Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Trener nowych czasów

Walka z systemem, czyli czasem trzeba...

11 maja 2017

W większości przypadków cały proces przebiega tak: ktoś chce się uczyć języka, więc zasięga informacji, dowiaduje się, czego może...

Jak osiągnąć perfekcję, czyli motto Ryśka z Klanu

21 maja 2015, komentarze (23)

Na pewno jesteś w czymś bardzo dobry, może nawet jesteś w tym perfekcjonistą, robisz to w sposób idealny, prawie za każdym razem. Jak to się stało, że jesteś w tym tak dobry? Że możesz to robić z „zamkniętymi oczami” i bez zastanowienia? Cóż, wypracowałeś to sobie latami ćwiczeń i podejmując wiele tysięcy prób. Jesteś w tym mistrzem i nikt ci tego nie odbierze. To twoje. Tu, teraz, zawsze.

I może właśnie rozwijasz nowe umiejętności (np. asertywność, negocjacje biznesowe, stawiane celów) albo chodzisz na kurs językowy i czujesz, że jakoś nie idzie ci tak, jakbyś chciał. Że niby coś tam się dzieje, ale jakby w zwolnionym tempie, nie ma w tym energii, a początkowa pasja zaczyna gasnąć. Bo miałeś być taki dobry, a tu nie wychodzi. Może nawet zadałeś już sobie pytanie, z jakiego powodu tak się dzieje? Cóż, najłatwiej obwinić za własne niepowodzenia cały świat, jednak w ten sposób twoje umiejętności wcale się nie polepszą.

A może raczej powinieneś zastanowić się nad tym, czy włożyłeś w naukę wystarczająco dużo sił i energii? To podejście wydaje się znacznie lepsze, bo po pierwsze daje ci szansę na znalezienie rozwiązania, a po drugie pozwoli zachować lepsze samopoczucie. I tu przyda ci się Rysiek z „Klanu”, a ściślej mówiąc to, co odtwórca tej kontrowersyjnej roli, Piotr Cyrwus, powiedział w jednym z wywiadów już po tym, jak „umarł” w serialu.

A powiedział bardzo trafne zdanie, powtarzane przez jednego z jego profesorów podczas studiów. Szło to mniej więcej tak: perfekcjonistą jesteś wtedy, kiedy to samo zdanie powtórzysz 100 razy pod rząd w tej samej, poprawnej formie. Świetna rzecz, kiedy uczysz się np. języków. Perfekcję osiąga się poprzez powtarzanie i w pewnym sensie automatyzację. A potem łatwiej przywołać pożądany materiał. Proste: nie ćwiczysz – nie umiesz.

To tak jak ze sportem – jeśli raz uda ci się wrzucić piłkę do kosza, wcale nie znaczy, że już jesteś świetnym koszykarzem. Będziesz nim, jeśli wykonasz miliony takich rzutów, z których 1% będzie niecelny. Potem po prostu bierzesz do ręki piłkę i wrzucasz do kosza, tak, jakbyś to robił od lat. Bo tak naprawdę to robisz to od lat i jesteś w tym bardzo dobry.

Na warsztatach dostajesz od dobrego trenera wskazówki, jak wnieść swoją wiedzę i umiejętności na wyższy poziom. Jak stać się lepszym i z większą łatwością robić to, co do tej pory było dla ciebie nowe lub sprawiało problemy. Trener pokaże ci, jak np. możesz uczyć się języków lepiej niż dotychczas, podpowie, jakich zmian dokonać w niektórych zachowaniach, jednak to do ciebie należy ostateczna decyzja, co z tym zrobisz. Czy skorzystasz ze wskazówek i osiągniesz poziom tak wysoki, jak zechcesz, czy po prostu zakończysz kurs czy szkolenie i nic z tym nie zrobisz. Wybór należy do ciebie.

Podobnie z tym perfekcjonizmem. To nie wymóg, bo w niektórych przypadkach może przeszkadzać, może niszczyć spontaniczność i zamienić cię w robota. Więc jeśli nie chcesz być 100-procentowym perfekcjonistą, możesz powtarzać wybrane zdanie np. po norwesku Jeg liker å hygge meg med et glas vin om kvelden nie 100, a jakieś 41 razy, wtedy będziesz po prostu dobry. Może tyle ci wystarczy, bo to – powtórzę - twój wybór.

