Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Piętno dicka, czyli strategia kaczki w nauce języka

13 lipca 2014, komentarze (4)

Zdarza się

Podczas nauki języka często dochodzi do tego, że osoba ucząca się przekręca jakiś wyraz. Pocieszę, że to zjawisko całkowicie naturalne. To tak jak z jazdą samochodem – na początku wszystko się myli, a potem już wiadomo, gdzie sprzęgło, hamulec i gaz, no i w jakiej kolejności z nich korzystać. A w języku? Cóż, jeśli przekręcisz jakiś wyraz, możesz to poprawić i po sprawie. Jednak niektóre osoby – tu dominują dorośli – za bardzo się tym przejmują. A wystarczy zastosować strategię kaczki. O niej za chwilę. Najpierw trochę o tym, czym potwornym może skończyć się przekręcanie wyrazów.

Przebaczenie w pociągu

Przypomina mi się tu pewien Węgier, który w jakimś programie telewizyjnym opowiadał o swojej przygodzie w polskim pociągu. Pociąg był zatłoczony i aby dostać się do toalety, trzeba było przecisnąć się obok wielu pasażerów. Węgier znał polski całkiem dobrze, jednak w ferworze wycieczki nieco się pomylił i zamiast standardowego „przepraszam” mówił „przebaczenie”. Pasażerowie spoglądali na nie niego dość dziwnie, jednak odsuwali się i go przepuszczali. W drodze powrotnej do przedziału Węgier nadal wołał „przebaczenie”, a ludzie – nieobeznani z takim rytuałem i znów zaskoczeni - zaczęli reagować wręcz wtapianiem się w ścianę wagonu.

Genitaliv

Kiedyś na zajęciach niemieckiego pojawiło się słowo „dopełniacz”, po niemiecku „Genitiv”. Zastosowanie nowych struktur miało się coraz lepiej, gdy nagle ktoś dodał do „Genitiv” dwie litery, w efekcie czego powstało słowo „Genitaliv”. Wybuchły śmiechy i radość, bo zagadnienie bliskie życiu przecież, a co za tym idzie, temat został świetnie zapamiętany. To potwierdza tylko tezę, że jeśli podczas nauki występują emocje (oby jak najlepsze!), efekty będą znacznie trwalsze.

Składaki

Czasem powstają także ciekawe zestawienia, składające się z dwóch istniejących wyrazów. Takie neologizmy pokazują sposoby ludzkiego myślenia i mogą być niezwykle przydatne. Oto przykłady: na zajęciach norweskiego bawiliśmy się w określanie położenia i kierunków – „w prawo” po norwesku to „til høyre”, „w lewo” to „til venstre”. A tu nagle uczestnik znalazł zupełnie nowy kierunek: połączył prawe z lewym i wyszło „til høystre”. Niezłe, prawda? Swoją drogą ciekawe, gdzie to jest. No i czy można by zastosować takie połączenie w polityce?

Inne połączenie norweskich wyrazów: „atrakcyjny”- „attraktiv” (podobne są te języki!), „praktyczny” - „praktisk” (podobne coraz bardziej!). No i nagle powstało słowo „attraktisk”, czyli atrakcyjno-praktyczny, atrakcyjnaktyczny. Przydatne przy szukaniu żony lub męża. Jeśli będzie attraktisk, wszystko w porządku.

Duck o imieniu Dick

Został jeszcze „dick”. To zdrobnienie od imienia Richard, jednak oznacza także coś innego – mówiąc delikatnie „członek męski”. I zdarzyło się kiedyś na zajęciach angielskiego, że na pytanie „jak powiemy kaczka po angielsku” padła odpowiedź „dick”, zamiast „duck”. Czyli jedna litera. Nic wielkiego. Było dużo śmiechu, grupa poznała przy okazji nowe słówko, bądź co bądź również potrzebne w życiu.

Jednak czasem „dick” wyciska swoje piętno. Ludzie dorośli za bardzo się przejmują i biorą sobie „dicka” do serca. A nie o to chodzi – nie ma sensu przejmować się drobną pomyłką, na tym przecież polega proces nabywania nowych umiejętności. Co należy wtedy zrobić? Poprawić wymowę i iść dalej – nie wyszło za pierwszym razem, wyjdzie za chwilę, wystarczy poćwiczyć. Zamiast tak prostego rozwiązania tego dorośli często zamykają się w sobie i stwierdzają, że nie potrafią się nauczyć! Z powodu jednej litery!

Strategia kaczki

Najlepiej zastosować wtedy strategię kaczki – po doznaniu emocjonalnym, na przykład walce z inną kaczką, kaczka po prostu potrząsa skrzydłami, zrzuca z siebie negatywne emocje i po chwili jest świeża i odrodzona. I żyje chwilą obecną. Może z tego powodu mówi się, że coś po kimś „spłynęło jak po kaczce”. I tak właśnie trzeba się uczyć. A jeśli coś nie wychodzi, zastosować strategię kaczki, taką duck strategy. A może to jednak dick strategy? Ktoś ma na to jakiś pomysł?

4 komentarze

S., 13.07.2014, 19:12

Stosując "dick strategy" nie do końca bedzie nam potrzebny jakikolwiek język obcy. Oczywiście pod warunkiem, ze weźmiemy sobie "dicka" nie tylko do serca ;)

Mariusz Włoch, 13.07.2014, 19:41

A gdzie jeszcze można tego "dicka" wziąć? ;)

Dociekliwa, 17.07.2014, 23:51

Nie do końca się zgadzam z tym podejściem. Uważam, że błąd należy dogłębnie i wielokontekstowo przestudiować, następnie zapoznać z nim ucznia, uświadomić mu wagę błędu i nauczyć poprawnej struktury. Uczeń nie ma prawa mieć przekonania, że wszystko zrobił należycie, skoro tak się nie stało.

Mariusz Włoch, 20.07.2014, 16:24

Zgadza się, tak też można, tylko czy nie szkoda na to czasu i energii? To tak jak z robieniem kupy - można to zrobić szybko i elegancko i żyć dalej, można też rozmazywać kał po ścianach toalety. Zależy co kogo bawi.