Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

17 września, czyli zrozumieć...

17 września 2017

Kiedy chodziłem do podstawówki, takiej ośmioklasowej jak teraz, na lekcjach historii mówiono nam coś w stylu: 17 września 1939 roku...

Dyplom już mam, czyli kiedy zaczyna się prawdziwa edukacja

4 grudnia 2014, komentarze (2)

Wieczny relaks z dyplomem

Wielu absolwentów szkół średnich a już na pewno większość właścicieli licencjatów i magistrów jest przekonana, że oto właśnie nadszedł koniec ich edukacji. A potem się okazuje, w życiu jest dokładnie odwrotnie. Ukończenie szkoły czy koniec studiów to zaledwie początek edukacji. Edukacji prawdziwej, z życia wziętej, w życiu prawdziwym umiejscowionej, dziejącej się na serio, zmuszającej – a przynajmniej skłaniającej – do działania. A edukacja to potęga.

Na nowo

W szkole i na studiach dostałeś w większości wiedzę teoretyczną, którą teraz wypadałoby przełożyć na praktyczne zastosowanie, planujesz przecież rozpocząć zarobkowanie dzięki pracy. Po studiach przewartościowałem poglądy i wiele rzeczy zacząłem od nowa, bo tamta wiedza okazała się bezużyteczna w prawdziwym życiu. Opłacało się. Więc nie wierz tym, którzy mówią, że już wszystko umiesz. Jednak wielu w to wierzy i wybiera najprostsze rozwiązanie – znajduje pracę, wpada w rutynę i robi wszystko, by tego nie stracić. A w dzisiejszych czasach nie ma żadnych gwarancji, że to, co masz dzisiaj, będzie na ciebie czekać także jutro. Zwłaszcza jeśli twoje życie oparte jest na czymś, co kontroluje ktoś inny. To trochę ryzykowne złożyć swój los w ręce kogoś innego, nieprawdaż? Może to stanowić pośredni powód wygórowanych żądań kandydatów do pracy: chcę 5000 na rękę i święty spokój. Cóż, uśmiecham się tylko, gdy słyszę takie historie, bo pewne etapy trzeba po prostu przejść – mało kto zaczyna od bajkowych warunków, lepsze rezultaty daje po prostu rozwój i działanie.

Do przodu poprzez działanie

Bo działanie daje energię i rodzi zapał, a wtedy zaczynasz dostrzegać więcej możliwości i stwierdzasz, że pewne rzeczy możesz zrobić o wiele lepiej. Oczywiście, że w życiu doświadczysz wzlotów i upadków, to nieuniknione, pytanie brzmi, jakie wnioski z tego wyciągniesz? Jeśli pierwsze niepowodzenie sprawi, że się poddasz, to przykro mi, ale daleko nie zajdziesz. Bo niepowodzenie może ci pomóc znaleźć inne możliwości – zyskujesz w ten sposób szersze spojrzenie, wiesz więcej, widzisz więcej, lepiej działasz. I wciąż się uczysz! A twój mózg staje się coraz lepiej działającym komputerem.

Organ zwiotczały

No właśnie, bo co się dzieje, kiedy nagle, po 20 latach po ukończeniu szkoły, musisz nauczyć się czegoś nowego? Nowego zawodu, nowego języka, nowych sprawności? To oznacza zmianę, wyjście z dotychczasowej strefy komfortu, robienie nowych rzeczy, których się boisz, bo musisz się ich nauczyć. I wtedy naturalną reakcją jest obrona i odrzucenie – po co mi to, jestem za stary na naukę, w kolanie mi strzyka. Często pojawia się argument, że w pewnym wielu mózg już nie przyswaja nowych rzeczy. Naciągane to twierdzenie, bo mózg przyswaja cały czas, tyle że w pewnym wielu robi to wolniej, ale nie dlatego, że jest starszy, tylko że przez ostatnie 10-20 (albo i więcej) lat nie był właściwie użytkowany. Jeśli w ogóle. Mózg potrzebuje bodźców i nie chodzi mi tutaj o kolejne odcinki „Pamiętników z wakacji”.

Że to trudne,

powie ktoś. Pewnie, że trudne. Jednak spójrzmy prawdzie w oczy: nic nie jest łatwe dla kogoś, komu się nic nie chce. I kiedy leń tłumaczy, dlaczego nie może czegoś zrobić, człowiek czynu już to robi. Naprawdę dużo łatwiej jest obarczyć winą za własne niepowodzenia wszystko i wszystkich dookoła. Jednak pamiętaj, że to ty decydujesz o jakości swojego życia. To twoja władza, więc dlaczego z niej nie korzystać? Jeśli chcesz być szczęśliwy, zrobisz wszystko, by być szczęśliwym człowiekiem. Chcesz być nieszczęśliwy? Proszę bardzo, nic prostszego.

Marchewkowy żywot

Pamiętasz, że masz wybór, prawda? Możesz działać, możesz także wegetować jak marchewka i mieć nadzieję, że nie zeżre cię jakaś głodna nornica. Albo że ktoś cię po prostu nie wyrwie. Życie marchewki jest łatwe, miłe i przyjemne, jednak może nadejść taki moment, że… Ale może nie przyjdzie. Nie, na pewno nie przyjdzie. Aha, nie trzymaj mnie za słowo.

2 komentarze

mikos, 12.12.2014, 01:06

Jakie to oczywiste! A zarazem trudne do przyswojenia i zastosowania ! Paradoks czy co ? :))

ben, 22.12.2014, 20:56

Życie, kolego!