A co do wolności wyboru  - możesz bez końca oglądać ten sam odcinek „Klanu”. Nawet 100 razy pod rząd. Z Ryśkiem lub bez Ryśka.

23 komentarzy

ben, 21.05.2015, 22:41

Zastanawiam się nad tym, czy powtarzanie jakiegoś zdania po 100 razy albo więcej sie sprawdza w odniesieniu do innych ludzi. Chodzi o to, że powtarzam mojej teściowej miliony razy, żeby wychowanie dzieci zostawiła rodzicom, a ta nadal nie rozumie. Wynika więc, że można nauczyć siebie takim powtarzaniem, ale innych to niekoniecznie, zwłascza teściowych.

Mariusz Włoch, 22.05.2015, 15:28

Racja, raczej nie nauczysz innych, jeśli sam będziesz coś powtarzał. Gdyby to teściowa w kółko powtarzała "wychowanie dzieci zostaw rodzicom", pewnie w końcu zrozumiałaby doniosłość tej informacji. Póki co masz darmową, choć niechcianą, pomoc wychowawczą.

NPW - niechciana pomoc wychowawcza, 22.05.2015, 22:07

Proszę sobie wyobrazić, że niechciana pomoc wychowawcza często jest jedynym kołem ratunkowym dla młodych rodziców. Nastały takie czasy, że aby być aktywnym zawodowo i myśleć o rozwoju kariery nie można sobie pozwolić na zwolnienia minimum co 2 tygodnie, wychodzenie wcześniej z pracy i ciągłe "nie mogę". Moi drodzy, wtedy teściowa jest dobra? bo obierze z przedszkola, nakarmi, pobawi się i dopilnuje edukacji pozaszkolnej? Łaskawie weźcie pod uwagę, że to ta niechciana pomoc wychowawcza dała życie matce waszego potomka, też już się w życiu d**y napodcierała i może chciałaby wreszcie pożyć własnym życiem!

NPW - niechciana pomoc wychowawcza, 22.05.2015, 22:12

PS. jeśli zaś chodzi o sam artykuł w pełni zgadzam się i popieram z tezą - bez pracy nie ma kołaczy. Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz Ćwiczyć! Od prawie 40 lat ćwiczę grę na pianinie i nie czuję się perfekcjonistką, co najważniejsze, wciąż sprawia mi to ogromną przyjemność. Poza tym perfekcjonizm nie jest wymagany w każdej dziedzinie, aby czuć satysfakcję i być zadowolonym z życia.

axxel, 22.05.2015, 22:56

a Rysiek powtarzał dzieciom, żeby rączki myły i sukces osiągnął, no to chyba to też sie sprawdza

halot2000, 22.05.2015, 23:29

Rysiek sukces osiągnął, bo pewnie powtarzał o wiele częściej niż 100 razy, no to dzieci ręce myły; teściowe są dobre, zgadzam się z NPW, czasem tylko przesadzają z dobrocią :)

ajkkafe, 22.05.2015, 23:33

NPW... w ramach komentarza pozostaje mi jedynie zamilknąć w zgodzie.

Mariusz Włoch, 23.05.2015, 21:37

Perfekcję można osiągnąć praktycznie we wszystkim, także w pomaganiu. Tu pojawia się jednak pytanie o to, gdzie kończy się pomoc, a gdzie zaczyna się ingerencja.

ben, 23.05.2015, 23:00

W takim razie mam ingerencję doprowadzoną do perfekcji, chociaż złej woli w tym chyba nie ma.

halot2000, 23.05.2015, 23:16

Ingerencja w białych rękawiczkach, pomaganie - nie wypada temu sie sprzeciwiać, bo dobroczyńca może sie obrazić. Tylko na ile takiej dobroci chcesz sobie pozwloić zanim zostaniesz zagłaskany na śmierć? Złej woli może nie być, albo jest ukryta gdzieś głęboko.

