Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Odpuszczać czy nie, czyli o...

20 maja 2018

Po internecie poniewiera się pewne przypisywane różnym osobom (Anthony Hopkins, Meryl Streep itd.) zdanie o treści następującej: Kiedyś...

Uzależnienie od sensacji, czyli po co nam afery

16 czerwca 2014

No i

masz ci los – znowu afera podsłuchowa. Mam wrażenie, że to już stało się obowiązkową częścią życia publicznego, że co jakiś czas na światło dzienne wyłażą kolejne nagrania, mające na celu zaprzątnięcie uwagi społeczeństwa i wywołanie skandalu.

Nowoczesne technologie i przesyt informacyjny doprowadziły do tego, że odbiorca bardzo szybko się nudzi, w związku z czym wręcz trzeba dostarczać mu nowych, coraz silniejszych rozrywek. Przypomina to trochę uzależnienie od leku bądź narkotyku, który wymaga przyjmowania coraz to mocniejszych dawek.

Czyja to wina?

Pewnie Japończyków, którzy jako turyści zawsze wyciągali swoje cudowne aparaty i fotografowali wszystko, co można było sfotografować. Obecnie praktycznie każdy może nabyć jakieś urządzenie utrwalające obraz i dźwięk – wystarczy do tego przecież zwykła komórka – i już człowiek staje się panem czyjegoś życia. W efekcie nagrywa się tysiące godzin filmów i robi miliony zdjęć, tylko potem brakuje czasu, żeby je obejrzeć i się nimi pozachwycać. Taki paradoks nowoczesności.

Zatem

nowa afera „taśmowa” – nagrani kolejni politycy, którzy wedle tygodnika Wprost mieli mieć niecne plany wobec ojczyzny. Ciekawe też, że nie wiadomo, kto nagrywał. Pewnie kosmici. Telepatycznie. A premier wyjaśnia, że niczego zdrożnego w nagraniach nie znalazł i nawet dosłuchał się tam troski o kraj. Cóż, punkt słuchania zależy od punktu siedzenia, ale nie tym chcę się tutaj zajmować.

A

co do tych wszystkich afer, to mam tu pewną poradę – zarówno dla mediów jak i polityków czy ogólnie pojętych celebrytów: media chcą sensacji, politycy i celebryci chcą popularności. W takim razie niech ci drudzy nagrywają wszystko, ale to dokładnie wszystko, co mówią, a następnie niech wysyłają do wszystkich możliwych mediów – a tamci niech sobie słuchają i wygrzebują z tego, co tylko chcą. Albo jeszcze lepiej: niech polityko-celebryci nagrywają każdy dźwięk, który wydobywa się z ich wnętrzności, będzie znacznie bliżej natury. Ciekawe, która strona wymięknie pierwsza.

No dobra

niech afera „taśmowa” się rozkręca. Może powołają jakąś nową komisję śledczą, dawno nie było świeżej, za pieniądze podatników, ma się rozumieć. A już myślałem, że w mediach będzie tylko mundial.

fot. Sylwia Wolak

Brak komentarzy