Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Trener nowych czasów

Walka z systemem, czyli czasem trzeba...

11 maja 2017

W większości przypadków cały proces przebiega tak: ktoś chce się uczyć języka, więc zasięga informacji, dowiaduje się, czego może...

Nigdy się tego nie nauczę, czyli o delikatnej prowokacji

1 sierpnia 2014

Napad

Niektórzy twierdzą, że nigdy się nie nauczą: pływać, języka, formułowania celów. To z reguły kokieteria, zabawa z rozmówcą czy prowadzącym zajęcia, choć czasem mogą zaistnieć rzeczywiste trudności z opanowaniem nowego materiału. Trudności mogą wynikać z różnych przyczyn, np. z nieodpowiedniego stopnia zaawansowania, niewłaściwego zaprezentowania materiału, braku koncentracji, niskiego ciśnienia czy napadu chwilowego lenistwa. I o ile w tym ostatnim przypadku chodzi tylko o napad, to istnieje promyk nadziei – gorzej, jeśli lenistwo siedzi w genach, bo wtedy pierwsza część tytułu tego wpisu może okazać się prawdą.

Co robić

Co robić, gdy stykasz się z taką osobą? Nie ma znaczenia, czy jesteś rodzicem, trenerem, partnerem, szefem – to kwestia obserwacji i umiejętności komunikacyjnych. Wyjścia są zasadniczo dwa, przy czym żadne z nich nie stanowi gwarancji sukcesu - oba mogą prowadzić donikąd.

Wyjście I

- Nigdy się tego nie nauczę! – mówi Nigdy-się-tego-nie-nauczę.

Wyjście pierwsze – jesteś miły, więc zaprzeczasz, czyli:

- No coś ty, dasz radę, jesteś zdolny…

A Nigdy-się-tego-nie-nauczę tylko utwierdza się w przekonaniu:

- E tam, tak tylko mówisz, na pewno nie dam rady…

I tak w nieskończoność. Oczywiście, że nie zawsze, to tylko w pewnym sensie skrajna wersja, a i uproszczenie niejakie, jednak takie sytuacje się zdarzają, i to dość często. Hm.

Wyjście II a

- Nigdy się tego nie nauczę! – upiera się Nigdy-się-tego-nie-nauczę.

- Hm, coś w tym jest. Chyba faktycznie się nauczysz, w końcu znasz siebie najlepiej i dokładnie wiesz, na co cię stać… Może to rzeczywiście nie dla ciebie, są przecież zdolniejsi od ciebie…

I tu mogą wydarzyć się dwie rzeczy: Nigdy-się-tego-nie-nauczę może tylko ze smutkiem pokiwać głową i powiedzieć:

- No tak, ty też tak myślisz… Mógłbyś chociaż nie mówić tego w taki niemiły sposób…

Dlatego nie w każdym przypadku sprawdzi się ta wersja – musisz wiedzieć, czy możesz ją zastosować, aby nie pogłębić stanu Nigdy-się-tego-nie-nauczę. To nie najłatwiejsza sprawa, wymaga wielkiej delikatności i wyczucia. A jednak możliwa, wystarczy uważnie obserwować, z kim masz do czynienia i jak ta osoba reaguje.

Wyjście II b

Częściej zdarzy się jednak, że Nigdy-się-tego-nie-nauczę zaperzy się i powie:

- Co?! Ja się nie nauczę? Jeszcze ci pokażę! Zrobię ci na złość i się nauczę!

A to dopiero zemsta! I następnym razem masz przed sobą najlepiej przygotowanego człowieka na świecie. W większości przypadków to lekko prowokacyjne podejście działa, pewnie dlatego, że człowiek ma przekorną naturę i raczej nie lubi, gdy inni mówią mu, co mają robić. Znacznie większych umiejętności wymaga pokazanie komuś, że dana rzecz jest dla niego niezwykle ważna i że on bardzo pragnie się za to zabrać. I robi to z nieziemskim zapałem.

Kategorycznie zabraniam

Kiedy uczestnicy (tak jak pisałem wcześniej – nie dotyczy to wszystkich) zajęć zapominają o przygotowaniu, mówię im czasem:

- Kategorycznie zabraniam wam zaglądania do podręczników czy nawet myślenia o tym, żeby się czegokolwiek uczyć! Chociaż raz odróbcie pracę domową i niczego się nie uczcie!

I mrugam do nich okiem. A że oni są przekorni, uczą się – czyżby mi na złość? - i na następnych zajęciach są dobrze przygotowani. No dobra, nie zawsze.

Brak komentarzy