Jadzia, 25.05.2015, 11:43

Cóż, ja mam przyjaciółkę, której mąż pracował 600 km od domu, bywał od święta raz w miesiącu w domu a dziewczyna odchowała do 3 roku życia swoją córeczkę sama, pracując zawodowo na etacie bez wsparcia mamy, babci, opiekunki i innych bliskich osób, była w nowym mieście sama, bez rodziny i bliskich przyjaciół, do pomocy miała tylko żłobek. I dała radę. Podstawa to cel - motywacja - organizacja - zaangażowanie - umiejętność dogadania się. Teraz wychowuje oprócz córeczki jeszcze dwóch synów:) , ale przeszła na pełen etat mamy:)

cornel, 25.05.2015, 12:11

Dzieci Ryśka i Grażynki na pewno były bezbłędnie wyćwiczone w myciu rączek - na pewno słyszały to więcej niż 100 razy :)))) Po prostu perfekcja w najczystszym wydaniu ;)

Anna, 25.05.2015, 13:16

Co wy z tym Ryśkiem? To Grażynka wiecznie kazała dzieciarni myć rączki. Oglądam Klan od początku, tak wyćwiczona nie mogę się mylić

axxel, 25.05.2015, 16:49

to naprawdę Grażynka? Tyle la t w błędzie, perfekcyjnie nie opanowałem tematu...

Mariusz Włoch, 25.05.2015, 17:03

Perfekcyjne nieopanowanie tematu. Dobre.

ajkkafe, 25.05.2015, 17:52

Jadzia, masz dzieci?

Jadzia, 25.05.2015, 19:55

ajkkafe, dwóch chłopaczysków + pomoc NPW, mojej teściowej:) Wiem, wiem, mnie też za każdym razem szczęka opada, jak się moja przyjaciółką bierze za coś nowego. Niestety nie mogę polemizować z faktami. U niej tak to po prostu wygląda - stawia sobie konkretny cel i go osiąga na zasadzie: czas zmienić pracę, czas się przeprowadzić do męża, czas zacząć nową pracę, czas powiększyć rodzinę ... itd. Za to ja sobie tłumacze, że skoro mi się znów nie chce, to pewnie cel mam zły ;)

ajkkafe, 25.05.2015, 21:19

Jadzia.., w sumie mam podobnie, tzn. 2 x dziecię + pomoc, ale nie to mnie zatrzymało. Zasępiłam się nad tym, jaki cel może być zły? (pomijając oczywiście patologie i przestępstwa, itp.). I co jeśli ten zły cel się osiągnie? Fuck. No i nie wiem. Zagubiłam się w myśleniu ;)

Jadzia, 26.05.2015, 14:23

ajkkafe, "zły" cel to taki, który nie jest SMART i nie jest ekologiczny - lata szkoleń w korpo robią swoje;)

ajkkafe, 26.05.2015, 19:29

oj, to ja nie zrozumiem w takim razie :) nie jestem typem korpo :)

Anna, 27.05.2015, 18:55

Moje Panie! Korpo nie ma tu nic do rzeczy. Motywację do działania możemy znaleźć tylko w sobie, świat zewnętrzny może nas co najwyżej zainspirować do zmiany i działania. Faktycznie na samym początku jest cel - musi być spójny z nami, aby mógł być dobrym motywatorem w chwilach zwątpienia. Zachęcam, żeby poszukać i poczytać jak wyznaczyć cel w oparciu o SMART, co to znaczy, że cel musi być ekologiczny. Pójdę jeszcze dalej - polecam wyznaczanie celu dodatkowo jeszcze w oparciu o poziomy logiczne Diltsa i koło życia - jeśli cel jest zgodny z naszymi wartościami, nastawieniem do życia i poglądami, to jest znikome prawdopodobieństwo, żeby nie motywował do działania. Podziwiam przyjaciółkę Jadzi, najwyraźniej kobieta przepięknie potrafi wyznaczyć sobie cel. Polecam wsparcie dobrego coacha, jeśli mój wywód przerazi :)

ajkkafe, 28.05.2015, 13:23

Kurczaki.. no przeraził, Anna. Jak nic. Zacznę googlować dobrego coacha.

Jadzia, 30.05.2015, 19:57

Mój kolega uczył się angielskiego ze wsparciem coacha i przyznam, ze mu nawet szło, więc może coś w tym jest...