Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Wątek dubliński, czyli o śledztwie w sprawie metody Callana

4 lipca 2014, komentarze (3)

Znaki zapytania

Twórcą metody Callana jest Brytyjczyk Robin Callan. Jednak czy aby na pewno? Pewne fakty mogą poddać sprawę autorstwa w wątpliwość. Uprzedzając oburzenie metodycznych ortodoksów - piszę to w charakterze żartu, bo z okazji wakacji postanowiłem pobawić się w detektywa. I jakie są wyniki śledztwa?

Na początek jednak trochę o tym, co powszechnie wiadomo.

Skrajne reakcje

W świecie metod nauczania języka angielskiego metoda Callana wzbudza skrajne emocje – istnieją bezrefleksyjni entuzjaści i zaciekli wrogowie. Metoda Callana to metoda bezpośrednia, czyli taka, gdzie od razu zaczyna się rozmawiać w języku angielskim, przy czym – jak stwierdzało wielu uczestników kursów – dzieje się to trochę za szybko. W sumie to ich rozumiem, bo prowadzący gada w tempie tak szybkim, że naprawdę ciężko go zrozumieć. W zrozumieniu pomaga na szczęście specjalny podręcznik, w którym zawarte są pytania i odpowiedzi dokładnie w takiej kolejności, w jakiej pojawiają się na zajęciach. Czyli pełna procedura i zero odstępstw. Po pewnym czasie może nudzić. I nudziło, zwłaszcza tych, którzy chcieli wyjść poza schemat czy ogólnie chcieli więcej. A tego w metodzie nie przewidziano. Ale przynajmniej gołym okiem widać językowy postęp.

Jak to wygląda?

Metoda Callana opiera się na zestawie starannie dobranych pytań i odpowiedzi, które mają pomóc opanować język w mowie. W piśmie też, bo są dyktanda. Oto przykład z samego początku Callan Method Teacher’s Book 3:

Pytanie: Is the book standing on the table?

Odpowiedź: No, the book isn’t standing on the table, but it’s lying on the table.

Kolejne pytanie: How long do you usually lie in bed at night for?

Kolejna odpowiedź: I usually lie in bed at night for about … (tu uczący się może zaszaleć i wstawić coś od siebie) hours.

I tak dalej.

Oddech Ulissesa

Lecz oto nagle – tak pewnie chciało przeznaczenie - po raz kolejny zaglądam do powieści Jamesa Joyce’a pt. Ulisses. Niesamowita książka, trudna, zawiła, a opisująca przecież tak proste sprawy, które składają się na przeżycie zaledwie jednego dnia w Dublinie. Jeden dzień dostarcza bohaterom, dublińczykom Leopoldowi Bloomowi i Stefanowi Dedalusowi, masy doznań, w związku z czym potrzeba różnych form narracji, aby owe doznania należycie wyrazić. I tu ciekawostka, bo oto nagle, na stronie 667 (wydanie Znak, 2006) pojawia się narracyjna forma, która do złudzenia przypomina metodę Callana:

Pytanie: Jakie równoległe marszruty obrali Bloom i Stefan, powracając?

Odpowiedź: Wyruszywszy równocześnie zwykłym spacerowym krokiem (…)

Pytanie: O czym rozprawiał ów duumwirat podczas wędrówki?

Odpowiedź: O muzyce, literaturze, Irlandii, Dublinie, Paryżu, przyjaźni, kobietach, prostytucji, odżywianiu, wpływie oświetlenia gazowego lub lamp łukowych i żarówek na wzrost sąsiadujących z nimi paraheliotropicznych drzew (…).

I tak aż do strony 749.

Lecz to nie jedyny trop w tej zawiłej sprawie. To już prawie afera taśmowa.

Czy Callan czytał Ulissesa?

Nie mam pojęcia, czy Robin Callan czytał Ulissesa. Jest za to coś, co demaskuje związek autora Ulissesa z autorem metody Callana. Otóż okazuje się, że jedną z drugoplanowych bohaterek Ulissesa jest panna Callan! I tu można się pokusić o domysł, że – biorąc pod uwagę czas akcji w powieści - to nikt inny tylko szanowna babunia Robina Callana! Czyli nepotyzm! Joyce wspomina jej obecność na stronie 453:

Pośród ogólnego rozbawienia zebranych dzwonek zadzwonił, a gdy wszyscy zaczęli zastanawiać się, jaka może być tego przyczyna, panna Callan weszła i wypowiedziawszy zniżonym głosem kilka słów do młodego pana Dixona, cofnęła się z głębokim ukłonem w kierunku zebranych.

Ostatnie podobieństwo

Istnieje jeszcze jedno – w zasadzie główne - podobieństwo między Ulissesem a metodą Callana – oba dzieła wzbudzają wśród odbiorców skrajne emocje.

Uwielbiam Ulissesa. Przeczytaj tę książkę. Kilka razy po polsku, potem w oryginale.

3 komentarze

Jadzia, 09.07.2014, 15:34

Ulisses - najdłużej przeze mnie czytana książka, ale też wywarła na mnie największe wrażenie! Polecam ludziom spragnionym niecodziennych wyzwań i wrażeń.

Mariusz Włoch, 09.07.2014, 21:19

Ciekawi mnie, co wydarzy się szybciej - nauczyć się na pamięć zawartości książek Callana czy słowo w słowo Ulissesa.

Hipolit Prosiaczek, 08.01.2017, 00:03

Wspaniały opis, przepięknie napisane..i faktycznie tak jest - drobne uzupełnienie - w wydaniu Ulissesa jakie posiadam (Znak 2013) odpowiednie ,,współrzędne'' to: Pojawienie się panny Callan - stronica 504, ,,metoda Callana'' to stronice 745--837.