Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Szklarniane mądrości, czyli o...

9 czerwca 2017

Podobno jesteśmy wolni i możemy podejmować decyzje wedle własnej, subiektywnej oceny. Możemy iść w prawo lub w lewo. Pod górę lub w...

Z seksu nici, czyli kiedy nie pomoże ci nawet giętki język

22 marca 2015, komentarze (4)

Niektórzy faceci boją się operacji usunięcia migdałków – strach bierze się stąd, że chirurgowi mógłby obsunąć się skalpel i polecieć piętro niżej, a wtedy zamiast migdałków… No i z seksu nici, a przynajmniej szanse znacznie mniejsze.

Jednak jest coś znacznie gorszego, coś, co przekreśla szanse na seks całkowicie. Co to takiego? Pewne słowa, które niby nie brzmią dramatycznie, jednak ich prawdziwe znaczenie może zwalić z nóg. I to nic z rodzaju:

„Nie jesteś w moim typie” – możesz przecież stuningować się, poudawać, i coś tam uszczkniesz;

„Boli mnie głowa” – kupisz tabletkę od bólu głowy z krzyżykiem i po sprawie;

„Moja mama nigdy się na to nie zgodzi” – a kto powiedział, że mama ma być obecna podczas waszych schadzek? Mało to ławek w parku?

„Nie ma między nami chemii” – wystarczy nowoczesny dezodorant, mydło jakieś, suplement diety i jazda!

Cóż, giętki język może ci się przydać w powyższych sytuacjach – twój wybranek lub twoja wybranka może prezentować cały wachlarz uników. Generalnie każdy taki tekst możesz odwrócić na swoją korzyść: odpowiednio przerobić, dorobić do niego ideologię, odwrócić kota ogonem albo ogon kotem, dopowiedzieć, zgeneralizować i wyjdzie na twoje, jeśli naprawdę tego chcesz. Ale przy jednym zdaniu obie płcie stają się bezradne, bezsilne, wręcz martwe. I jeśli ktoś po usłyszeniu czegoś takiego jeszcze się łudzi, że zdejmie majtki swej wybranki czy kalesony swego wybranka, to gratuluję zapasów optymizmu. A co to za słowa? Otóż nic odkrywczego, nic nie z tej ziemi, czy w ogóle nie wiadomo co.

„Zostańmy przyjaciółmi”

I już. Po sprawie. Przecież przyjaciele nie uprawiają seksu. A jeśli uprawiają, to nie są przyjaciółmi. Zostańmy przyjaciółmi i chodźmy razem na zakupy, a potem możemy dziergać sweterki w romby, nici przecież pod dostatkiem.

Oczywiście, możesz udawać, że tego nie słyszałeś / słyszałaś, możesz nawet wbrew deklaracji o przyjaźni ożenić się z nią / wyjść za niego za mąż, jednak wtedy narodzi się nowy problem, o którym tak jasno i dobitnie poinformował legendarny Al Bundy, bohater ostatniego na świecie, niepoprawnego politycznie serialu „Świat według Bundych” (Married with Children). Kiedy żona ciągnęła go na górę z zamiarem zmuszenia do spełnienia obowiązku małżeńskiego, Al z płaczem zawołał:

- Jak mam uprawiać z tobą seks? Jesteś przecież moją żoną!

Cóż, z powyższych filozoficznych wczesnowiosennych rozważań wynika, że ani przyjaźń, ani małżeństwo nie sprzyjają rozwojowi erotyzmu w związkach. No właśnie – to po kiego grzyba ten cały Grey ożenił się z tą swoją wybatożoną i sponiewieraną wybranką? Mogli przecież, mimo wszystko, zostać przyjaciółmi.

4 komentarze

axxel, 30.03.2015, 11:50

Al miał rozwiązanie na każdy małżeński dylemat, nie wyszedł na tym jakoś dobrze. W sumie to mi go szkoda trochę, z nim bym się zaprzyjaźnił :)

Jadzia, 30.03.2015, 15:18

ciekawe, jaką szansę miałby ten serial w dzisiejszym hipersuperpoprawnym politycznie świecie...np. "szczególna" miłość Ala do grubych kobiet...

katte85, 01.04.2015, 18:49

Kobiety i mężczyźni to dwa różne światy i zawsze będą funkcjonować po swojemu. Im więcej książek na ten temat wychodzi, tym temat robi się coraz bardziej zagmatwany i nic już nie wiadomo. PS. Zaczynam się bać, że jakiś atrakcyjny facet zaproponuje mi przyjaźń :)

Jadzia, 04.05.2015, 18:38

A swoją drogą - nici bardzo ładne ;)