Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Solidne podstawy, czyli Direct...

26 lipca 2018

Lada moment ukaże się na rynku – po Direct Communication Method włoski 1 i 6-cio częściowej serii do niemieckiego Direktes Deutsch –...

Sztuka łączenia, czyli jak zostać...

5 lipca 2018

Zdaję sobie sprawę, że trwają wakacje, po mundialowych boiskach toczy się napędzana pieniędzmi sponsorów piłka, że opiekane słońcem...

Echolalia Aldony, czyli po co uczyć...

12 kwietnia 2018

Zadawanie pytań to bardzo ważna część komunikacji międzyludzkiej. Zadajemy pytania, żeby się czegoś dowiedzieć, a przy tej okazji z reguły...

Iskra fascynacji, czyli co cię pociąga w języku

4 stycznia 2015, komentarze (1)

Randka z językiem

Z nauką języka jest jak z nowym partnerem / partnerką. Coś musi cię w nim / niej pociągać, bo inaczej niewiele – jeżeli w ogóle cokolwiek – z tego wyjdzie. Tylko pomyśl: czy chciałbyś spędzić długie godziny, albo nawet całe życie, z kimś, kto ci nawet nie podoba? Chciałbyś chodzić na randki z kimś, kto w żaden sposób cię nie fascynuje albo - co gorsza - nudzi? Wątpię.

Z językiem jest jak ze znajdywaniem sympatii, która potem przy odrobinie szczęścia i dobrej woli zamieniają się w towarzysza / towarzyszkę życia. Jesteś z kimś, bo chcesz z nim być. Gorzej, kiedy z kimś jesteś, bo musisz. To już inna historia, która nie przebiega już tak wesoło i beztrosko, jak w przypadku dobrowolnego wyboru i niesłabnącego entuzjazmu.

Powody

Uczymy się języków z różnych powodów. Jednemu podoba się brzmienie jakiegoś języka, inny patrzy na język jako narzędzie umożliwiające poznanie nowych ludzi i zarobienie większych pieniędzy, jeszcze inny chce rozumieć, o czym śpiewają, albo chce rozpocząć nowe życie w innym kraju, dlatego język ma dla niego znaczenie pragmatyczne. Bywają też tacy, którzy uczą się języków hobbystycznie, dla własnej satysfakcji czy na złość sąsiadom (tego ostatniego nie polecam, sąsiedzi i tak mają to gdzieś).

Chwila szczerości

Zanim zaczniesz się uczyć nowego języka, zapytaj sam siebie: Z jakiego powodu mam to robić? Co jest w tym języku takiego, że powinienem poświęcić czas i pieniądze na jego przyswojenie? Odpowiedź na takie pytanie może cię zaskoczyć, przestraszyć, zachęcić, zniechęcić, czy wywołać szereg innych reakcji. Każda z nich jest dobra, jeśli będziesz ze sobą szczery i powiesz sobie prawdę. Nikt nie musi przecież tego słyszeć. Zatem jeszcze raz: Z jakiego powodu masz się nauczyć jakiegoś nowego języka? I pytanie dodatkowe: Co jest w tym języku tak fascynującego, że po prostu nie możesz się powstrzymać i musisz zacząć już teraz, zaraz, w tej chwili? Odpowiedzi na te pytania, tak dla lepszego efektu, zapisz. Tylko nikomu ich nie pokazuj, one są tylko dla ciebie.

Z dziennika językowego pasjonata

A oto jak i z jakich powodów uczył się kolejnych języków lingwistyczny pasjonat, bohater książki Jaumego Cabre „Wyznaję” – zacznijmy od niemieckiego:

„[Herr Oliveres] miał solidną metodę nauczania języka.

- Eins.

- Ains.

- Zwei.

- Sbai.

- Drei.

- Drai.

- Vier.

- Fia.

- Fünf.

- Funf.

- Nein: fünf.

- Finf.

- Nein: füüüünf.

- Füüüünf.

- Sehr gut!

Natychmiast zapomniałem o czasie straconym z Herr Romeu i Herr Casalsem i załapałem, o co chodzi w niemieckim. Pasjonowały mnie dwie rzeczy: że słownictwo nie było romańskie, czyli dla mnie to była nowość, a przede wszystkim podobały mi się w tym języku deklinacje, takie jak w łacinie. Wkrótce zacząłem się dopominać o zadania ze składni i profesor nie mógł wyjść z podziwu, ale ja zawsze chciałem dobrać się do języków od strony twardego jądra ich struktury. Pytać o godzinę można na migi. Tak, lubiłem uczyć się języków.”

Z angielskim sprawa wyglądała podobnie:

„ – One.

- Łan.

- Two.

- Tu.

- Three.

- Thrii.

- Four.

- Foa.

- Four.

- Fuoa…

- Fffoouur.

- Fffoooa.

- It’s all right!

W angielskim fascynowała mnie wymowa, zawsze cudownie nieprzewidywalna, kiedy się patrzyło na zapis słów. Niewiarygodna wydawała mi się też prostota morfologiczna tego języka. I subtelny związek leksyki z językiem niemieckim. Mister Prats był bardzo nieśmiały, nawet nie odważył się spojrzeć mi w oczy, kiedy dał mi do czytania pierwszy tekst, szkoda gadać jaki, powiem ci tylko tyle, że nie miał nic wspólnego w dobrym gustem. Zresztą osądź sama: intryga polegała na dochodzeniu, czy ołówek jest na stole czy pod stołem, a w wyniku niespodziewanego zwrotu akcji rzeczony ołówek trafiał w końcu do mojej kieszeni.”

Teraz ty

Chwyć zatem ołówek (najprawdopodobniej jest w twojej kieszeni) i zapisz odpowiedź na pytanie: A ciebie co fascynuje w tym języku, nad nauką którego właśnie się zastanawiasz?

1 komentarz

Jadzia, 13.01.2015, 13:02

Mnie kręci w języku (angielskim i włoskim), tak jak w większości rzeczy robionych z przyjemnością, możliwość WIELKIEJ IMPROWIZACJI :)