Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

7 miliardów języków, czyli poliglota wciąż ma co robić

30 sierpnia 2015, komentarze (11)

Zaczyna się rok szkolny, więc może znajdzie się ktoś, kto zechciałby – powiedzmy, dla relaksu - opanować wszystkie języki świata. Tak do świąt, nie dalej. Zadanie wydaje się niełatwe. Bo święta niebawem, a języków jest naprawdę dużo. Ale czy jest ich aż 7 miliardów? Cóż, nawet więcej i ciągle ich przybywa.

Uczenie się języka polega z grubsza na tym, że zaczynasz budować i wypowiadać zdania w nowym dla ciebie języku, np. angielskim. Uczysz się coraz większej ilości słówek, tworzysz dłuższe zdania, z czasem mówisz coraz swobodniej. Stosujesz to, czego się nauczyłeś. Istnieje wiele spraw, w których dogadujesz się z cudzoziemcami, załatwiasz sprawy, które masz do załatwienia itd. Nowy język nie jest wtedy taki nowy, bo posługujesz się nim prawie automatycznie. Możemy zatem powiedzieć, że opanowałeś angielski. Jednak wbrew pozorom to nie koniec, lecz dopiero początek drogi.

Bo opanowałeś nowy język tylko w pewnym stopniu: potem pojawiają się sytuacje, kiedy języka uczysz się jak gdyby od nowa - z jednym rozmówcą idzie gładko, za to z innym jak po grudzie. I musisz jakoś do takiego rozmówcy się przyzwyczaić, poznać jego sposób mówienia, wyłapać charakterystyczne słowa, których najczęściej używa, być może także zaakceptować jego intonację, która na pewno różni się od twojego pierwszego rozmówcy. Nie ma dwóch osób, z którymi mógłbyś rozmawiać w identyczny sposób, nawet w języku ojczystym. To właśnie uroki komunikacji i ludzkiej różnorodności.

Bo na świecie jest ponad 7 miliardów ludzi. Każdy człowiek jest odrębną istotą i w pewnym sensie mówi własnym językiem. Także w obrębie tego samego języka. Zatem opanowując nowy język poznajesz jego uogólnioną wersję, wersję standardową, która będzie pomocna w standardowych sytuacjach. A potem spotkasz na swojej drodze wielu rozmówców i na nowo będziesz się uczył. Każda rozmowa stanowi okazję do nauki.

A co z językiem jakiejś grupy zawodowej? Bo czy nie jest tak, że kiedy spotykasz murarza, to aby dokładnie zrozumieć, co on do ciebie mówi, potrzebujesz trochę fachowego słownictwa, a kiedy spotykasz metodyka językowego, to musisz się nagłowić, o co chodzi z tym zdaniem podrzędnym okolicznikowym celu.

I tak to już w życiu jest. Poliglota to nie tylko ktoś, kto umie powiedzieć „Ala ma kota, a kot ma zatwardzenie” w 50 językach. Poliglota to ktoś, kto z pasją pochłania nowe, nieznane sobie jeszcze języki, ale także żargony zawodowe wspomnianego murarza czy metodyka językowego (jeśli tego w ogóle potrzebuje), bo to także jakby odrębne języki. Poliglota to ktoś, kto uczy się języka każdego napotkanego człowieka, jeśli ma taką możliwość. Jedno jest pewne - nadal ma sporo do zrobienia. Ale kiedy robisz coś z pasją, nauki kolejnych języków nigdy nie nazwiesz pracą, czyż nie?

11 komentarzy

Marcin M, 31.08.2015, 16:30

Ciekawa definicja poligloty, nigdy tak o tym nie myślałem, ale wiele tu prawdy, bo np. z jednym sąsiadem dogaduję się dobrze, z drugim niekoniecznie. Chyba czas podejść inaczej do niego. O, jeszcze muszę podszkolić język hydraulików, ostatnio mi nie szło i słabo naprawili mi rury, bo ciągle przeciekają. Jest jakiś podręcznik rozmówek z hydraulikami?

Mariusz Włoch, 31.08.2015, 20:26

Nie spotkałem się z podręcznikiem rozmówek z hydraulikami, raczej rozmówki dla hydraulików po angielsku i w innych językach, ale może właśnie wytyczasz nowe trendy?

taknie, 01.09.2015, 17:50

Hmmm, to dobre spostrzeżenia na początek roku szkolnego. Czy ktoś tak też ma, że zaczyna uczyć się angielskiego co roku od początku? mnie się ciągle wydaje, że nic nie umiem, ide do początkowej grupy i znowu to samo, po miesiącu już wieje nudą i ide w cholerę

Marcin M, 01.09.2015, 21:45

taknie, to zacznij od języka hydraulików ;)

Mariusz Włoch, 01.09.2015, 22:09

Marcin, wygląda na to, że język hydraulików stoi wysoko na liście Twoich priorytetów.

martac, 02.09.2015, 12:41

Przyszedł wrzesień i znowu chcę wrócić do angielskiego :) Ale ta liczba języków trochę mnie przeraża. Przy okazji nauczyłam sie przydatnego słowa - constipation. "Alice has a cat and the cat has costipation." Chyba będę poliglotką ;)

novy, 02.09.2015, 16:20

a co to znaczy costipation?

martac, 02.09.2015, 18:11

novy, przeczytaj jeszcze raz tekst i sie dowiesz

hamama, 02.09.2015, 20:41

Spłycacie temat, chodzi tu przecież o to, że każdy człowiek ma swój świat i w nim siedzi, leży, żyje i robi resztę. Chodzi o to, żeby umieć zajrzeć do świata innego człowieka - bez względu na główny język, jakim się posługuje, czy to polski, angielski czy co innego. Matka musi nauczyć się języka swoich dzieci tak jak dziecko uczy sie języka swojej matki, a potem innych ludzi. Niektórym zajmuje to mniej czasu, innym więcej, a są i tacy, co to nigdy nie zobaczą innego człowieka, bo widzą tylko czubek swojego zasmarkanego nosa.

Mariusz Włoch, 03.09.2015, 09:15

Otóż to, hamama.

Jadzia, 03.09.2015, 14:28

Ala ma kota a kot ma zatwardzenie buahahahahhahahahha! To pewnie nowe standardy nauczania według nowego elementarza!