Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

5 rzeczy zanim zaczniesz, czyli półdekalog poligloty

17 maja 2015, komentarze (14)

Czasem to impuls, czasem nakaz kogoś z rodziny, innym razem chęć odwetu na kimś, kto już umie. Albo wszystko razem, albo zupełnie coś innego. Ty wiesz, więc to wystarcza. Postanowiłeś wziąć się za naukę języka / języków. I nagle dopada cię przerażająca myśl, że nie wiesz, od czego zacząć. Poniżej 5 prostych rad, które – mam nadzieję – pomogą ci opanować strach i dodadzą energii.

1. Zdecyduj, jakiego języka chcesz się uczyć.

Wbrew pozorom to czasem trudny wybór, bo np. hiszpański jest taki gorący, niemieckiego potrzebujesz do pracy, angielski tak by się przydał do śpiewania karaoke, a norweski do podrywania norweskich studentów… Cóż, albo na coś się zdecydujesz (może boleć!) albo weźmiesz się za wszystkie naraz (o uczeniu się kilku języków jednocześnie pisałem tutaj).

2. Zastanów się, jak chcesz się uczyć.

Samodzielnie: w domu, przy pomocy programów komputerowych i materiałów dostępnych w Internecie; możesz także kupić jakieś pomoce w najbliższej księgarni. Z innymi ludźmi: pójdziesz na kurs grupowy lub indywidualny, intensywny lub standardowy. Być może masz już sprawdzony sposób, a może szukasz czegoś zupełnie innego? No właśnie, co cię bardziej kręci?

3. Jak dużo i jak długo.

Określ, ile chcesz przeznaczyć czasu na naukę i jaki mniej więcej zakres materiału chciałbyś zrealizować (i niech to będzie coś naprawdę ambitnego, bo tylko wtedy zepniesz poślady i ruszysz z kopyta do akcji). Pół roku, rok? A jaki poziom chciałbyś osiągnąć? B1? Po czym poznasz, że osiągnąłeś ten poziom? I z jaką częstotliwością będziesz się uczyć?

4. Ustal priorytety w życiu prywatnym i zawodowym.

Zrób to tak, aby codzienność nie kolidowała (zbyt mocno) z twoim nowym zajęciem, czyli nauką języka / języków. W ten sposób unikniesz ciągłego tłumaczenia innym, że jesteś zajęty, i walki z domownikami, że nie poświęcasz im dość uwagi.

5. Przeczytaj książkę „Władca Języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą”.

Cóż za jawna, bezpośrednia, bezwstydna reklama! Zachęcam cię do lektury, bo znajdziesz tam znacznie więcej porad i – kto wie – może z nich skorzystasz.

A jeśli jest coś, co twoim zdaniem powinno znaleźć się w tym półdekalogu poligloty, podziel się swoimi przemyśleniami i napisz o nich w komentarzu.

14 komentarzy

axxel, 17.05.2015, 18:10

najbardziej podoba mi sie punkt 5, chociaż to jawna, bezpośrednia i bezwstydna reklamaa, ale książkę czytałem i polecam! Pomaga zebrać sie w sobie i wziąć do roboty. Punkt 5 powinien być punktem nr 1 na tej liście.

Mariusz Włoch, 17.05.2015, 18:44

Dzięki axxel za sugestię zmian w kolejności, wezmę to pod uwagę przy najbliższej okazji :)

Gigi, 17.05.2015, 22:16

zgadzam się z axxel, też czytałam książkę, stanowczo numer jeden na liście w tym spisie!

cornel, 17.05.2015, 22:22

Decyzje, decyzje, decyzje - każdy z punktów wymaga świadomości. A co jeśli nie wie się kompletnie nic? Ustal priorytety - wszystko jest tak samo ważne i jednocześnie tak samo nieważne. Skąd wiedzieć, co będzie się robić za rok czasu? za trzy miesiące? za tydzień? jutro? Co będzie potrzebne potem? Najbardziej durne pytanie na rozmowach kwalifikacyjnych - jak się pan widzi za 5 lat? A jeśli nie widzi się nic za miesiąc???

Mariusz Włoch, 17.05.2015, 22:28

Racja, cornel, świadomość to bardzo ważna sprawa, może nawet podstawowa.

ajkkafe, 18.05.2015, 09:38

Ładnie i sensownie wypunktowane. Takie zasady "na chłodno". Teoretycznie, poradnikowo - może się przydać na początek początków.

Jadzia, 18.05.2015, 10:40

Dla osób, które coś chcą zrobić, ale same nie wiedzą co, albo nie mają pomysłu na siebie i swój rozwój często fajnym rozwiązaniem jest coaching.

Mariusz Włoch, 18.05.2015, 10:43

ajkkafe - jeśli są jakieś zasady "na gorąco", chętnie je poznam.

ajkkafe, 18.05.2015, 11:57

Oczywiście, że są. Można podążać za chwilowym impulsem. Nie zastanawiać się za długo, nie analizować. Próbować, doświadczać, reagować i zmieniać na bieżąco. Być może na chłodno więcej się osiąga (lub też łatwiej zmierzyć jest efekty), ale za to na gorąco więcej się przeżywa. Zależy, co kto lubi/potrzebuje/potrafi. Są tacy, dla których każdy plan czy schemat to więzienie i nie zastosują się oni do wypunktowanych rad. A jednak rozpoczynają naukę i mają z tego ogromną frajdę! .. co oczywiście nie podważa faktu, że powyższe 1-5 to dobre rady dla tych, którzy nie wiedzą od czego zacząć, potrzebują opanować strach i dodać sobie energii.

axxel, 18.05.2015, 15:12

to może do tego półdekalogu by flaszkę dorzucić, podobno wtedy człowiek lepiej się uczy, chociaż w książce piszesz, że nie, miałem kiedyś tak, że gadałem z NIemcem, jakbym znał niemiecki, a nie znam, a dogadaliśmy sie

Anna, 18.05.2015, 17:15

Znam jedną Panią, która całe swoje uczenie się oparła na emocjach. Efekt jest taki, że nie ma niestety efektu - wszystko się dzieje z przypadku. Jak coś się jej podoba, to się w to angażuje bez końca, jak pewne rzeczy w języku jej nie leżą, to się na to obraża i udaje, ze ich nie ma. No i już uczy się od 5 lat i końca nie widać...., bo a to książka nie taka, a to prowadzący emocjonalnie nie pasuje, a to kolejny jest mało energetyczny, a to fiszki ni na takich kartkach. W jej przypadku gorące przeżywanie kończy się na przeżywaniu....

ajkkafe, 18.05.2015, 17:53

Tyle przypadków, ile ludzi.

Mariusz Włoch, 18.05.2015, 19:00

A w Skandynawii: ilu ludzi, tyle dialektów.

ajkkafe, 19.05.2015, 09:29

axxel, mam podobnie. Bywa, że po alkoholu mówię dużo lepiej w innym języku. Nie jestem pewna, jak by było z nauką.. w sumie można popróbować przy najbliższej okazji.. wybrać się z moją Direkte Norsk do pubu.