Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Grudzień w środku lata, czyli Tomasza...

9 sierpnia 2018

Do napisania czegoś mądrego na temat albumu Tomasz Stańki December Avenue zabierałem się już ponad rok temu, zaraz po nabyciu płyty. Powyższe...

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Dejot Kaczka, czyli tu nie będzie...

30 grudnia 2017

Koniec roku już jutro, więc od jakiegoś czasu trwają wszelakie podsumowania, zestawienia, wybory najpiękniejszych sukienek noszonych przez...

Skąd wziąć więcej dzieci, czyli Polacy na rowery

4 maja 2014, komentarze (2)

Kenijska pomoc

W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, więc siłą rzeczy społeczeństwo się starzeje. Co zrobić, żeby w Polsce rodziło się więcej dzieci? Może naszemu krajowi przyjdzie z pomocą - zapewne przypadkiem - prezydent Kenii? A z jakiego powodu właśnie on?

29 kwietnia prezydent Kenii podpisał ustawę o poligamii, czyli oficjalnie zezwolił mężczyznom na posiadanie więcej niż jednej żony. Dodatkowym bonusem będzie to, że pierwsza żona takiego super samca wcale nie musi wyrażać zgody na kolejną samicę w domu – mąż bierze sobie następną i już. Podejrzewam, że Kenijczykom bardzo się to spodoba. Co do Kenijek, to nie mam już takiej pewności.

Poligamia w Polsce

I tu pojawia się pytanie: Czy rozwiązanie kenijskie może przyjąć się w Polsce? W sumie dlaczego nie, przecież z Kenijczykami łączy nas silna więź: 80 procent populacji Kenii deklaruje wiarę chrześcijańską, w Polsce bodajże 95 procent, czyli niewielka różnica. Wnioskuję, że w temacie poligamii oba narody dogadają się bez przeszkód. W końcu idzie o wyższe dobro narodowe.

Dylematy zasadnicze

Tylko czy Polki będą w stanie zmienić swoje nastawienie i dzielić się jednym mężem z innymi kobietami? Ma to wiele plusów, ale i minusów nie brakuje. A czy szczęściarz mąż będzie w stanie zadowolić fizycznie, mentalnie i finansowo wszystkie swoje oblubienice w jednakowym stopniu? Na początku owego szczęścia może i da radę, w końcu tyle kobiet naraz, potem jednak utrzymywanie wielu żon może okazać się zadaniem ponad siły głównego zainteresowanego. Sytuacja z pewnością się skomplikuje, gdy pojawią się dzieci…

A co to będzie, kiedy w takich związkach małżeńskich zaczną sie rozwody? W końcu o kłótnie z mężem i między zazdrosnymi żonami nietrudno. Żonaty z wieloma paniami mężczyzna może zbankrutować, co nie wróży dobrze jego oskubanej przyszłości. I znów pieniądze mogą przeszkodzić we wzmacnianiu liczebności narodu.

Tańsza i zdrowsza opcja

Na szczęście i na to jest ratunek: opcja prostsza, tańsza i bliższa naszym sercom (no, nie tylko sercom). Bez umów i zobowiązań – proste jak w reklamie. I tu przypomina mi się pewien stary, bardzo obrazowy dowcip.

Wiejski lekarz został wezwany do trzech porodów jednocześnie. Popędził do pierwszej kobiety, tej, do której miał najbliżej, odebrał poród, a jako że nie była mężatką, zapytał, kto jest ojcem dziecka. Józek, odpowiedziała. Lekarz pognał do drugiego wezwania i historia się powtórzyła. Józek. To samo było i w trzecim przypadku. Znowu Józek. W końcu lekarz nie wytrzymał, pojechał do Józka i zapytał:

- Jak ty to zrobiłeś, że trzy różne kobiety urodziły twoje dzieci w tym samym czasie?

- Jak to jak? – zdziwił się Józek. – Mam przecież rower!

Panowie! To może jednak na rowery?

2 komentarze

Iwona1383, 08.05.2014, 15:56

Z tymi związkami to jakoś tak jest, że coraz trudniej je utrzymać w obecnej postaci, jeden na jeden, większa ilość żon czy mężów chyba nie rozwiąże problemu demograficznego, rowery też nie pomogą :)

Mariusz Włoch, 08.05.2014, 18:05

To może rower na zgodę? :)