Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Do języków trzeba mieć jaja, czyli o dopalaczach dla mózgu

25 czerwca 2014, komentarze (2)

O przyjaźni z jajami

Z tymi jajami to ogólnie kontrowersyjna sprawa, jednak po przeanalizowaniu pewnych wydarzeń z dziejów ludzkości wyciągam następujący wniosek: lepiej się z jajami przyjaźnić niż mieć z nimi na przysłowiowym pieńku. Wiedzą o tym najlepiej osoby publiczne i różnej maści celebryci. A czy ma to coś wspólnego z przyswajaniem sobie nowego języka? Więcej niż może się na początku wydawać. I wcale nie chodzi o rzucanie jajami, choć to także może stać się częścią procesu.

Nowy język powinien kojarzyć się w pierwszej kolejności z relaksem i czymś przyjemnym (to może tutaj to rzucanie?), jednak nawet w takich okolicznościach mocno pracuje mózg, który potrzebuje dużo energii. Tak, mózg to bodajże najmniej oszczędny organ w ciele ludzkim, jednak z uwagi na swoje doniosłe znaczenie, trzeba go rozpieszczać i dbać, aby miał się jak najlepiej i działał jak najdłużej.

Zatem: jaja są potrzebne w nauce (i zasadniczo w każdym procesie aktywności umysłowej) z dwóch zasadniczych powodów.

Powód pierwszy: jaja dosłownie

Jaja szczególnie nadają się do nauki języków, bo dostarczają mózgowi potrzebnych kalorii, czyli dużo potrzebnej energii. Chodzi generalnie o to, aby odpowiednio o siebie dbać przed rozpoczęciem i w trakcie nauki – człowiek głodny lub zaczynający myśleć o jedzeniu raczej nie osiągnie takich rezultatów jak ktoś skoncentrowany tylko na nauce i ćwiczeniu nowych umiejętności. Jakże często ten oczywisty fakt zostaje pominięty.

Jajko to węglowodany, białko i tłuszcze, dzięki którym mózg jest całkiem skutecznie nakarmiony i może działać. To tak jak z samochodem – nie tankujesz, nie jedziesz. Albo: wlejesz słabe paliwo, nie będzie doznań podczas jazdy. Byle jaka dieta wpływa na to, jak się czujesz i jak funkcjonujesz. To jak myślisz, wpływa na to, jak się czujesz, a to, jak się czujesz, wpływa na to, jak funkcjonujesz. Niby skomplikowane, jednak chodzi o to, że ciało i duch są ze sobą ściśle połączone i ciągle na siebie oddziałują.

Powód drugi: jaja w przenośni

A teraz nieco inaczej – przysłowiowe jaja to niezwykle ważna sprawa w osiąganiu celów, takich jak m.in. zdobywanie płynności w nowym języku. Mam tu na myśli takie rzeczy jak motywacja, upór czy determinacja. To także siła w nieuleganiu pokusom wymówek. O ludziach zmotywowanych w dążeniu do celu mówi się, że taki to „ma jaja”. Cóż, może właśnie dlatego osiąga to, co zaplanował.

A co można powiedzieć o kimś, kto coś rozpoczyna, a potem nagle – niż tego ni z owego - się poddaje? W niektórych przypadkach składa się na to wiele czynników, jednak w większości chodzi o zwykłe lenistwo i brak tego czegoś, co chwyci za kark i odpowiednio zainspiruje do działania. Poza tym chyba nie myśli się szczególnie dobrze o kimś, kto „nie ma jaj”?

Biegiem po jaja

Nie mam pojęcia, jakie masz plany na najbliższą przyszłość – za moment wakacje, więc może to być coś związane z urlopem (w końcu odpoczynek ci się należy). A jak już będziesz na wakacjach, to koniecznie sprawdź, jak dobrze posługujesz się niemieckim, angielskim, hiszpański, norweskim… Gdyby się okazało, że nie jesteś do końca zadowolony z rezultatów testu, to już wiesz, co robić.

A przy okazji: wolisz jaja białe czy brązowe?

fot. Sylwia Wolak

2 komentarze

Marta, 05.07.2014, 07:40

Dodałabym jeszcze, że kiedy nauce języka towarzyszą jaja, czyli porządna dawka humoru, proces ten przebiega sprawnie i, powiedziałabym, bezboleśnie :)

Mariusz Włoch, 06.07.2014, 11:20

Prawda, bez takich jaj nic z nauki nie wyjdzie:)