Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Nauka języków

An apple a day, czyli praktyczna wartość utartych powiedzeń

27 marca 2014

Utarte powiedzenia, przysłowia i inne formy mądrości ludowej przyjęły się we wszystkich językach i akceptuje się je bez zbędnego wnikania. Oczywiście, każdy język ma swoje powiedzenia na wyłączność, inne są bardziej międzynarodowe, czy raczej międzyjęzykowe. Postanowiłem wybrać parę przykładów, powierzchownie w nie wniknąć i sprawdzić, do jakich wniosków dojdę, jeśli w ogóle dojdę. Do wniosków, ma się rozumieć. A przy okazji może i do czego innego.

To może przez żołądek do serca. Pójdźmy tą drogą. W ujęciu romantycznym podobno się sprawdza, w moim się sprawdziło - przyszedłem, zjadłem i wypiłem, zostałem. Veni, vidi, vici w wersji spożywczo-uczuciowej. Czyli przez żołądek do serca, jednak nie polecam takiego podejścia w chirurgii. Niemcy widzą tę sprawę podobnie, bo mówią Die Liebe geht durch den Magen, czyli dosłownie „miłość idzie przez żołądek”. Nie wiem, jak wielkie uznanie ma ten pogląd wśród zakochanych niemieckich chirurgów, jednak znając niemieckie umiłowanie dokładności, w tej dziedzinie z pewnością panuje właściwy porządek. Ordnung muss sein.

A kto rano wstaje temu pan Bóg daje? Dość ogólne stwierdzenie, bo rozgniewany pan Bóg może dawać wstającemu rano np. po gębie, żeby nie wstawał tak wcześnie i nie pętał mu się niepotrzebnie pod nogami. Norweska wersja Morgenstund har gull i munn, czy niemiecka Morgenstunde hat Gold im Munde po przetłumaczeniu daje ciekawy efekt – „godzina poranna ma złoto w ustach”. Cóż, bez złota jest się mniej zasobnym finansowo, ale czy ze złotem w ustach da się wygodnie zjeść śniadanie? Coś na ten temat powinien wiedzieć jegomość o imieniu Midas.

Jednak takich zwrotów nie wolno tłumaczyć dosłownie, bo wychodzi wtedy to, co w przykładzie powyżej. Język trzeba ćwiczyć, zwłaszcza jego praktyczne, komunikacyjne zastosowanie, do tego przecież w głównej mierze – i w pierwszej kolejności - służy. A przysłowia czy idiomy po prostu zapamiętać, zaakceptować i używać. I ćwiczyć.

Język trzeba ćwiczyć. Trening czyni mistrza. Übung macht den Meister, powiesz po niemiecku. Ćwiczenie prowadzi do niewiarygodnych rezultatów – najlepszym przykładem były chyba zawsze lekkoatletki z byłego NRD. W Norwegii także stosuje się to powiedzenie, zresztą dość uniwersalne, bo trudno się z nim nie zgodzić (choć norweskie lekkoatletki nie osiągają takich rozmiarów jak tamte panie z NRD). Zatem po norwesku: øvelse gjør mester. Po duńsku bardzo podobnie, więc nie będę pisał. Kto chce, niech sam sprawdzi.

No i co? Jak poszło? Duński jest prosty, więc pewnie było ci łatwo, taka bułka z masłem. Po włosku powiedziałbyś, że to è una passeggiata per me, czyli to dla mnie spacer. Anglicy powiedzą raczej, że to dla nich kawałek ciasta, a piece of cake. Widocznie zjadają śliskie ciasta, które łatwo się przełyka.

To na zakończenie znów pójdźmy drogą przez żołądek do serca. Dość już ciasta i bułek, czas na zdrowy produkt. Tak naprawdę to nie mam pojęcia, czy jabłko dziennie trzyma doktora z dala ode mnie. A anglojęzyczni mówią, że an apple a day keeps the doctor away. Może u nich to tak działa, kto wie, może to od klimatu zależy. Jedno jest pewne, a dokładnie to, że mając telefon (najlepiej naładowany) ze znaczkiem nadgryzionego jabłka dasz radę dodzwonić się do lekarza, gdyby coś cię znienacka dopadło. A potem do znajomego, żeby ci przetłumaczył, co ten lekarz gada.

fot. Sylwia Wolak

Brak komentarzy