Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Wstać lepszą nogą, czyli tydzień...

21 kwietnia 2017

Na wstępie tego stronniczego wpisu polecę zapożyczeniem z Gombrowicza: Wojciech Waglewski wielkim muzykiem i poetą jest, a jego muzyka i poezja...

Ego pedałów, czyli co określa twoją ludzką wartość

23 lipca 2015, komentarze (16)

Etykieta

Wśród rowerzystów, jak i w innych grupach poniekąd zorganizowanych, panuje etykieta, która dyktuje określone zachowania. Wędrujący po górach mówią sobie „cześć” lub „dzień dobry”, rowerzyści pozdrawiają się na trasie poprzez uniesienie ręki. Dodam, że machnięcia są częstsze na bardziej wyludnionych trasach. Na ścieżkach miejskich, gdzie trzeba się przeciskać między tłumami pieszych, dziarsko i szeroko kroczących rowerową ścieżką, machanie jest mocno utrudnione, głównie z tego powodu, że nie ma na nie czasu, bo trzeba jakoś ominąć ścieżkowe przeszkody i nie wywinąć przy tym przysłowiowego orła tudzież innego ptaka.

Segregacja

Jednak z tym pozdrawianiem bywa różnie. Bo ogólnie jest tak – i muszę to powiedzieć z pewnym bólem w dobie równości i demokracji – że rowerzyści pozdrawiają głównie „swoich”. Czyli – jeździec na kolarzówce macha głównie do innego na kolarzówce, obywatel na „góralu” będzie machał do innego „górala” itd. Dochodzi zatem do jawnej segregacji, która sygnalizuje przynależność do określonej grupy, coś, co ludzie generalnie bardzo lubią. Przynależność do grupy zapewnia przywileje, bezpieczeństwo i prestiż.

Mezalians

Czasem dochodzi jednak do mezaliansu. Bo oto jedzie naprzeciw mnie ktoś na góralu i do mnie macha, więc kierując się logiką kliki kolarzówek w ogóle nie powinienem zwracać na niego uwagi, jednak gest przyjaźni wyzwala gest zwrotny i tak oto machamy sobie, mimo że teoretycznie należymy do innych grup i w ogóle nie powinniśmy się zauważyć. To machanie to dość zabawna sprawa, a podróż mija w ten sposób nieco przyjemniej. A pozytywny nastrój dobrze wpływa na zdrowie.

Jestem lepszy i w ogóle mam lepsze plemniki

Jednak czasem pojawiają się indywidua na kolarzówkach, które w żaden sposób nie biorą udziału w tej towarzyskiej grze. Nie zauważają innych kolarzy, o góralach czy rowerkach trzykołowych nie wspominając. W ogóle nikogo nie widzą. Skąd taka postawa? Na podstawie moich subiektywnych badań okazało się, że najbardziej zadufani są ci na drogim i supermarkowym sprzęcie. Cóż, wydałeś 30-40 tysięcy na kolarzówkę, więc nie będziesz machał jakiemuś łachudrze, co to jeździ na niezbyt nowym sprzęcie za 5 tysięcy. To mogłoby nadszarpnąć naciągnięte do granic możliwości ego, niezwykle kruche i delikatne.

Kogoś takiego poznasz po dystyngowanej postawie, która już z daleka sygnalizuje: nie widzę cię i nie zobaczę, więc daruj sobie wszelkie zaloty. Niestety, także w świecie rowerów marka i związana z nią cena pada na mózg i wielu nie umie sobie z tym poradzić. Pomyśl: czy ktoś jadący na rowerze za trzy dychy jest automatycznie szybszy, zdrowszy, ładniejszy i ma lepsze plemniki? I czy to w ogóle jeszcze istota ludzka czy już atrapa, w której gnieździ się ego odziane w najdroższe gadżety? Jedno jest pewne: potrącony przez samochód każdy rowerzysta zginie tak samo. Bez względu na znaczek na ramie czy gaciach.

Popsute marki

Rzecz, o której piszę, może i nie ma wielkiego znaczenia społecznego, jednak pomyśl o kierowcach „lepszych” samochodów. Istnieją marki, których – wydawałoby się - nie dotyczą przepisy. Kierowcy takich wozów są przekonani, że na drodze mogą więcej, bo mają taki a nie inny znaczek na masce. Wciąż mnie to zadziwia, że niektórzy ludzie definiują siebie poprzez znaczek na wyrobie, który użytkują, co pociąga za sobą całą gamę dziwnych zachowań. Bo ilu spotkałeś w życiu kierowców beemek, którzy wpuścili cię, kiedy chciałeś zmienić pas?

