Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Odpuszczać czy nie, czyli o...

20 maja 2018

Po internecie poniewiera się pewne przypisywane różnym osobom (Anthony Hopkins, Meryl Streep itd.) zdanie o treści następującej: Kiedyś...

Z grubej rury, czyli o mówieniu wprost

20 kwietnia 2014

Śmierdzące nogi i wystające z nosa włosy

Czy warto powiedzieć facetowi, że śmierdzą mu nogi, a kobiecie, że wystają jej włosy z nosa? Albo odwrotnie? To zależy. Najgorzej i tak będzie wtedy, kiedy komuś śmierdzą nogi i wystają mu włosy z nosa. Dlaczego najgorzej? Bo po pierwsze masz podwójny kłopot, a po drugie nie wiesz, o czym powiedzieć najpierw.

Wiele rzeczy w życiu po prostu przemilczasz. Bo tak jest lepiej. Bo nie mówiąc czegoś, nie urazisz rozmówcy. Albo powiesz mu coś miłego, mimo że masz ochotę powiedzieć coś dokładnie odwrotnego. Czasem tak jest i jakoś ten świat się kręci. Chyba że komuś za mocno śmierdzą nogi, a z nosa wystają mu włosy tak długie, że sięgają pępka.

Mów wprost

Co w takim razie powinno się przemilczeć, a co powiedzieć wprost? No i tu znów wszystko zależy od wielu czynników. Bo jeśli powiesz prawdę komuś, z kim – wedle wszelkiego prawdopodobieństwa – nie będziesz już utrzymywać kontaktów, to w porządku. Tylko że świat jest mały, idziesz na rozmowę o pracę, a tam w komisji siedzi twój znajomy i głaszcze wystające z nosa włosy. I wiesz dwie rzeczy: co tak dziwnie pachnie w pokoju rekrutacyjnym oraz to, że pracy raczej nie dostaniesz. Albo dostaniesz, głównie po to, aby twój znajomy mógł wziąć odwet. Tu bym się zastanowił.

Nie mów wprost

Podobno przyjacielowi można powiedzieć wszystko. To prawda. Tylko potem się nie dziw, że masz jednego przyjaciela mniej. Ludzie generalnie nie lubią informacji zwrotnej, która w większości przypadków uznawana jest za atak.

A relacje rodzinne? To delikatny temat, drażliwy. Możesz przecież – mniej lub bardziej dobitnie – wygarnąć rodzicom, że faworyzują twoją siostrę czy twojego brata, bo to oni mają więcej dzieci, a ciebie traktują, jak gdybyś nie istniał, tylko potem nie dziw się, że nie uwzględniono cię w testamencie. Może się wtedy okazać, że dla nich faktycznie nie istniejesz.

Męska szowinistyczna lub żeńska feministyczna

Co ja na to wszystko? Jestem cierpliwy, jednak kiedy zostanie przelana czara goryczy, walę z grubej rury. Z jednej strony świat jest mały, z drugiej raz się żyje i nie warto tracić dobrej energii na tych, którzy na to nie zasługują. Też możesz tak zrobić. Najwyżej zostaniesz określony jako świnia, w zależności od okoliczności: męska szowinistyczna lub żeńska feministyczna. Ale przynajmniej wygarnąłeś z komina i nie chodzisz dłużej zamulony jak samochód po roku eko-jazdy.

Możesz o tym pamiętać podczas dzielenia się jajkiem i składania najbliższym wielkanocnych życzeń.

A swoją drogą, o czym powiedziałbyś najpierw: o śmierdzących nogach czy wystających z nosa włosach?

Brak komentarzy