Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Neuronowe autostrady, czyli jak uzyskać płynność językową

12 lutego 2015, komentarze (2)

Aby coś robić nawykowo, automatycznie i bez zastanowienia, trzeba się oczywiście trochę wysilić i utworzyć w mózgu ścieżki neuronowe. Pisałem już o tym w książce Władca Języków, czyli prawie wszystko o tym, jak zostać poliglotą, (rozdział 32). Jako że lubię korzystać z najprostszych rozwiązań, posłużę się tu kilkoma fragmentami z tego wiekopomnego dzieła, głównie dlatego, że w sprawie ścieżek niewiele się zmieniło od momentu wydania Władcy. A kto chce, może w każdej chwili do książki zajrzeć.

Zapewne wiesz, w jaki sposób powstają nowe ścieżki. Komuś nie chce się omijać klombu, więc przechodzi na skróty, zostawiając za sobą ledwo zauważalne ślady na trawie. Kiedy na podobny pomysł wpadnie ktoś równie leniwy, ślady staną się z pewnością bardziej widoczne. Po przejściu kolejnych kilkunastu osób trawa zostaje pokonana i tak przygnieciona, że nie może się podnieść. Kolejny wędrowiec to kwestia czasu – na pewno tamtędy przejdzie, skoro ktoś już przetarł szlaki. W końcu trawa zniknie, w jej miejsce powstanie nowa, wprawdzie mało legalna, lecz uczęszczana ścieżka.

Mniej więcej w ten sam sposób powstają ścieżki w twoim umyśle. Kiedy twój mózg dostaje nowy rodzaj informacji, nie bardzo wie, co z nimi zrobić. Niby coś dotarło, lecz co to właściwie jest? Mózg nie rozpoznaje tych informacji, bo nie ma ich z czym połączyć. Nie powstał jeszcze właściwy system odniesienia. W takiej sytuacji może nawet te nowe informacje odrzucić. A dodać wypada, że uczymy się najszybciej wtedy, kiedy nowe rzeczy możemy połączyć z tym, co już znamy – czy to na zasadzie podobieństw czy przeciwieństw.

Aby nowa wiedza została przyswojona, w twoim mózgu musi powstać nowa ścieżka neuronowa. Aby taka ścieżka mogła powstać, musi nią przejść odpowiednia ilość „wydeptywaczy”.

Na początku są to pojedyncze słowa, które zostawiają ledwo widoczne ślady, jednocześnie – odpowiednio często powtarzane i utrwalane - coraz śmielej otwierają drogę krótkim zdaniom, po to, by mogły w końcu nadejść rzeczy bardziej zaawansowane. I tak to właśnie z małej ścieżynki może powstać solidna droga, czy nawet autostrada w dżungli doświadczeń, które docierają do ciebie w każdej sekundzie. Dobrze, że broni nas przed tą dżunglą przychylny zestaw filtrów, które potrafią zablokować bodźce absolutnie nieprzydatne.

Początkiem budowania nowej ścieżki jest zazwyczaj rozpoczynanie prostej rozmowy w nowym języku i ćwiczenie prostych konstrukcji (to tylko ćwiczenie, w prawdziwym życiu taka rozmowa przebiegnie w sposób bardziej naturalny):

A: Hallo, ich heiße Günther. Wie heißt du?

B: Ich heiße Andrzej.

A: Heißt du Andrzej?

B: Ja, ich heiße Andrzej.

A: Wie heiße ich?

B: Du heißt Günther.

A: Heiße ich Günther?

B: Ja, du heißt Günther.

Cóż, jeśli przećwiczysz te kwestie wystarczająco wiele razy, nagle stwierdzisz, że umiesz. Że umiesz je zastosować i nieźle ci idzie. Bo właśnie powstała wąska ścieżka. A tą ścieżką chcą przemaszerować całe pielgrzymki, więc bierz się do roboty i rozbuduj ją – zwiększ swoje możliwości! Twoim celem jest przecież zbudowanie prawdziwej autostrady!

Jak w takim razie posługiwać się językiem płynnie? Istnieje na to jedna sprawdzona metoda, która póki co wydaje się niepokonana. To taki lider wśród metod. Tą metodą jest oczywiście solidny trening. Solidny i dobrze ukierunkowany. Możesz posługiwać się nowym językiem w sposób biegły i bezbłędny, jeśli jesteś gotów trochę się do tego przyłożyć. A jeśli masz wystarczająco giętką wyobraźnię i chęć działania, rezultat może cię zadziwić i mocno przewyższyć twoje oczekiwania.

Do dzieła! Buduj neuronowe autostrady! Każda następna przyjdzie ci łatwiej. Trening czyni mistrza.

2 komentarze

ewa, 13.02.2015, 09:30

Super post!

Mariusz Włoch, 13.02.2015, 18:58

Dziękuję!