Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

17 września, czyli zrozumieć...

17 września 2017

Kiedy chodziłem do podstawówki, takiej ośmioklasowej jak teraz, na lekcjach historii mówiono nam coś w stylu: 17 września 1939 roku...

Przewaga perswazyjna, czyli co zawsze będzie skuteczne

21 stycznia 2015, komentarze (5)

Wywieranie wpływu czy perswazja – nazwij to jak chcesz – to kwestia dość delikatna i wymagająca pewnych talentów: zdolności komunikacyjnych, empatii, umiejętności obserwacji i wyciągania właściwych wniosków. A wszystko po to, aby móc dopasować własne zachowanie, porozumieć się z rozmówcą i sprawić, aby zechciał wykonać pewne czynności z własnej woli. Albo do tego, by tych czynności nie wykonywał, zależy od sytuacji.

Jednak niektórzy takich talentów w ogóle nie mają, a mimo to wywierają ogromny wpływ na otoczenie żywe i wirtualne. A zwłaszcza portfele. Wiadomo przecież, że świat kręci się w pierwszej kolejności wokół pieniędzy i – przepraszam, ale muszę użyć tego słowa – dupy. Wiedzą o tym wszelkiej maści celebrytki, które to dupą własną posługują się z godną podziwu skutecznością. Co rusz wyciekają nowe intymne zdjęcia, które – oczywiście przypadkiem – natychmiast trafiają na pierwsze strony tabloidów i do sieci. Prawda jest taka, że na dupę zawsze coś poleci – na żywą i umytą polecą samce i/lub samice, na żywą i nieumytą skuszą się muchy, na dupę martwą – robaki.

Jeśli chodzi o drugi skuteczny sposób wywierania wpływu i osiągania celów, pięknie ujął to Etgar Keret w opowiadaniu „Nagle pukanie do drzwi”:

- Opowiedz mi jakąś historię – rozkazuje brodaty człowiek, który siedzi na kanapie u mnie w salonie.

Sytuacja, muszę przyznać, nie jest dla mnie specjalnie miła. Ja przecież opowiadania pisuję, a nie opowiadam. A i tego nie robię na zamówienie. Ostatni człowiek, który prosił mnie, żeby mu coś opowiedzieć, to mój syn. Było to jakiś rok temu. Opowiadałem mu o wróżce i tchórzofretce, nie pamiętam nawet, co dokładnie, ale po dwóch minutach już spał. Tutaj jednak sytuacja jest zasadniczo inna. Bo mój syn nie miał brody. Ani pistoletu. Bo mój syn ładnie o opowiadanie poprosił, a ten człowiek usiłuje je na mnie rozbójniczo wymusić.

Staram się wytłumaczyć brodaczowi, że jeśli schowa pistolet do kabury, wyjdzie mu to tylko na dobre. Nam obu. Pod lufą wycelowanego w głowę pistoletu trudno wymyślić opowiadanie. Ale facet jest uparty. W tym kraju, wyjaśnia, jeśli czegoś chcesz, musisz się tego domagać siłą. Jest nowym imigrantem, przybył tu niedawno ze Szwecji. W Szwecji jest zupełnie inaczej. Tam, jeśli się czegoś chce, prosi się grzecznie i na ogół dostaje. Tymczasem w rozpalonym i dusznym Lewancie to nie tak. Tydzień wystarcza, żeby zrozumieć, jak to tutaj działa. Albo lepiej – jak to nie działa. Palestyńczycy prosili ładnie o państwo. Dostali? Francy dostali. A przeszli do wysadzania w powietrze dzieci w autobusach i nagle zaczęto ich słuchać. Osadnicy chcieli, żeby ich dopuścić do dialogu. Zostali dopuszczeni? Ni cholery. Zaczęli się bić, polali trochę wrzącym olejem straż graniczną, i nagle zaczęto wychodzić im naprzeciw. Ten kraj rozumie tylko siłę i wszystko jedno, czy chodzi o politykę, ekonomię czy miejsce do parkowania. Tylko siłę tu rozumiemy.

Ciekawe, czy tylko w tę stronę idziemy w tym cywilizowanym, spłyconym świecie?

5 komentarzy

Adam, 21.01.2015, 21:42

idziemy w stronę w której jednostka będzie kompletnie pozbawiona własnej woli i nic jej nie będzie wolno zrobic z prostej przyczyny ze nie (wymówki typu: nie ma Pan kwalifikacji, nie można tego zrobić ze względów bezpieczeństwa itd) i będzie rosło to stado co raz to większe, owiec prowadzonych na rzeź. To tak apropo realizmu.

J, 22.01.2015, 18:00

Adam, chciałbyś, żeby taka pani ze zdjęcia prowadziła cię na rzeź?

axxel, 22.01.2015, 21:00

Dupa rządziła, rządzi i będzie rządzić!

krtek, 25.01.2015, 20:23

Ta pani na zdjęciu to Shazza?

axxel, 25.01.2015, 21:16

Shazza? Chyba po tuningu