Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

Full speed, czyli ekstremalna jazda językowa

25 kwietnia 2014, komentarze (2)

Ekstremalne pasje

Niektórzy ludzie z pasją oddają się ekstremalnym zajęciom, bo potrzebują adrenaliny. A gdyby tak przenieść tę pasję na naukę języka?

Intensywna nauka posługiwania się nowym językiem często określana jest jako ekstremalna. Cóż, znajdziesz w tym wiele prawdy, bo po pierwsze 5 lekcji dziennie, a po drugie zaczynasz robić coś, czego być może wcześniej nie robiłeś: szybko, ostro i z wyraźnie odczuwalnymi efektami. A to oznacza jedną rzecz: twój mózg, a wraz z nim twoje ciało, mogą się zbuntować i podjąć akcję strajkową. Jak to? Tyle lat udawania w szkole, tego odbębniania byle do dzwonka i wakacji, a teraz –w wieku na przykład 24 lat, czyli na starość - masz na nowo tak się wysilać? Wbrew wszystkiemu, taka przygoda może być bardzo przyjemna.

Przyzwyczaić mózg

Jakie zalety ma intensywna nauka języka, taka jazda na pełnej prędkości? Moje doświadczenie mówi, że wszystkie możliwe.

Kiedy zaczynasz robić coś nowego, twój mózg nie jest do tego czegoś przyzwyczajony. A dlaczego nie jest przyzwyczajony? Bo nie zna tematu. A im szybciej zapoznasz go z tym nowym tematem, tym szybciej ów temat przestanie być nowy. No dobra, niby coś tam robiłeś w szkole, były jakieś lekcje, tylko bądźmy szczerzy: ile z tego pamiętasz albo wydaje ci się, że pamiętasz? Zauważ, że nie pytam o to, ile z tamtych rzeczy umiesz.

To są w końcu te języki obce czy ich nie ma?

Obdarowany dużą dawką nowych treści mózg musi je zaakceptować. W przypadku języka chodzi o zwroty, pytania i zdania wypowiadane w nowym języku. Póki nie będziesz nimi operował automatycznie i bez zastanawiania się, mózg będzie widział w nich rzeczy nowe, a więc w pewnym sensie obce. Dlatego tak wiele osób nazywa inne języki językami obcymi. Unikam tego określenia, bo nie przynosi ono wiele dobrego – wręcz przeciwnie, odstrasza. W końcu to, co ktoś nazywa językiem obcym, może na zawsze pozostać językiem obcym. To po co w ogóle się za to brać?

Na full speedzie czyli tor zwycięzców

No to wrzucamy full speed i wciskamy do spodu pedał gazu . Bo im bardziej intensywnie się uczysz, tym szybciej powstają nowe połączenia nerwowe w twoim mózgu. A im więcej takich połączeń, tym łatwiej, aby nowe treści mogły się z nimi połączyć.

Mózg broni się przed nowymi tematami – traktuje je jak zagrożenie. Dlatego trzeba go przeciążyć, żeby się poddał i uznał nowe treści za własne. Nie wiem, czy coś takiego już przeżyłeś – robisz coś, idzie ci tak sobie, myślisz nawet, żeby przestać, i nagle, w pewnym momencie coś jakby cię porwało: stwierdzasz, że to umiesz, że idzie ci wspaniale, że to cię tak wciąga, że zaczynasz to uwielbiać i z każdym dniem stajesz się mistrzem. Niemożliwe? Zależy od ciebie. Możesz przecież poruszać się na wolnym torze, jeśli tego chcesz, możesz też zupełnie się poddać, tylko że ci, którzy się poddają, nigdy nie zwyciężają.

To może na koniec takie pytanie - w którym przypadku szybciej nauczysz się jeździć samochodem: biorąc jedną lekcję w miesiącu czy dziesięć lekcji w ciągu tygodnia?

2 komentarze

Andy90, 29.04.2014, 16:17

Chodziłem na dużo kursów, takie normalne, 2 lekcje albo 4 w tygodniu i nie działało, dopiero na intensynwym zaczęło mi sie rozjaśniać. Był full speed :)

Mariusz Włoch, 29.04.2014, 16:39

I właśnie o to chodzi!