Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Sport i zdrowie

Grudzień w środku lata, czyli Tomasza...

9 sierpnia 2018

Do napisania czegoś mądrego na temat albumu Tomasz Stańki December Avenue zabierałem się już ponad rok temu, zaraz po nabyciu płyty. Powyższe...

Radość i melancholia, czyli...

4 lutego 2018

Po piątkowym koncercie legendarnego zespołu TSA w szczecińskim klubie „Słowianin” dopadła mnie mieszanka radości i melancholii....

Dejot Kaczka, czyli tu nie będzie...

30 grudnia 2017

Koniec roku już jutro, więc od jakiegoś czasu trwają wszelakie podsumowania, zestawienia, wybory najpiękniejszych sukienek noszonych przez...

Sztuka pierdzenia, czyli najważniejsze, abyśmy zdrowi byli!

27 lutego 2014, komentarze (7)

Wydawnictwo: słowo/obraz terytoria sp. z o.o., www.terytoria.com.pl, przekład z francuskiego: Krzysztof Rutkowski.

Nowoczesność nowoczesnością, technologia technologią, a pewne sprawy pozostały niezmienne i nie ulegają żadnym modom. I to wcale nie przypadek, że poruszam ten temat właśnie dziś, w Tłusty Czwartek.

A niby na tak zwane tematy wstydliwe powiedziano już wszystko... Okazuje się, że nie do końca. Włączasz telewizor albo radio, a tam hemoroidy, nietrzymanie moczu, prostata, brak potencji, przykry zapach z ust, cuchnące stopy, rozwolnienie, zatwardzenie, pocenie się, wzdęcia… I cały czas odkrywane są nowe powody do wstydu. I niby ratują przed tym wszystkim suplementy diety, jednak jedną z powyższych spraw rozwiązać można znacznie prościej.

Nie wiem, czy znasz wydane w 1751 roku rubaszne francuskie dzieło pod uroczym tytułem Sztuka pierdzenia. Jeśli jeszcze owego dzieła nie znasz, masz szansę tę zaległość nadrobić, ale pod jednym warunkiem: potraktuj tę lekturę rozwojowo, a także – a może przede wszystkim – z wielkim przymrużeniem oka. Po to wszak stworzona została.

Zacznijmy od tytułu. Autor Pierre Thomas Nicolas Hurtraut tak oto zawile zatytułował swój wywód: Sztuka pierdzenia. Esej teoriofizyczny i metodyczny. Na użytek konstypantów, smutasów, ponuraków, dam melancholijnych oraz wszelkich niewolników przesądu. Z dodaniem Dziejów Księcia Pierdziwiatra i Królowej Amazonek, czyli o początkach szambiarzy.

Uff. Tytuł długi i zapowiadający fizjologiczno-umysłowe doznania, jeśli oczywiście jeszcze nie przestałeś czytać i nie pobiegłeś do toalety. A może jednak warto zapoznać się z lekturą, bo w jej trakcie okaże się, ze żyłeś dotąd jako „niewolnik przesądu” lub członek innej z wymienionych przez autora grup, np. dama melancholijna.

Na wstępie utworu autor, z właściwą sobie gracją i słowną nonszalancją, zwraca się do czytelnika takimi oto słowy:

Doprawdy wstyd, Czytelniku, że od kiedy pierdzieć począłeś, nie wiesz nawet, jak to robisz i jak to robić powinieneś. Powszechnie się mniema, że popierduje się albo mało, albo dużo, i że w istocie pierdzenie jest tylko grubiaństwem. (…) Można pierdzieć przepisowo i ze smakiem, co poczujesz, Czytelniku, w dalszych partiach tego dziełka. Nie uda mi się wyrównać braków wiedzy i uszczerbków w badaniach dotyczących sztuki, o której głucho nawet w największych słownikach, nie uświadczysz w nich (rzecz niesłychana) nawet jej nazwy. Pryncypia owej sztuki przedkładam niniejszym zainteresowanym.

