Mariusz Włoch Blog

Zapraszam cię też na:

Polityka cookies

Komunikacja, NLP, rozwój osobisty

Odpuszczać czy nie, czyli o...

20 maja 2018

Po internecie poniewiera się pewne przypisywane różnym osobom (Anthony Hopkins, Meryl Streep itd.) zdanie o treści następującej: Kiedyś...

Walentynki, czyli o świadomym kreowaniu iluzji

14 lutego 2014

Dziś Walentynki – dla jednych długo wyczekiwany dzień wyznania komuś targających nim gorących uczuć, dla drugich dzień zwiędłego badyla, maślanych oczu i stroszenia piórek. Wiele osób męczy się okrutnie, bo nie mają pomysłu na ten szczególny dzień, a pomysł mieć trzeba, bo większość świętuje. A skoro większość świętuje, to coś w tym musi być i nie wypada nie świętować.

Jeśli cierpisz na brak inwencji, nie powinieneś się martwić! Z pomocą przychodzą ci szeroko pojęte media, które wiedzą, w czym rzecz, no i dzielą się radami o różnym stopniu przydatności. W efekcie tejże bratnio-siostrzanej pomocy nie musisz już myśleć.

I tak na przykład popularny magazyn dla pań domu (nie podaję nazwy, bo chcę zachować dla siebie podaną tam bezcenną wiedzę) podpowiada, jak zorganizować randkę, jak się ubrać, jakie potrawy przygotować na kolację oraz ile tych potraw, żeby na śniadanie zostało. Najbardziej spodobała mi się propozycja mini pizzy w kształcie serca oraz piętrowej kanapki z jajkiem, może być sporo zabawy.

Istnieją także propozycje dla związków na wyższym poziomie zaawansowania, czyli gdzieś na drugą randkę – poradnik podpowiada, jak upikantnić sobie wieczór. Należy włożyć lubieżnie ciuszki i nakręcić porno. Cóż, nic w tym złego nie dostrzegam, jednak proponowałbym te filmy wrzucać od razu na jutjuba, żeby znajomi też mieli trochę radości.

Z okazji Walentynek gwałtownie wzrosła sprzedaż poradników na temat tego, jak skutecznie usidlić umysł, a następnie ciało wybranki. Piszę „wybranki”, bo odnoszę wrażenie, że więcej tego typu poradników pisze się dla facetów. Mogę się mylić, co wcale by mnie nie zdziwiło.

To co z tymi poradnikami? O ile w niektórych można znaleźć pewne praktyczne porady, typu „zanim pójdziesz na randkę, weź kąpiel, korzystając jednocześnie z wody, mydła i szamponu, a potem z dezodorantu”, „ubierz się odpowiednio do okazji”, czy w ogóle „ubierz się”, tak niektóre wychodzą daleko poza ramy prymitywnej rzeczywistości.

Praktycznie z każdego dowiesz się, że „musisz żyć tak, jak zawsze chciałeś”. Wskazane jest posiadanie tylko właściwych znajomych, dzięki którym zbudujesz sobie wiarygodną pozycję w oczach kandydatki na ukochaną. Dzięki właściwym znajomym będziesz uznany za godnego kandydata i dostąpisz zaszczytu stworzenia związku. Niewłaściwych znajomych musisz oczywiście odrzucić, żeby nie przeszkadzali w autokreacji.

Dobrze jest znać tajny język podrywania. Mówiąc do wybranki wyuczonymi frazami zwiększysz swoje szanse podboju dzikich stepów jej dziewictwa. A potem to już z górki.

Wskazane jest, abyś posiadał niecodzienną i dobrze płatną pracę, która będzie potwierdzeniem twojej inteligencji finansowej (nawiasem mówiąc, autorzy tego typu poradników chyba nie bardzo rozumieją, czym tak naprawdę jest inteligencja finansowa). Chyba że chodzi o taki rodzaj inteligencji finansowej, kiedy potrafisz odróżnić banknot od kawałka papieru, który banknotem nie jest. To zawsze coś, może nawet początek czegoś większego.

Dobrze jest mieć duże mieszkanie, urządzone zupełnie inaczej niż lokale reszty społeczeństwa – w ten sposób utrwalisz w umyśle twojej wybranki pozytywny obraz siebie jako osoby kreatywnej, przedsiębiorczej i radzącej sobie z przeciwnościami losu. W następstwie tegoż pozytywnego obrazu zostaniecie razem i spłodzicie dzieci, a następnie – jeśli dopisze wam szczęście - wnuki i prawnuki.

Jeszcze jedno - wyglądaj porządnie! Nie jak jakiś wypłosz bez mięśni – masz wyglądać atrakcyjnie, błyskać zębami (co powiesz na złote?) i napinać mięśnie pod obcisłą koszulką. A koszulka ma być modna, koniecznie!

Wystarczy tych porad. Niektórym mogą pomóc doraźnie, tymczasowo i w określonej sytuacji, jednak w życiu ważniejsze okazuje się coś innego.

Świadomość.

Tak naprawdę to wszystko, czego potrzebujesz. Wtedy możesz wspierać swoje mocne strony, dzięki temu po prostu pojmiesz, że jesteś wartościowym człowiekiem. I nie będziesz musiał niczego udawać.

A zdania nauczone na pamięć? Oczywiście, że się przydadzą – na wypadek, gdybyś nagle stracił inwencję, a twoja rozmówczyni nie miała nic do powiedzenia, przyćmiona blaskiem twojej naturalnej osobowości.

Wiele osób specjalnie na ten dzień, 14 lutego, żeby z kwiatkiem pobiec do wybranki lub wybranka, czy przypomnieć sobie o istnieniu partnerki lub partnera (kochanki i kochanków pomijam). Zastanawiam się, czy opłaca im się to czekanie. Czy nie lepiej obchodzić Walentynki codziennie?

Brak komentarzy