej: nauka języka 15 minut dziennie, medytacja 15 minut dziennie, 15 minut dla przyjaciół itd. Możliwe, że gdyby wykonywać je wszystkie, większość ludzkości funkcjonowałaby lepiej. A co do zdania: "odcięcie się od świata choćby na kwadrans może być ratunkiem dla nas samych", to w pełni się z tym zgadzam, a nawet dodam, że może to być ratunek dla innych, więc korzyść co najmniej podwójna.

Tomek, 20.09.2015, 21:53

No i własnie jak zwykle trafiłes w sedno mój miły kolego...Uwielbiam czytac Twój blog. Własnie dziś zrobiłem sobie-jak zresztą codziennie- DDS...Otóż, gdy kolega poprosił mnie o pomoc od razu sie zgodziłem. Poprosił aby zawieźć jego synowi auto....do Wrocławia....Myslę...bomba...parę godzin sam...na sam...ze sobą, ze zwymi myślami....Wyłączyłem wię od razu radio, komórkę wyciszyłem na amen i ...hulaj dusza....12 godzin za kólkiem ( w te i nazad ) Powrót oczywiście w towarzystwie ojca tego młodzieńca...ale bombowy DDS....Jestem podekscytowany, napompowany i...chce mi się jeść...I nie myśle negatywnie. Pozdrawiam Cię.

Mariusz Włoch, 20.09.2015, 22:22

Tomek, dzięki za miłe słowa. Jak widać z Twojego komentarza, czasami okazje same do nas przychodzą. A może podświadomie je przywołujemy? Najważniejsze jest to, że czujesz się lepiej, głód to chyba oznaka zdrowia, a na negatywne myślenie nie ma już miejsca :) Z ukłonami w Twoją stronę!

Jadzia, 21.09.2015, 12:35

Wczoraj miałam podobne DDS, co Tomek - 400 km za kółkiem SAMA, ale z radiem! A ja jak jestem głodna, to robię się zła, zatem idę coś przekąsić :)

hamama, 21.09.2015, 23:26

DDS, wygląda mi to na dobry skrót niosący ważną wartość życiową, tylko trochę science-fiction. Dlaczego? Z bardzo prostego powodu - zrozumie to ktoś, kto ma dwójkę małych dzieci i o 15 minutach na dzień (wieczorem jest jakaś chwila dla siebie, ale po całym dniu nie mam siły się tym cieszyć), które mogę w pełni wykorzystać, z powoddzeniem sobie marzę. Pocieszam sie, że to nie trwa wiecznie.

Mariusz Włoch, 22.09.2015, 11:59

hamama, znalezienie 15 minut dziennie bywa czasem trudne, jednak przy wsparciu innych ludzi może okazać się możliwe i mieć relaksujące efekty, czego Ci życzę.

martac, 23.09.2015, 19:00

Samotność ma od czsu do czasu wielkie plusy, ale mi się podoba to zdjęcie :)