Aby pryncypia sztuki przedstawić jak najdokładniej, autor podzielił dzieło na dwie zasadnicze części: część pierwsza zatytułowana została O pierdnięciach w sensie ścisłym i traktuje w niej m.in. o takich sprawach jak:

Ogólna definicja pierdnięcia, O różnorodności pierdnięć, w szczególności o różnicy między pierdnięciem i beknięciem oraz końcowa definicja pierdnięcia, Odmiany pierdnięć (gdzie autor definiuje temat detalicznie i skrupulatnie, zdradzając znawstwo godne prawdziwego eksperta).

Pozostałe rozdziały części pierwszej prezentują rodzaje gazów, zwłaszcza pod kątem muzycznym, można by się pokusić o stwierdzenie, że uczestniczy tu cała orkiestra, której w niektórych partiach brakuje jasno określonego lidera, czyli dyrygenta. Okazuje się również, że gazów pod żadnym pozorem nie należy wstrzymywać, gdyż grozi to strasznymi nieszczęściami, które autor przedstawia z otwartością godną najwyższego uznania.

Druga część porusza temat zdefiniowany po prostu: Skutki pierdnięć. I nic więcej na ten temat nie powiem, bo zagadnienie streszczeniom się nie poddaje. Jak śpiewał dawno temu zespół Lombard: Przeżyj to sam! Jedynie dla celów poznawczych i zdrowotnych podam tu kilka tytułów rozdziałów: O pierdnięciach i bąkach wywołanych specjalnie lub mimowolnie, Pożytki z pierdzenia dla społeczności, Sposoby skrywania pierdnięcia przydatne osobom przesądnym, Oznaki nadciągającego pierdnięcia, itd.

W dziele czeka na ciebie wiele innych niespodzianek, które zostawiam do samodzielnego odkrywania, mówiąc tu o wszystkim niewątpliwie zepsułbym powietrze. Innymi słowy - postąpiłbym jak ktoś, kto dając komuś w prezencie intrygujący kryminał, zapisuje nazwisko mordercy na okładce.

Kto przeczyta ów traktat, z pewnością poczuje się lepiej. Kto wie, może nawet bez zbędnej hipokryzji upuści nieco nagromadzonej materii i pozwoli, by otoczenie poczuło jego moc. A że się otoczeniu może nie spodobać? Cóż, kwestia podejścia i nastawienia. Najważniejsze przecież, żebyśmy zdrowi byli! Zwłaszcza po zjedzeniu tylu pączków w Tłusty Czwartek!

7 komentarzy

amy21, 27.02.2014, 18:54

Z wiatrem na ty :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Kuba, 27.02.2014, 22:37

Pierdzenie, jakkolwiek nieprzystojne, dla zdrowotności niezbędne.

Mariusz Włoch, 27.02.2014, 23:48

Tak, Kubo, dla zdrowotności niezbędne - tak mówi sam autor dzieła o wstrzymywaniu gazów: "Ale kiedy są zaciskane i wstrzymywane, kiedy ujścia nie znajdą, wtedy atakują mózg, a ponieważ zawierają w sobie nadzwyczajną ilość waporów, psują imaginację, powodują, że człowiek staje się melancholijny lub szalony, i wywołują wiele jeszcze innych chorób, wielce uciążliwych". Tak więc lepiej nie igrać z ogniem :)

amy21, 28.02.2014, 15:50

Czyli ludzie nie mają posrane we łbie, tylko niewypierdziane! :)))))

ivo, 28.02.2014, 17:51

Już wiem, jak leczyć niektórych dookoła :)

Mariusz Włoch, 28.02.2014, 22:55

Autor książki wyjaśnia również, z jakiego powodu niektórzy nie chcą się uczyć ani pracować: "Wedle mojej opinii największe nieszczęście wywołane powstrzymywaniem polega na zniechęceniu zupełnym do czynienia czegokolwiek, na poniechaniu nauki i pracy." Czyżby właśnie pojawił się pomysł na zlikwidowanie bezrobocia i zainspirowanie uczniów do nauki?

, 03.03.2014, 12:20

przeczytałem i nabrałem wiatru w żagle!