Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

17 września, czyli zrozumieć...

17 września 2017

Kiedy chodziłem do podstawówki, takiej ośmioklasowej jak teraz, na lekcjach historii mówiono nam coś w stylu: 17 września 1939 roku...

(Nie)Moc życzeń świątecznych, czyli może jednak nie mówić

21 grudnia 2014, komentarze (11)

Święta to w założeniu – dla tych, którzy święta obchodzą - impreza religijna i rodzinna, choć coraz bardziej stają się okazją do plądrowania galerii handlowych. Załóżmy jednak, że interesuje nas bardziej tradycja, przeżywanie, doświadczanie. Zatem za trzy dni święta - dla wielu okazja, aby spotkać się z rodziną, trochę podjeść, popić i poleniuchować. A w Wigilię zasiądziesz do stołu i zanim rozpoczniecie wigilijną wieczerzę, trzeba będzie podzielić się opłatkiem i złożyć sobie życzenia.

I to właśnie stanowi najczulszy punkt całych świąt – ileż to osób twierdzi, że nie cierpi składać życzeń świątecznych! Z jakiego powodu tak się dzieje? Cóż, to chwila, kiedy musisz dokonać pewnego wyboru. Chyba że od lat jedziesz na autopilocie, więc wybieranie cię nie dotyczy.

Tradycyjnie

Życzenia możesz składać tradycyjnie, klasycznie, czyli: wesołych świąt, dużo zdrowia, szczęścia i pieniędzy. I koniec. Druga osoba słyszy to, co chciałaby usłyszeć, a czego się spodziewa, ty zachowujesz twarz, bo nie wykraczasz poza pewne przyjęte schematy. Zachowujesz status quo, jeszcze reszta towarzystwa i można jeść. Każdy dostaje to, czego oczekiwał. Utrzymujesz atmosferę, to błogie poczucie złudnego bezpieczeństwa i harmonii.

Ale czy tobie też zależy na tym, żeby co rok wysłuchiwać tych samych sztampowych tekstów? Pomyśl o tym, nie odpowiadaj teraz, możesz się przecież spokojnie zastanowić.

Wprost, czyli z grubej rury

Ten wariant niesie ze sobą największe ryzyko. Bo mówienie z grubej rury ma moc w pewnym sensie oczyszczającą, przynajmniej dla ciebie, jednak pomyśl o konsekwencjach. W porządku, możesz powiedzieć komuś, żeby się częściej mył, nie kradł sąsiadowi ziemniaków z piwnicy. A gdy ojciec powie synowi, żeby ograniczył picie albo nawet zupełnie przestał pić i przestał bić żonę, to jaki będzie efekt? Cóż, takie życzenia mogą stanowić brutalny bodziec do zmian albo wbicie gwoździa do trumny nawyków. I znów nie ma tu gotowych odpowiedzi, nie ma recepty.

Rozwojowo

Możesz też wybrać wariant pośredni: trochę się postarać i pożyczyć w sposób bardziej zaawansowany. To nic wielkiego, życzysz komuś, żeby się częściej uśmiechał, żebyśmy nadal byli / znów stali się rodziną, żebyś potrafił doceniać najbliższych, interesować się nimi, żebyś potrafił żyć tu i teraz i cieszyć się codziennością. Tylko czy ta osoba zrozumie twoje intencje? Czy jest w stanie właściwie je odebrać? Czy nie poczuje się atakowana, wyganiana ze swojej strefy komfortu?

Co to wszystko da?

Tak naprawdę to ty znasz – albo wydaje ci się, że znasz - tę osobę, której złożysz życzenia i ty wiesz, jak może na nie zareagować. Życzenia mogą być inspiracją do zmiany czy choćby jakiegoś drobnego otrzeźwienia, przebudzenia. Wszystko zależy od tej drugiej osoby – na ile możesz sobie pozwolić i czy w ogóle chcesz na cokolwiek sobie pozwalać. Więc jak najlepiej: tradycyjnie, wprost czy rozwojowo? Każdy z tych sposobów wydaje się jednakowo dobry i jednakowo zły, bo wszystko zależy od okoliczności i osób, z którymi zasiądziesz do wigilijnej wieczerzy i w jakiej atmosferze ta wieczerza będzie przebiegać. To kwestia otwartości, dystansu i poczucia humoru.

Zatem z jednej strony może byłoby dobrze coś zmienić, zrobić coś innego, powiedzieć pewne rzeczy inaczej. Ale czy tak naprawdę warto? W przypadku ludzi, którzy nie słuchają, możesz mówić cokolwiek, efekt będzie taki sam. Wtedy w zupełności wystarczy „Wesołych Świąt”.

Ciekaw jestem, który wariant wybierzesz. Jeśli masz ochotę, podziel się swoimi przemyśleniami.

11 komentarzy

axxel, 21.12.2014, 18:19

z rodziną to różnie jest, chciałoby się powiedzieć wprost, ale to za ostro, no to można owijać w bawełne trochę, żeby grzecznie było, a potem pewnie wyjdzie tak jak zawsze - wesołych świąt, dużo zdrowia i pieniędzy.

Jadzia, 21.12.2014, 22:45

a co mi tam - WESOŁYCH ŚWIĄT :)

martac, 21.12.2014, 23:25

Wariant czwarty - robisz wszystko, by uniknąć wigilijnej szopki. Wymaga tłumaczenia i dobrej organizacji, ale pod tym względem chyba się opłaca, nie rozwiązuje jednak problemu.

Mariusz Włoch, 21.12.2014, 23:31

No fakt, wariant czwarty też jest możliwy, jakoś mi umknął. A jak z jego skutecznością? ;)

martac, 21.12.2014, 23:45

Wariant czwarty działa, przynajmniej na razie. Pewnych rzeczy po prsotu nie trzeba mówić, to jest w wielu przypadkach lepsze niż wymyślanie nie wiadomo czego.

krtek, 22.12.2014, 20:49

Proponuję jeszcze inny wariant, mieszankę "wprost" i "tradycyjnego" - mówisz to, co chcesz naprawdę powiedzieć, ale takimi miłymi słowami, albo nawet owijasz trochę w bawełnę, np. i życzę ci tego, bo ludzie mówili, że to by się przydało, albo byłoby dobrze, gdyby, bo biorąc pod uwagę częstotliwość występowania takiej sytuacji... Życzenia składa się wtedy dłużej, ale można między wierszami coś przekazać

Mariusz Włoch, 22.12.2014, 20:52

Niezły pomysł, trochę pachnie sposobem "na polityka".

krtek, 22.12.2014, 20:57

Święta z rodziną są trochę jak debata przed wyborami, taki model się sprawdza :)

ben, 22.12.2014, 21:59

krtek, te życzenia to muszą strasznie dużo czasu trwać

krtek, 24.12.2014, 15:18

czasami troochę trwają, fakt

Jadzia, 02.01.2015, 23:30

ja tam się trzymam swojej wersji - ból krótki, co kto chce, to zrozumie, nie ma co przeciągac cierpienia: wesołych świąt! i opcjonalnie: dużo zdrowia!