Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Pod św. Nejtiwem, czyli jak mieć językowe sny

4 listopada 2014, komentarze (3)

Nejtiw jeszcze nie święty

Wiele osób jest przekonanych, że tak naprawdę nowego języka może nauczyć tylko i wyłącznie naturalny użytkownik tego języka, czyli native speaker - dla ułatwienia nazwę go nejtiwem. Czy tak faktycznie jest? Cóż, prawda jak zwykle leży pośrodku, więc odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Wszystko tradycyjnie zależy od wielu czynników, m.in. na jakim poziomie zaawansowania aktualnie jesteś, w jakim miejscu się uczysz, czy jaki jest cel twojej nauki. Jednak bądź świadom jednej rzeczy: nejtiw nie stanowi gwarancji sukcesu, wszystko – jak doskonale wiesz – zależy od ciebie. A trener z twojego kraju może okazać się dużo lepszy, jednak to temat na inną okazję. Warto o tym pamiętać, bo – jak to mówią – nie wszystko złoto, co się świeci. No dobra, to co z tym nejtiwem?

Poziom zaawansowania

Korzystanie z pomocy nejtiwa na wyższym poziomie zaawansowania wydaje się mieć same zalety. Bo na tym etapie wiele już umiesz, a dzięki konwersacjom z nejtiwem możesz mówić coraz bardziej płynnie. A o to przecież chodzi. Zresztą nejtiwi wolą prowadzić zajęcia z uczniem bardziej zaawansowanym niż poziom „What’s your name?”, bo to wymaga od nich mniejszych nakładów energii, no i jest przyjemniejsze, kiedy mogą mówić w swoim własnym języku w sposób nieskrępowany. Twoje zadanie polega głównie na tym, aby naśladować wymowę i intonację takiego rozmówcy i jak najwięcej się uczyć.

Tyle że istnieje tutaj pewne niebezpieczeństwo. Bo jeśli twój nejtiw jest przygotowany do nauczania języka i wie, jak to się robi, wtedy pokaże ci różnice między dialektami, co tylko może poszerzyć twoją lingwistyczną wolność. Z drugiej strony, jeśli będzie to tylko ktoś, kto posługuje się danym językiem, to nie powinieneś zbytnio na to liczyć. A dlaczego nie? Ano dlatego, że ktoś, kto na co dzień pracuje jako np. piekarz czy mechanik samochodowy, rzadko bywa dobrym nauczycielem (chociaż bywają i tacy). W końcu kształcił się w innym zawodzie. I pewnie w swoim zawodzie idzie mu znacznie lepiej. To ktoś dobry do zwykłego pogadania, ale wtedy nie pytaj go o różnice między zdaniami współrzędnymi i podrzędnymi.

Gdzie się uczysz

Mówi się, że najszybciej nauczysz się języka, wyjeżdżając do kraju, gdzie się tego języka używa. Pod warunkiem, że masz podstawy i będziesz je tam tylko rozszerzać, lub umiesz samodzielnie się uczyć. Znam wiele przypadków osób, które mieszkają np. w Skandynawii i od lat rozmawiają z nejtiwami… po angielsku. Hm, wydawałoby się, że nie ma lepszej okazji, by pochłonąć nowy język. W tego typu sytuacjach dzieje się zwykle tak, że przybysz coś tam bąka do tubylców, jednak ci, dla szybszego załatwienia sprawy, przechodzą na angielski. Może daje o sobie znać niecierpliwość, no bo pomyśl, kiedy ktoś w Polsce nie może swobodnie wyrazić tego, co by chciał, to czy wtedy stoisz z nim godzinę na ulicy i skwapliwie tłumaczysz mu zawiłości językowe? Przypuszczam, że nie, ale to przecież nie jest regułą. Jeśli rozmówca ciekawy, a w domu masz myć okna, to czemu nie.

Po co się uczysz

To chyba najważniejsze kryterium. Jedni się uczą, by rozumieć teksty piosenek, inni by dostać pracę. Powodów może być milion albo jeszcze więcej. Każdy uczący się ma swoją własną wewnętrzną motywację, która jest albo mocniejsza albo słabsza. Albo czarny scenariusz: nie ma jej wcale. Nie, ten scenariusz odrzucamy. Zatem jeśli motywacja jest silna, wykorzystasz każdą okazję, by nauczyć się czegoś nowego i każdego nejtiwa będziesz traktować jak świętego i wierzyć w niego jak w przysłowiowy obrazek. Przy motywacji słabej stwierdzisz, że przecież tak naprawdę to nie potrzebujesz tego języka aż tak mocno, a ten nejtiw jakiś taki nieprzekonujący. I dialektem mówi. Cóż, kwestia względna.

Końcówka dla zmotywowanych

Nejtiw może przyśpieszyć naukę języka i sprawić, że będziesz mówić płynnie i bez zahamowań. Może nawet zaczniesz myśleć w języku, którego się uczysz. A wtedy zaczniesz śnić w tym języku. I oby były to sny jak najbardziej przyjemne. A o dobrym trenerze krajowym porozmawiamy wkrótce.

3 komentarze

justa, 06.11.2014, 10:36

Miałam zajęcia z native speaker'ami. Uczyli dobrze a zajęcia były miłe. Ale żaden mi sie nie śnił, to w końcu dobrze czy źle?

beti88, 06.11.2014, 13:15

pewnie za mało spałaś justa

tommik85-14, 06.11.2014, 20:41

albo za mało sie uczyłaś, to z czego te sny miały się brać?