Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Wiara czyni cuda, czyli i tak trzeba ruszyć zadek

18 września 2014, komentarze (4)

Językowe postanowienia noworoczne

Jako że zaczął się nowy rok szkolny, posypały się wraz z nim pełne wiary i mocy postanowienia. Okazuje się, że takie postanowienia można składać o dowolnej porze roku, byle było w takiej porze coś „nowego”: nowy tydzień, nowy miesiąc, nowy mąż itd. Czy to źle? Oczywiście, że nie. Pod jednym warunkiem, ma się rozumieć.

Wiele osób zaczyna naukę języka i po jakimś czasie ją porzuca. I to jest dość dziwna sytuacja, bo kiedy pytam kogoś takiego, co go skłania do takiej decyzji, to rzadko otrzymuję jakąś odpowiedź. Zwykle słyszę wtedy o różnych przeszkodach zewnętrznych, które uknuły spisek i pozbawiły szans rozwoju. Oczywiście, że czasem coś takiego faktycznie się zdarza i uniemożliwia naukę, jednak w większości przypadków chodzi o zwykłe lenistwo, niewłaściwe podejście do tematu czy zbyt wygórowane oczekiwania.

Cudowne rezultaty bez żadnego wysiłku

Jednak gdy już zapadnie postanowienie, a w danym osobniku buzuje wiara w sukces, trzeba zrobić jedno: zacząć działać, czyli wziąć się za naukę. I tu pojawia się pewna niedogodność związana z wkładem własnym. Wiele ośrodków językowych obiecuje niewiarygodne rezultaty bez wkładania praktycznie żadnego wysiłku. O ile wiara w sukces w nauce nie jest mitem, to w przypadku nauki bez żadnego wysiłku możemy już o mitach mówić.

Bo nic nie przychodzi samo, mimo najbardziej zaawansowanej technologii i migających światełek na ekranie komputera. Można się uczyć szybciej lub wolniej, mniej lub bardziej intensywnie, rano lub wieczorem, na siedząco lub leżąco, na baczność lub na klęczkach, jednak wszystkie te metody mają jeden wspólny mianownik: uczestnika. Osobę, która musi brać w procesie uczenia się języka czynny udział, bo jeśli takiego udziału nie weźmie, to nic nie zdziała. I wiara w cudowne rezultaty nic tu nie pomoże.

Cuda w innych miejscach

Pomyśl o tym: jeśli pójdziesz na siłownię i będziesz się przyglądać innym jak ćwiczą (hm, może to także jakaś forma rozwoju?), to twoje bicepsy wcale nie staną się od tego silniejsze. Możesz co najwyżej dostać wytrzeszczu oczu. A bicepsy pozostaną takie same, bo nie ćwiczysz i nie bierzesz udziału w procesie. I możesz sobie wierzyć, że będzie inaczej. Fakty wyglądają zupełnie inaczej, więc od samego patrzenia nie zamienisz się w Pudziana czy innego siłacza. Podobnie z nauką jazdy na nartach, prowadzeniem samochodu, grą w tenisa czy hokeja. Musisz brać udział w procesie uczenia się, dać z siebie tyle, ile możesz i stawać się coraz lepszy. A im więcej z siebie dasz, tym lepsze rezultaty osiągniesz.

Język jako zwykłe narzędzie

I tak też działa język – narzędzie komunikacji, którym wypada posługiwać się tak dobrze, jak się tylko da, po wcześniejszym treningu. Możesz osiągnąć stan zbliżony do perfekcji przykładając się do roboty w trakcie nauki. Pomoże ci wiara w sukces, wiara w to, że będziesz posługiwał się językiem, którego zacząłeś się uczyć. Jeśli nie wierzysz, że ci się uda, to twoje szanse drastycznie maleją. Brak motywacji psuje wszystko. Zatem wypada wierzyć w sukces, jednak trzeba zrobić coś jeszcze, bo:

Wiara czyni cuda, ale nie nauczy się za ciebie języka.

Bez względu na metodę nauki – także tę, którą stosuję w swoim ośrodku językowym i którą powinienem uważać za najlepszą - potrzebny jest twój aktywny udział.

A jeśli jest jeszcze coś, o czym zapomniałem, podziel się tym – to może jeszcze bardziej usprawnić tę zabawę. Bo jak wielką przyjemnością może się stać nauka języka?

4 komentarze

Aneta, 21.09.2014, 13:15

No tak, niestety - co by człowiek nie robił, musi wziąć się w garść, jak to mówią zakasać rękawy i do roboty, samo chyba nie przyjdzie

iggi88, 22.09.2014, 19:07

ja tam się wogóle nie staram, a mi się udaje

Mariusz Włoch, 22.09.2014, 19:11

No to iggi88, tylko wypada ci gratulować!

renisza, 01.10.2014, 15:22

Tak to jest. Najczęstsza przyczyna porażki, to zaczynanie czegoś ze złych powodów