16 komentarzy

Marcin M, 23.07.2015, 22:47

Pięknie napisane - niedługo nie będzie ludzi, będzie znaczek zamiast człowieka. Powstaną jakieś nowe getta, do których wjedziesz tylko właściwym autem i w ubraniu z odpowiedniej firmy?

Mariusz Włoch, 23.07.2015, 23:06

Mam wrażenie, że takie getta już są - może nie trzeba się legitymować autem i ubraniem, choć pewnie byłyby mile widziane, tego nie wiem.

Marcin M, 24.07.2015, 19:44

Jeśli masz na myśli osiedla zamknięte, to faktycznie już mamy takie getta.

martac, 24.07.2015, 20:58

Raz mnie wpuściła beemka, dziwne to było trochę. Jak teraz sobie o tym myslę to mi sie wydaje, że beemka była stara i się przyksztusiła, a mi się pomyślało, że to z uprzejmości :)

ajkkafe, 24.07.2015, 21:23

Gdybym miała kolarzówkę za 5 tys., nawet niezbyt nową, to pewnie większość moich znajomych uznałaby mnie za profesjonalistkę. Ciekawe, czy są też tacy, co mają rowerki za piątkę i gardzą tymi, co jeżdżą na tanich z marketu. ;)

martac, 24.07.2015, 22:10

Zależy od intencji, bo jeśli ktoś ma złe intencje to zawsze znajdzie coś, żeby pogardzić innymi.

jacekk77, 25.07.2015, 22:44

Zakup drogiego sprzętu dobrej (przynajmniej teoretycznie) jakości często wiąże się z tym, że ktoś chce sprawiać wrażenie profesjonalisty i tak też bywa postrzegany. W praktyce bywa często tak, że to zakup mocno przesadzony i nie stoją za tym żadne umiejętności związane z użytkowaniem tego sprzętu, poza pokazaniem czegoś innym. Pytanie: czego?

Mariusz Włoch, 25.07.2015, 23:05

No właśnie: czego?

Marcin M, 26.07.2015, 13:23

Jak to czego? że masz kasę i możesz kupić sobie droższe rzeczy, a przez to możesz poczuć się lepszym od innych, tak chyba myśli społeczeństwo albo wcale się nie znam.

gregix, 26.07.2015, 14:57

a nie wpadliście na to, ze drogi sprzęt jest po prostu lepszy i bardziej komfortowy? Jeśli ktoś kupuje tanie auto to niech nie narzeka, że mu głośno, jak ktoś kupi najtańszy rower z marketu to niech nie marudzi, że coś mu się trze, skrzypi i urywa. Za ceną idzie jakość.

Koko, 26.07.2015, 16:31

Za ceną idzie jakość, ale tylko do pewnego momentu - to tak jak z ubraniami najlepszych dyktatorów mody - piękne, oryginalne projekty, materiały najwyższej jakości a całość i tak ostatecznie do sprzedaży szyte w Chinach... czyli powyżej pewnego progu płacisz tylko za metkę

martac, 26.07.2015, 18:16

słuszna uwaga, Koko, stringami za 2 tys. można robić furorę, ale takie stringi też wrzynają sie między poślady, tak jak stringi za połowę tej ceny

ajkkafe, 26.07.2015, 19:24

gregix ma rację. Zwłaszcza jeśli mowa o sprzęcie. Choć i przy ciuchach zależność, że za ceną (marką) idzie jakość często się sprawdza. Jak ktoś na to ma, to niech sobie kupuje. Kto bogatemu zabroni. Poza tym, to wszystko to jest kwestia względna. Jedni widzą, że beemki nie wpuszczają, inni to dopiero cokolwiek zauważają, jak wypasione ferrari jedzie, a są i tacy, których nawet ford nie wpuści. ;) I wszyscy mogą się czuć dokładnie tak samo - olewani przez snobów ;)

J, 28.07.2015, 15:16

czy można być snobem w "maluchu"?

ivo, 29.07.2015, 14:47

"maluch" jest idealny do szpanowania!!! Kto teraz ma malucha? niejeden hipster poszpanowałby takim nieprzeciętnym pojazdem mechanicznym, no własciwie jego namiastką, he, he, ale spróbuj poszpanować daewoo tico:D

ajkkafe, 29.07.2015, 21:48

Bycie snobem to stan umysłu - jest się nim, albo nie, niezależnie od posiadania.